Nr.26. Kraków, poniedziałek 24 czerwca 2013. R. LXX.

______________________________________________________________
Mielony z buraczkami, czyli: przegląd tygodnia
______________________________________________________________

Powtórka z historii czy żenująca farsa?
Setka łysoli z NOP i kiboli Śląska Wrocław wepchnęła się do auli Wydziału Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego gdzie miał się odbyć wykład prof. Zygmunta Baumana pod tytułem „Dylematy socjaldemokracji – od Lassalle’a do płynnej nowoczesności”. Gdy na salę wszedł prof. Zygmunt Bauman z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, zaczęli wrzeszczeć: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i „Norymberga dla komuny”.
Sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa i na salę wkroczył oddział policji witany przez publiczność oklaskami. Niestety policjanci z prewencji nie zdołali opanować sytuacji i dopiero antyterroryści zmusili dzicz do opuszczenia sali. Akcją kiboli dowodził szef dolnośląskiego oddziału NOP Dawid Gaszyński. Ciekawe czy za to beknie?
Ostatecznie wykład rozpoczął się z około 20 minutowym opóźnieniem, a profesor nie omieszkał skorzystać z tego, że faszyści posłużyli za żywą ilustrację do kilku jego tez..

Źle się dzieje

Według badań CBOS 68 proc. Polaków uważa, że sytuacja w naszym kraju idzie w złym kierunku. Przeciwnego zdania jest co szósty badany (16 proc.), tyle samo nie wyraża opinii na ten temat.
Najgorzej aktualną sytuację oceniają rolnicy (84 proc.), osoby bez kwalifikacji (81 proc.), pracownicy usług (74 proc.) oraz bezrobotni (74 proc.).
Zadowolenie dominuje nad niezadowoleniem jedynie wśród zwolenników PO. Najbardziej krytyczni są wyborcy PiS (83 proc. opinii negatywnych) oraz osoby nie zamierzające brać udziału w wyborach.

Głodno ale coraz lepiej
Badanie przeprowadzone przez Millward Brown, na zlecenie Banków Żywności i jednej z firm, prowadzącej kampanię społeczną na rzecz dożywiania wykazało, że w klasach I-VI, 162 tysiące jest niedożywionych lub wymaga dożywiania. Stanowi to 7,4 proc. uczniów szkół podstawowych. Badanie prowadzone było po raz trzeci i okazuje się jednak, że jest dziś lepiej niż latach poprzednich. W roku 2009 niedożywionych było 228 tys. uczniów szkół podstawowych, a w 2011 – 219 tys.

Kto mu postawi pomnik?
Zmarł zdesperowany bezrobotny, który 12 czerwca podpalił się przed kancelarią premiera. Związkowcy, którzy w tym czasie pikietowali przed kancelarią, relacjonowali, że mężczyzna usiadł na ławce, wyjął z torby butelkę i oblał się łatwopalną cieczą, a następnie podpalił. Z rozległymi oparzeniami został przewieziony do szpitala na Szaserów.
To nie pierwsza tego typu sytuacja w ostatnich latach. W 2011 roku, w geście protestu przeciwko nieprawidłowościom w stołecznej skarbówce, w tym samym miejscu, podpalił się Andrzej Żydek – były inspektor urzędu skarbowego.

Polskie drogi płyną
Dwukilometrowy odcinek trasy Olkusz – Klucze, który był w maju remontowany, i gdzie położono nową nawierzchnię, rozpuściła się w upale przekraczającym 30 stopni C. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie winę składa na upały, a nam się wydaje, że to była po prostu chałtura wykonawcy!

Czym nas faszerują?
Reporterka programu „Uwaga!” TVN ujawniła, że niektórzy hodowcy zwierząt w Polsce, oraz pewna grupa lekarzy weterynarii, tworzą quasi mafijny system, który stoi za procederem faszerowania zwierząt nielegalnymi antybiotykami. Kupowane na czarnym rynku środki sprowadzane są między innymi z Chin. Częste są też przypadki podawania zwierzętom preparatów, jak np. rakotwórczy metronidazol, których stosowanie jest w hodowli wręcz zabronione.
Główny Lekarz Weterynarii rżnie głupa i stwierdza, że na nic nie ma wpływu, bo inspekcja jest zbyt szczupła. Tymczasem wystarczy przebadać dowolną próbkę mięsa w sklepie i walnąć solidną karę, by handlowcy nauczyli się sprawdzać z jakiego źródła pochodzi towar.

Zjeść ciastko i mieć ciastko
Donald Tusk rozwiązał tytułowy problem idealnie. Platforma lansuje zakaz finansowania partii z budżetu pewna, że w sejmie rzecz nie przejdzie, a więc zanotuje sukces propagandowy, nie tracąc budżetowych pieniędzy. Jednak ciasteczko to niewielkie, bo Polacy świetnie sobie zdają sprawę, że to medialny cyrk.
Tymczasem decyzja o ewentualnym zamrożeniu płacy minimalnej została odłożona do września. Jak nieoficjalnie dowiedziało się RMF FM, takim ustaleniem zakończyło się ostatnie spotkanie koalicyjne. To podobno ludowcy nie zgodzili się na propozycję ministra finansów, który chciał ogłosić zamrożenie pensji już w lipcu. No bo jak tu mrozić w upały?

Platforma chce mieć czyste rączki

Anna Okońska-Walkowicz – Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa ds. Edukacji i Spraw Społecznych, znana najszerzej z lansowania programu likwidacji szkół w mieście, zrezygnowała ze stanowiska. Pytana o przyczyny odpowiedziała: „Moja decyzja spowodowana jest inicjatywą Platformy Obywatelskiej podkreślającą niemożność współpracy ze mną”. Ciekawe, że równocześnie PO zaprezentowała rzekomo nowy „pozytywny program dla krakowskiej edukacji”, identyczny z tym, który był wdrażamy od kilkunastu miesięcy i spotkał się z masowymi protestami.

Rybki duże i malutkie
Według firmy Sedlak & Sedlak w zeszłym roku najwięcej – bo 5 mln 866 tys. zł – zarobił w 2012 r. wiceprezes zarządu Banku Handlowego Misbah Ur-Rahman-Shah, natomiast najlepiej wynagradzanym prezesem był szef Pekao Luigi Lovaglio, którego wynagrodzenie wyniosło 4 mln 563 tys. zł. Jednocześnie:
W Polsce płaca minimalna wynosi 1600 zł brutto, czyli ok. 1181 zł, netto
Według badań Eurostatu 24,2% pracujących Polaków to tzw. biedni pracujący. Ich pensje nie przekraczają 2/3 średniej krajowej. Oznacza to, że prawie 4 mln osób otrzymują miesięcznie mniej niż 2,3 tys. zł brutto, czyli ok. 1700 zł netto.

Polaka tanio sprzedam
W Polsce mamy kapitalizm kompradorski, podstawą którego jest eksploatacja tubylców i ich zasobów przy pomocy skorumpowanych polityków.
W Polsce koszty pracy wciąż należą do najniższych w UE. W 2012 roku wyniosły one średnio 7,4 euro za godzinę, co czyni z nas piąty najtańszy pod tym względem kraj we wspólnocie. Polak pracuje 40,7 godzin tygodniowo, czyli o 10 godzin dłużej niż Holender i o 5 godzin więcej niż Niemiec – tak wynika z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Polacy pracują długo, bo zmuszają ich do tego pracodawcy. Państwowa Inspekcja Pracy wykazała w zeszłym roku że połowa z 1400 skontrolowanych firm nie ewidencjonuje prawidłowo czasu pracy. W jednej trzeciej przypadków pracownicy nie mogli liczyć na dni wolne, które prawnie im przysługują.

Warszawa zamiast Ursynowa?
Limit podpisów potrzebnych do przeprowadzenia referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz został przekroczony – powiedział w RMF Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. To nic zaskakującego, natomiast poważnym zaskoczeniem jest, że jak stwierdził: „jest możliwość pojawienia się wspólnego kandydata SLD i PiS w wyborach w Warszawie”. – Przyglądam się temu życzliwie – dodał skromnie. Sądzi widać, że będzie w stanie namówić b. kolegów z SLD i obecnych sojuszników z PiS, do poparcia swej kandydatury.

Różnorodni równoprawni
Co najmniej dwa tysiące osób demonstrowało w tym roku pod hasłem „Różnorodni Równoprawni” w warszawskiej Paradzie Równości.
Kampania Przeciw Homofobii zaprezentowała „żelazną piątkę praw”, bez których każdy projekt ustawy o związkach partnerskich jest nie do przyjęcia.
Na paradzie pojawili się m.in. Janusz Palikot , Ryszard Kalisz, Joanna Senyszyn, Robert Biedroń a uczestnicy parady przeszli obok tablicy upamiętniającej Izabelę Jarugę-Nowacką (na gmachu Ministerstwa Pracy), a także obok Sali Kongresowej, gdzie w tym czasie planowane jest zakończenie Kongresu Kobiet.
Kilkudziesięciu przeciwników Parady ze znakami Falangi zebrało na pl. Trzech Krzyży. Na jednym z transparentów trzymanym przez kobiety, mieli napisane – „Chcemy męszczyzn, a nie cioty” (pisownia oryginalna).

Za co im płacimy?
Jak podaje „Newsweek”, PO wydała od 2010 r. 250 tys. złotych na garnitury luksusowych marek. Ubrania pomagali posłom i działaczom dobierać specjalnie opłacani styliści. Platforma Obywatelska z pieniędzy publicznych płaci także za sukienki Małgorzaty Tusk. Stroje dla pani premierowej (która podobno postawiła Tuskowi ultimatum grożąc rozwodem!) zamawiano m.in. w drogim atelier znanej projektantki Gosi Baczyńskiej, gdzie kupiono jej co najmniej trzy sukienki. Cena jednej waha się w granicach od 4000 do ponad 6000 złotych.
Łącznie „na obsługę wizerunkową, w tym koszty reprezentacji” partia przez trzy lata wydała na prawie 90 tys. złotych. Salon z winami i cygarami dostawał przelewy nawet kilka razy w miesiącu, na co poszło prawie 100 tys. złotych. Wśród nietypowych wydatków jest też rachunek pewnego klubu w Warszawie słynącego z ciekawych usług. Na reklamowym filmie, jak pisze tygodnik, „Widać tancerki pląsające topless w witrynie klubu i specjalny pokaz polegający na tym, że trzy roznegliżowane hostessy wiją się na barowej ladzie i zlizują z siebie bitą śmietanę. Atrakcją wieczoru była zaś naga kobieta, z której goście mogli jeść sushi”
PO w zeszłym roku dostała z budżetu państwa 18 milionów złotych, 17 milionów otrzymało Prawo i Sprawiedliwość, które z tej forsy opłacało m.in. honoraria mecenasa Rogalskiego w prywatnej sprawie sądowej Jarosława K.

Do Syrii na wycieczkę
Polscy falangiści, wraz ze skrajnymi nacjonalistami z Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii i Rosji, pojechali do Syrii wspierać Baszara al-Asada. Obecni byli m.in. z Polski Bartosz Bekier szef Falangi, Nick Griffin szef Brytyjskiej Partii Narodowej, która żąda segregacji rasowej, Holocaust uważa za „niezwykle dochodowe kłamstwo” a także prowadzi akcje anty imigranckie, skierowane m.in. przeciw Polakom na Wyspach, czy Roberto Fiore, szef skrajnie prawicowej włoskiej partii Forza Nuova,
Dyplomatycznie i zbrojnie wspiera Asada Rosja.której zależy na utrzymaniu bazy śródziemnomorskiej w porcie Tartus i wpływów na Bliskim Wschodzie.

Duch święty nie podpowiedział
Znana ze swych specjalnych relacji z Duchem Świętym pani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz,otwarła w niedzielę o 6 rano. po dziesięciu miesiącach remontu, tunel na Wisłostradzie. Po południu jednak lunęło i do tunelu popłynęły kaskady wody z niesprawnej kanalizacji burzowej. Jezdnie zatonęły! Po kilku godzinach ruch udało się przywrócić, ale wygląda na to, że mamy do czynienia z zemstą niebios! Wiadomo przecież nie od dziś, że w niedzielę należy pruć do kościołka a nie zatrudniać się otwieraniem tuneli!

Będzie strajk na jesieni?
W Gorzowie obradowała Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”. Jak można się było spodziewać Komisja zdecydowanie sprzeciwia się lansowanym przez rząd zmianom w Kodeksie pracy. Chodzi głównie o zmiany uelastyczniające czas pracy i 12-miesięczny okres rozliczeniowy. Nowelizacja ta, ich zdaniem, uderzy w już pracujących i zwiększy bezrobocie, bo przedsiębiorcy ograniczą nabór nowych ludzi, skoro mogą lepiej wykorzystać czas pracy juz zatrudnionych..
Wśród związkowców zapowiedzi strajku cieszą się dużym poparciem. W wymaganym przez prawo sondażu wzięło już udział 72 proc., związkowców ale głosowanie trwa jeszcze do końca czerwca. Jeśli związki zdecydują się na takie rozwiązanie, zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, muszą przeprowadzić kolejne referendum, w którym wypowiedzą się wszyscy pracownicy przystępujących do strajku firm.

Urzędas zbyt ciekawski!
Joanna Duda zamierzała we Francji wziąć ślub z Anną Czerwińską. Potrzebuje do tego zaświadczenia o stanie cywilnym z polskiego urzędu. Gdański magistrat odmówił. bo Joanna Duda w rubryce, w której należało wpisać dane przyszłego współmałżonka, wpisała – Anna Czerwińska. Tymczasem, zgodnie z wyrokiem sądu administracyjnego z Gdańska z 6 sierpnia 2008 roku, urząd nie miał prawa żądać informacji o tym z kim i gdzie zamierza wziąć ślub osoba, która chce takiego zaświadczenia.
JD

______________________________________________________________
POLSKA
__________________________________________________________

Zadyma w telewizji

Nie dość, że TVP przeżywa poważne kłopoty finansowe związane z drastycznym spadkiem wpływów z abonamenty, wywołanego w swoim czasie przez pamiętne wystąpienie Donalda Tuska, wówczas polityka opozycji, to jeszcze trwa zasadniczy spór między kierownictwem firmy a załogą. Chodzi przede wszystkim o wyprowadzanie z Telewizji do firm kooperujących pracowników merytorycznych. W efekcie TVP miałaby działać podobnie jak teatry impresaryjne, czy zgoła cyrki!
Protestują związki a kolejna odsłona tego sporu to cytowane poniżej pismo związkowców do zarządu TVP.

Stanowisko związkowców w TVP

W odpowiedzi na pismo Biura zarządzania Zasobami Ludzkimi z dnia 22 maja 2013 r. trzy reprezentatywne organizacje związkowe, działające w TVP s.A. tj. Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność TVP SA, Rada Zakładowa TVP SA MZZ Pracowników Radia i Telewizji oraz zarząd ZZPT TVP SA Wizja wspólnie nie wyrażają zgody na przeprowadzenie zmian w regulaminie wynagradzania i przyznawania świadczeń związanych z pracą w TVP SA., zaproponowanych przez pracodawcę w tym wystąpieniu.
UZASADNIENIE:
Związki rozumieją potrzebę zmian dotyczących:
1. Nowych zasad wynagradzania na stanowisku korespondenta zagranicznego TVP S.A.,
2. Nowych zasad ustalania i obliczania nagród jubileuszowych,
3. Wydłużenia okresu wykorzystania urlopu dziennikarskiego w TVP,
4. Rozszerzenia zastosowania premii prowizyjnej,
jednak całkowicie nie aprobują wprowadzenia nowych stanowisk pracy, opisanych w punkcie IV pisma przewodniego tj. zmian:
- w załączniku nr 2 do regulaminu, w tabeli stanowisk i stawek wynagrodzenia zasadniczego w czasowo-premiowym systemie płac,
- w załączniku nr 4 do regulaminu, w tabeli stanowisk i stawek wynagrodzenia zasadniczego
w czasowo-honoraryjnym systemie płac.
Zmiany zaproponowane w piśmie z dnia 22 maja 20133 r. sankcjonują zamiar
wyprowadzenia dziennikarzy, montażystów, charakteryzatorów i grafików z TVP S.A. do
firmy zewnętrznej.
Pracodawca, wśród zmian korzystnych dla pracowników, próbuje przemycić wprowadzenie
nowych. fikcyjnych. wysoko płatnych stanowisk pracy. Zatem na takie działanie nie ma zgody trzech reprezentatywnych związków zawodowych i dlatego zaproponowane zmiany
odrzucamy w całości.
Wzywamy jednocześnie pracodawcę do podjęcia rozmów w każdej z kwestii, które są
korzystne dla pracowników, nie łącząc ich z zamiarem wprowadzenia nowych stanowisk
pracy, w żaden sposób niezwiązanych z działalnością spółki (mających jedynie usankcjonować wyprowadzenie pracowników z firmy).
Jednocześnie trzy reprezentatywne związki zawodowe deklarują podjęcie natychmiastowych rozmów w kwestiach płacy i zatrudnienia w ramach negocjacji zakładowego układy zbiorowego pracy.

______________________________________________________________
Po wyborach w Elblągu
PSL rozdaje karty

Przy niskiej frekwencji, wygrał elektorat kościółkowy! To groźne memento dla naszej demokracji. SLD było czwarte, po człowieku z PSL. W wyborach do Rady Miasta zwyciężyło PiS, które zdobyło 10 mandatów, przed PO (siedem), SLD (pięć) i KWW Witolda Wróblewskiego (trzy).
Także pierwszą turę wyborów na prezydenta Elbląga wygrał Jerzy Wilk z Prawa i Sprawiedliwości, zdobywając 11 282 głosy (31,79 proc.). Drugie miejsce zajęła Elżbieta Gelert dyrektorka miejscowego szpitala i posłanka z PO – 7 540 głosów (21,25 proc.), Te osoby spotkają się w drugiej turze za dwa tygodnie.
Trzeci wynik w niedzielnych wyborach na prezydenta Elbląga uzyskał startujący z własnego komitetu wyborczego Witold Wróblewski obecnie członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego, z ramienia PSL – 6 040 ważnych głosów (17,02 proc.) a na czwartym uplasował się kandydat SLD Janusz Nowak, na którego zagłosowało 3 827 osób (10,78 proc.). Kolejne wyniki uzyskali: Paweł Kowszyński od Zbigniewa Ziobro (5,58 proc.), Ewa Białkowska z Ruchu Palikota (4,84 proc.), i kandydaci egzotyczni – Cezary Balbuza (3,09 proc.), Lech Kraśniański – inicjator referendum i odwołania wladz miasta (2,79 proc.), Edward Pukin (1,48 proc.) i Jacek Tomczak (1,38 proc.) co w sumie tego typu kandydatom daje 13 proc. Z kawałkiem. Frekwencja była marna i wyniosła 36,59 proc. co jest sygnałem bardzo niepokojącym.
Demokratyczne mechanizmy powodują, że „pakiet kontrolny” dzierży w Elblągu PSL, bo to ludzie z komitetu wyborczego Witolda Wróblewskiego dostali 3 mandaty. Jeśli pójdą z PiSem, stworzą 13 osobową koalicję, jeśli z PO i SLD (te dwie partie są na siebie skazane) koalicja będzie mocniejsza – 15 głosów. Za dwa tygodnie kandydat PiS przegra (najpewniej) drugą turę wyborów prezydenckich, co ułatwi powstanie koalicji PO-SLD-PSL, ale ukształtowanie koalicji konserwatywnej może wzmocnić szansę kandydata PiS. Ciekawe co na tym zdoła ugrać u Tuska Piechociński?
Wszystko to razem potwierdza, że ciągłe awantury w polityce krajowej nie pomaga demokracji, tylko najnormalniej ludzi irytuje, a „lud smoleński” czuje sie w tych warunkach jak ryba w wodzie. Przez kilka dni niewielki, bo liczący zaledwie 130 tys. mieszkańców, Elbląg przeżywał prawdziwe polityczne szaleństwo. Na ulicach można było obejrzeć z bliska liderów wszystkich największych partii. Od Tuska przez Ziobrę, Millera i Palikota po wielce pracowitego Jarka Kaczyńskiego. Do funkcji prezydenta aspirowało aż dziesięć osób, do 25-osobowej rady miasta startowało 470 kandydatów.
Poprzedniego prezydenta Grzegorza Nowaczyka z PO mieszkańcy odwołali w kwietniu. Pomysł referendum rzuciła grupa „Wolny Elbląg”, ale szczególnie aktywny przy zbieraniu podpisów i w akcji propagandowej był oczywiście PiS.
Ze wszystkich stron padały atrakcyjne obietnice: kandydat ziobrystów Paweł Kowszyński obiecywał, że obniży o połowę czynsze komunalne, skoro odwołana rada wprowadziła drastyczną podwyżkę z 4 do 8 zł za m kw., a nawet darmową komunikację! Janusz Nowak z SLD zapewniał ogólnikowo, że uporządkuje finanse miasta i odbuduje zaufanie mieszkańców do władzy, ludzie Palikota agitowali za tym, żeby do nowej rady nie weszli „starzy” radni PO, SLD i PiS i żeby do drugiej tury nie weszła kandydatka PO. Tymczasem ulotki z fotografiami pani dyrektor rozdawał na ulicach miasta sam Radek Sikorski i agitował za nią osobiście Tusk! Podziałało, weszła do drugiej tury, ale to marny efekt jak na taka artylerię.
Jerzy Wilk, kandydat PiS obiecywał, ni mniej ni więcej, tylko przekopanie Mierzei Wiślanej, by omijając rosyjskie wody terytorialne (wreszcie jakaś, drobna zemsta za Smoleńsk!) zbudować szlak dla pełnomorskich statków do portu w Elblągu, gwarantował też obniżkę czynszów i cen biletów w miejskiej komunikacji.
Populizm czystej wody, ale to widać działa. Bardzo niedojrzała jest ta nasza demokracja.
Dratewka

______________________________________________________________
Co, gdzie, kiedy czyli krakowski lewicowy rozkład jazdy
__________________________________________________________

25 czerwca
17:00
Kto siedzi za narkotyki? Pokaz filmu „Dom, w którym mieszkam” Eugene’a Jareckiego
Massolit Books & CafeFelicjanek 4, 31-104 Kraków
Kto pierwszy wymyślił, że narkotyki powinny być nielegalne i dlaczego? Kto korzysta, a kto traci na „wojnie z narkotykami” i jakie są jej prawdziwe rezultaty? „Dom, w którym mieszkam” to film, który pokazuje nie tylko absurdy polityki narkotykowej USA, ale też analizuje historię prawodawstwa, które uczyniło z niej narzędzie selekcji i segregacji na tle rasowym i klasowym. Pomimo iż liczba osądzonych i skazanych na więzienie rośnie do absurdalnych rozmiarów, stan bezpieczeństwa publicznego, zaufania do policji i zdrowia obywatelek i obywateli USA nie poprawia się, a sama wojna z narkotykami kosztuje rokrocznie amerykańskich podatników co najmniej 51 miliardów dolarów. To dokładnie 168 dolarów przypadające na jedną kobietę, jednego mężczyznę lub jedno dziecko w USA (są to koszty wojny z narkotykami na szczeblu państwowym lub stanowym, nieuwzględniające kosztów lokalnych lub niepoliczalnych, jak bezrobocie lub niedostępność edukacji).

Po projekcji zapraszamy na dyskusję, którą poprowadzi Justyna Drath (redaktorka serwisu narkopolityka.pl)

18:00-20:00 Wszechnica Oświeceniowo-Racjonalistyczna nr 16
Wychowywanie w ateistycznym duchu czyli bajki dla NIEgrzeSZnych dzieci
Klub pod Jaszczurami (sala teatralna)

Czas najwyższy odczarować „ducha”. Bo niby dlaczego niewierzący
nie mieliby swoich dzieci od początku uczyć reguł świata zgodnie
ze swoim światopoglądem? Filmik „Zuza Bystrzacha objaśnia świat” i
książeczka „Jak Jeżyk z Prosiaczkiem Boga szukali i co z tego
wynikło” to „pierwsza pomoc dla wnerwionych rodziców”, mówią
autorzy pomysłu na ateistyczną edukację, Michael Schmidt-Salomon (tekst) i Helge Nyncke (ilustracje).
Gośćmi Wszechnicy będą
Andrzej Dominiczak
Andrzej Lipiński – tłumacz książeczki a także innych pozycji Michaela Schmidta
Joanna Balsamska

Prowadzenie Elżbieta Binswanger-Stefańska
A od 28 czerwca mamy Festiwal Kultury Żydowskiej.

MB

______________________________________________________________
REKLAMA
______________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe

______________________________________________________________

Kawiarnia Naukowa zaprasza do nowego lokalu ul. Szeroka 10 krakowski Kazimierz

Nr.25. Kraków, poniedziałek 17 czerwca 2013. R. LXX.

Uchwała lepsza niż Kongres, gorsza od głosów w dyskusji
Zaprzepaszczona szansa PPS

(Od naszego specjalnego wysłannika)

W niedzielę w salach recepcyjnych Stadionu Narodowego zebrali się przedstawiciele ponad 90 różnych formacji lewicowych, nie był to jednak kongres ‚jedności” ale raczej podziału. Dominacja SLD była wyraźna, tak w sferze wystąpień oficjalnych, jak i w rozmowach kuluarowych i reakcjach sali, jednak „piarowskie” pomysły wyraźnie lansowane przez młode gwiazdy w rodzaju Krzysztofa Gawkowskiego nie spotkały sie z entuzjazmem zebranych. I „zdejmowanie marynarek i podwijanie rękawów – do roboty” i „Sto lat” na cześć Leszka Millera intonowane przez jakąś grupkę na głównej sali obrad budziły zdecydowanie więcej zażenowania niż entuzjazmu. Zaskoczeniem dla części zebranych było odśpiewanie, przy tej akurat okazji, „Międzynarodówki” gdy można było, choćby dla podkreślenia tradycji polskiej lewicy, zaproponować „Czerwony sztandar”. Inna sprawa, że ogromna większość uczestników Kongresu na pewno lepiej znała slowa „Miedzynarodówki” choć widać było że też tylko słowa pierwszej zwrotki…
Obrady w części pierwszej prowadzili: Bogusław Górski przewodniczący Rady Naczelnej PPS (wystąpił też z krótkim przemówieniem, odwołującym się do historii partii), wiceprzewodnicząca SLD Paulina Piechna-Więckiewicz, Sylwia Różycka-Jaroń wiceprzewodnicząca ZG Ligi Kobiet Polskich i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Gadanie ex cathedra
Rytualny charakter miały tak wystąpienia szefa „Radu Programowej Kongresu” Józefa Oleksego, jak i przewodniczącego Leszka Millera, ale uniesposób odmówić byłemu premierowi słuszności, gdy tak opisywał otaczającą nas rzeczywistość
-Wręcz symboliczna staje się sytuacja – mówił m.in. – kiedy w czasie, gdy młodych Polaków, wynalazców i twórców łazika marsjańskiego przyjmują Amerykanie, prezydent Polski przyjmuje relikwie świętego Andrzeja Boboli. Zauważył też rzecz oczywistą, że lewica chce „Polski europejskiej, nie smoleńskiej” oraz „standardów europejskich”: stosunków państwo-Kościół jak we Francji, tolerancji jak w Hiszpanii, gospodarki jak w Skandynawii i dostatku Niemców.
Sygnalizując zagrożenie rosnącym w silę nacjonalizmem, przewodniczący SLD co rusz wpadał w znane z dawnych czasów tony millerowskiego triumfalizmu – eksponował sukcesy gospodarcze swego rządu, omijając skrzętnie jego winy, jak choćby wypomniany przez innego mówcę, prof. Kazimierza Kika fakt, że to właśnie w czasach rządów SLD pojawiły się pierwsze znaczące objawy głębokiego rozwarstwienia społecznego.

Obecni i nieobecni
Jak można było się spodziewać, w próżnię trafiło zaproszenie na Kongres b. prezydentów. 90-letni i poważnie chory gen. Wojciech Jaruzelski, przysłał obszerny, siedmiostronicowy list z którego (za zgodą autora) odczytano pierwszą stronę, nie pojawił się Lech Wałęsa, tłumaczący się zagranicznym wyjazdem ale przypominający w nadesłanym liście, że zawsze był zwolennikiem istnienia w Polsce silnej lewicy i popiera każdą próbę dyskusji i integrowania się w „imię rozwoju kraju”. Nie pojawił się też Aleksander Kwaśniewski, skutecznie zniechęcony występami medialnymi młodych akolitów Millera, przysłał natomiast list, apelujący o budowanie szerokiego frontu porozumienia na lewej stronie sceny politycznej.
Na Kongresie pojawili sie nieoficjalnie ludzie związani z Europą Plus a nawet Ruchem Palikota, był prof. Jan Hartmann, byli posłowie Bartłomiej Bodio i Artur Bramora, którzy niedawno odeszli z Ruchu Palikota, ale do SLD się nie zapisują.

O coś tam jednak szło
Uczestnicy Kongresu obradowali w siedmiu panelach dotyczących m.in. gospodarki, przyszłości lewicy, zagrożeń dla demokracji czy pozycji kobiet w Polsce. W debatach wzięli udział znani eksperci: prof. Janusz Reykowski, b. wicepremier i minister finansów, prof. Grzegorz Kołodko, filozof prof. Jan Hartman, psycholog prof. Janusz Czapiński, socjolog prof. Jacek Raciborski oraz politolog prof. Kazimierz Kik. Dyskusje panelowe były, generalnie rzecz biorąc, interesujące, pojawiały się głosy zaproszonych do udziału przedstawicieli innych niż SLD środowisk, w tym Krytyki Politycznej i niezależnych środowisk naukowych, natomiast w głosach z sali raz po raz odżywały stare, „sekciarskie” tony SLD-owskiej wyłączności, choć w stosunku do obecnych na kongresie organizacji wypowiadano się z dużą rewerencją. Kongres był też, niewykorzystaną niestety, szansą silniejszego zaznaczenia pozycji PPS (choćby w głosach z sali w panelowych dyskusjach).
Uczestnicy Kongresu przyjęli rezolucję, w której opowiedzieli się m.in. za zwiększeniem roli państwa w życiu społeczno-gospodarczym; tworzeniem etatowych, należycie opłacanych miejsc pracy; budową systemu w pełni bezpłatnej, publicznej służby zdrowia; zapewnieniem powszechnej edukacji. Uczestnicy Kongresu opowiedzieli się za budową wyraziście progresywnego systemu podatkowego; wzmocnienia roli związków zawodowych, państwa rzeczywiście neutralnego światopoglądowo i respektowania praw wszelkich mniejszości.
W sumie rezolucja lepsza niż oficjalne części kongresu, gorsza niż obrady panelowe, no i to wiszące nad obradami poczucie nieobecności Kwaśniewskiego, które może jeszcze dać o sobie znać wielokrotnie…

Jan Karo

______________________________________________________________
Mielony z buraczkami, czyli: przegląd tygodnia
______________________________________________________________

Eldorado dla wyzyskiwaczy
Według Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, w naszym kraju działa blisko 370 „Centrów nowoczesnych usług” czyli centrów księgowania, obsługi informatycznej i tzw. „call centers” pracujących na okrągły zegar… Zatrudniają one ponad 130 tysięcy pracowników. Polska znalazła się na trzecim miejscu w rankingu najbardziej pożądanych lokalizacji dla centrów nowoczesnych usług. Wyprzedzają nas tylko Chiny i Indie, bo tam pracownikom można płacić jeszcze mniej!
PAIiIZ pracuje obecnie nad 156 projektami inwestycyjnymi, z czego połowa dotyczy tak zwanych biznesów intelektualnych, wysokie miejsce zajmują też projekty naukowo-badawcze.
Na początku tygodnia poinformowano, że kolejne centrum dostarczania usług w Polsce powstanie w sierpniu w Katowicach. Na początku znajdzie w nim pracę 400 osób, a do 2015 roku – w sumie 2000.

Polski obóz pracy!
Właściciele gospodarstwa rolnego pod Siedlcami zatrudniali na czarno ludzi z całej Polski. Płacili grosze. – Miałem zarobić 1,5 tys. z zakwaterowaniem – mówi reporterowi TVN24 jeden z oszukanych pracowników. Tymczasem, za 1,5 miesiąca pracy dostał 130 zł.
- Antypolacy, z niemieckiej telewizji. Pan jest Niemcem, niemieckim szpiegiem – to jedyny komentarz, jaki udało się uzyskać od właściciela gospodarstwa reporterowi stacji.

Zarabiamy coraz mniej
Narodowy Bank Polski opublikował raport, z którego wynika, że w 2012 roku realne dochody gospodarstw domowych były o 0,8 procent niższe niż w roku poprzednim. Nic więc dziwnego, że kupujemy mniej niż w latach ubiegłych. Tak zwane „tempo wzrostu spożycia indywidualnego” obniżało się począwszy od drugiego kwartału 2011 roku. Polacy oszczędzają już nie tylko na dobrach trwałych czy odzieży, ale także na żywności, a nawet na lekach.

Takim to dobrze, chyba że wpadną
Andrzej J., jeden z najbardziej wpływowych biznesmenów w branży górniczej poszedł na współpracę z katowicką prokuraturą i ujawnił, że międzynarodowy koncern Sandvik, światowego giganta zajmującego się produkcją kombajnów, wiertnic oraz systemów urabiających i transportujących dla górnictwa, miał fundusz na łapówki dla dyrektorów kopalń. Wymienił nazwiska ponad 40 osób z branży. Kwota łapówek, to ok. 10 mln zł. A wyliczana była procentowo od wartości każdej dostarczanej maszyny.
Andrzej J. był ostatnio prezesem Kopexu, producenta i dostawcy maszyn górniczych dla kopalni na całym świecie, a wcześniej kierował Voest-Alpine „Technika Górnicza i Tunelowa” z Tych. W nagrodę za ujawnienie korupcji skorzysta z bezkarności.

Co trzeci Polak za Kaczyńskim?
Na partię Jarosława Kaczyńskiego, jak wynika z sondażu Homo Homini dla wp.pl, chce głosować 32 proc. wyborców, a na PO tylko 26 proc. Jedyną reprezentację lewicy w Sejmie będzie stanowił Sojusz Lewicy Demokratycznej, na który głos odda 15 proc. wyborców – Ruch Palikota z 4-proc. poparciem nie przekroczy progu wyborczego, wypada też Polskie Stronnictwo Ludowe, z takim samym poparciem.
Z kolei o sukcesie może mówić Solidarna Polska, które w sondażu przekroczyła próg wyborczy i może znajdzie się w parlamencie.
Inne są jednak notowania wedle TNS Polska. Na PiS chce głosować 30 proc. respondentów, na PO 23 proc. a do Sejmu weszłyby jeszcze: SLD (10 proc.) i Ruch Palikota (6 proc.).

PiS przejmuje „Oburzonych”
PiS i Solidarność podejmują stałą współpracę. Podczas wspólnej konferencji prasowej Kaczyńskiego i Dudy, przedstawiono plan powołania specjalnej grupy roboczej, która będzie konsultować wspólne działania i projekty. – Chodzi o to, by zanim Sejm zajmie się projektem, Solidarność i PiS mogły prezentować wspólne spójne stanowisko – stwierdził Duda. Do niedawna Solidarność była kojarzona z tzw. Ruchem Oburzonych, który wydał się Kaczyńskiemu konkurencją i nawet nazwał go „rozcieńczaczem”, ale dziś zamierza, przy pomocy Solidarności, po prostu przejąć te aktywa. Kukizowi się to nie podoba, ale pewnie zmieniłby zdanie, gdyby dostał propozycje kandydowania do parlamenty z listy PiS, bo prawie każdy ze zwolenników okręgów jednomandatowych liczy na swoją popularność i siłę perswazji.

Ratunku – komornik mnie bije!
Jan Rokita (niedoszły „premier z Krakowa”) trzy lata temu przegrał proces z Konradem Kornatowskim, o którym zechciał kiedyś przed kamerami powiedzieć, że był to w stanie wojennym „wyjątkowo nikczemny prokurator”. Teraz Rokita musi ponieść koszt przeprosin i zadośćuczynienia – jak twierdzi niemal 350 tys. zł., lub ok. 100 tys. jak oblicza Kornatowski. – Komornik zabiera mi pensję, – żalił się Rokita w TVN 24 – więc nie mam środków na utrzymanie! Obawiam się, że za chwilę przyjdzie zabrać mój komputer i księgozbiór – powiedział. – Ten wyrok skazuje mnie na wykluczenie społeczne!
Alarm podziałał i już zgłosiła się cała kolejka polityków z Jarosławem Kaczyńskim i Leszkiem Millerem, deklarujących dobrowolne składki na nieszczęśnika, który, jak sam twierdzi, jako pierwszy Polak „płaci za stan wojenny”. Rokita, siedzi obecnie we Włoszech i grozi, że w tej sytuacji odmówi powrotu do kraju! Jesteśmy zrozpaczeni.

Czy talibowie byli w tych Klewkach?
Amnesty International opublikowało kolejny raport ws. tajnych więzień CIA w Polsce. Zdaniem AI polski rząd uczestniczył „w bezprawnym uprowadzeniu” islamskich terrorystów.
Dowodem są zeznania dwóch, zatrzymanych przez wojska USA w Afganistanie obcokrajowców, Abd al-Rahim al-Nashiri i Zayn al-Abidin Muhammed Husseina. Trzecią ofiarą przetrzymywaną w Polsce miał być, znajdujący się obecnie w Guantanamo – obywatel Jemenu Walid bin Attash.
Tymczasem prokuratorzy z Krakowa twierdzą, iż dotychczas znane fakty nie wskazują, by w Polsce, w latach 2002-2005, przetrzymywano więźniów CIA.

Prawica tęskni za PRL-em?
„Rzeczpospolita” podała najnowsze dane GUS dotyczące emigracji. Wynika z nich, że za granicą przebywają 2 miliony Polaków. 70 procent z nich to osoby przed 40 rokiem życia. Prawie ćwierć miliona to dzieci i młodzież przed 15 rokiem życia, a największą grupę (prawie 750 tys.) stanowią Polacy w wieku 25-34 lata.
– Tracąc ich ponosimy olbrzymią stratę – komentuje w „Rzeczpospolitej” prof. Irena Kotowska, demograf z SGH a Prof. Krystyna Iglicka, też demograf, rektor Uczelni Łazarskiego powiada, że te dane są zatrważające. – „Krwawimy ludźmi” – stwierdza obrazowo…
A nam w tym obrazie brakuje informacji, ile osób z tych „emigrantów” znalazło pracę w krajach Unii Europejskiej, niekiedy w miejscach położonych od naszych granic o „rzut beretem”. Amerykanie jeżdżą w poszukiwaniu pracy po całym kontynencie i nikt z tego powodu szat nie rozdziera. Pora zacząć myśleć o Europie jako o wspólnej ojczyźnie równych obywateli i porzucić zaściankowe strachy, bo jedynym sposobem na utrzymanie młodych w kraju jest zabranie obywatelom paszportów, które dostali już w końcówce istnienia PRL!
Przypominamy też, że w średniowieczu, czeladnik, który chciał zostać majstrem musiał odbyć siedmioletnią wędrówkę po miastach Europy. A drogi były wtedy znacznie gorsze i samolotów jeszcze nie wynaleziono!

Jaruzelski to nie idol – ale…
Z okazji przypadającej 6 lipca 90. rocznicy urodzin Jaruzelskiego, SLD, chce zorganizować konferencję w Sejmie i wręczyć jubilatowi, specjalną księgę pamiątkową.
Nie spodobało się to narodowcom. – Najpierw będziemy żądali od marszałek Sejmu, żeby nie dopuściła do takiego żenującego spektaklu. Jeśli to nie poskutkuje i komuniści nie wycofają się z tych planów, zablokujemy wszystkie wejścia do Sejmu RP i nie dopuścimy tam Jaruzelskiego – zapowiadają kręgi zbliżone do ONR.
W podobnym tonie wypowiada się były opozycjonista, Władysław Frasyniuk, który stwierdził, że sam chętnie by w tej blokadzie wziął udział. Były poseł stwierdził, że jedynym pozytywem w biografii generała jest Okrągły Stół. Widać nie pamiętał, że Jaruzelski spędził także parę latek na Syberii, walczył na pierwszej linii frontu z hitlerowcami, a potem także z UPA. Warto tez pamiętać, że „stan wojenny” wprowadzony był, pod wpływem „czynników zewnętrznych”, czego nie można powiedzieć o „zamachu majowym”, którego autora lokuje się dziś na pomnikach!

Gdzie dwóch się bije…
John Godson, jeden z grona konserwatywnych posłów Platformy Obywatelskiej, obecnie wiązany z nową inicjatywą polityczną byłego posła PiS Przemysława Wiplera, czasie specjalnie zwołanej w Sejmie konferencji prasowej zapowiedział, że rozważa walkę o stanowisko prezydenta Łodzi w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Jak podkreślił, jego kandydatura byłaby niezależna, a to oznacza, że jego rywalką byłaby zapewne obecnie rządząca w mieście Hanna Zdanowska z PO.
Ciekawe kim będzie ten trzeci, który „skorzysta”?

Udajemy Greka

Grecja zawiesiła działalność państwowej telewizji i radia – „ERT” to przypadek wyjątkowego braku przejrzystości i nieprawdopodobnej wręcz ekstrawagancji. To się właśnie kończy – stwierdził rzecznik rządu Simos Kedikoglou. Rząd planuje wznowić działalność ERT po „restrukturyzacji” czyli, mówiąc po polsku, zwolnieniu ok. 2500 pracowników.
I można by się nie przejmować kłopotami Greków gdyby nie fakt, że i w Polsce państwowa TV i radio robią bokami. TV próbuje przerzucić pracowników do „prywatnych podmiotów” co oznacza dokładnie to samo – czyli redukcje, tyle, że bez zabezpieczeń i odszkodowań. Inna rzecz, że i u nas, jak w Grecji, należących do publicznego nadawcy kanałów radiowo-telewizyjnych, których słuchacze i widzowie unikają, też jest kilka….

PiS donosi? Niech płaci!
Zastępca komendanta głównego, Mirosław Schossler stał się kolejnym obiektem donosów ze strony PiS. Poseł Tomasz Kaczmarek (szerzej znany jako „agent Tomek”) oskarża wiceszefa policji o romans z podwładną i awansowanie jej na wysokie stanowisko. Inny PiSowski donos, to zawiadomienie do prokuratury ws. „możliwości sfałszowania kopii nagrań z czarnych skrzynek Tu-154M.” które zamierza złożyć Antoni Macierewicz. Znów prokuratura, zamiast zająć się przestępcami, będzie przez parę miesięcy sprawdzać pisowskie głupoty.
A może by tak, za fałszywe donosy zacząć pobierać opłaty?

PiS obślinia? Niech płaci!
- Zespół pana Laska to nawet nie jest zespół, który ma przekonywać polskie społeczeństwo. To jest zespół, który ma w moim przekonaniu realizować żądania z Moskwy – powiedział na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. Zdecydowanie odmienne zdanie prezes PiS ma o zespole Antoniego Macierewicza. Kaczyński wyraził nadzieję, że za swoją pracę Macierewicz zostanie kiedyś odznaczony przez prezydenta „najwyższymi odznaczeniami”.
Gdybyśmy byli na miejscu pana Laska to pozwalibyśmy Kaczora do sądu. I wtedy składałby się na niego Rokita!

Cheops się kłania!
Cofamy się do XIX wieku! W Polsce już w roku 1919 Sejm Ustawodawczy uchwalił ustawę o czasie pracy w przemyśle i handlu, ustalając maksymalny czas pracy na 8 godzin dziennie i 46 godzin na tydzień.
SKANDAL! SEJM UCHWALIŁ NOWELIZACJĘ KODEKSU PRACY. NOWE PRZEPISY OZNACZAJĄ, ŻE POLACY BĘDĄ PRACOWAĆ DŁUŻEJ, CIĘŻEJ I ZA MNIEJSZE PIENIĄDZE. USTAWA DOPUSZCZA PRZEZ KILKA MIESIĘCY PRACĘ 6 RAZY W TYGODNIU PO 13 GODZIN!
Jak głosowali poszczególni posłowie ws. zmian w Kodeksie pracy? Za – było 227 posłów (196 z PO, 26 z PSL, 1 z RP oraz 4 niezrzeszonych – Bartłomiej Bodio, Artur Bramora, Ryszard Galla i Jarosław Jagiełło, przeciw – było 190 (123 z PiS, 27 z RP, 24 z SLD, 13 z SP i 3 niezrzeszonych – Ryszard Kalisz, Wanda Nowicka i Przemysław Wipler), a wstrzymało się 10 (1 z PO, 9 z RP). W głosowaniu nie wzięło udziału 33 posłów (9 z PO, 14 z PiS, 2 z RP, 3 z PSL, 1 z SLD, 4 z SP)
Jak tak dalej pójdzie to okaże się, że niewolnictwo to całkiem cywilizowany system!

Najważniejsze z zagranicy:
W piątek unijni ministrowie spraw zagranicznych UE przyjęli „mandat negocjacyjny” dla rozmów na temat Transatlantyckiego Partnerstwa dla Handlu i Inwestycji między Europą i USA. W efekcie ma powstać atlantycka strefa wolnego handlu, obejmująca produkty, usługi i inwestycje – gospodarczy gigant o wartości połowy światowego PKB. To odpowiedź na zastój w Światowej Organizacji Handlu (WTO) i próba stworzenia porozumienia, które nie tylko określi zasady handlu i inwestycji pomiędzy tymi dwoma obszarami, ale też może się stać modelem dla cywilizowania całego procesu globalizacji.
Chodzi m.in. o przyjęcie wspólnych norm i standardów, bo może się z czasem okazać, że i Europa i USA będą musiały przyjąć np. standardy chińskie. Rozmowy nie będą jednak łatwe. Sporna będzie kwestia dopłat do rolnictwa oraz GMO, przed którymi broni się Europa. Pojawi się też problem w sektorze zbrojeniowym – Europa nie chce amerykańskiej dominacji, a Amerykanie boją się niekontrolowanego przekazywania technologii wojskowych za granicę.

Ten paskudny Murdoch
NYT doniósł, że Rupert Murdoch chce rozwodu ze swoją 3 żoną. Decyzja Murdocha, który w marcu skończył 82 lata, musiała zmartwić, nawróconego na katolicyzm, byłego premiera Tony Blaira.
Trzecia żona Murdocha, Wendi Deng, trzy lata temu ujawniła miesięcznikowi „Vogue”, że Tony Blair wziął w marcu udział w chrzcie jej dwóch córek w Jordanie, w miejscu tradycyjnie uznawanym za miejsce chrztu Jezusa. Blair w białej szacie wystąpił jako ojciec chrzestny 8-letniej Grace Murdoch. Przyjęła ona sakrament razem ze swoja młodszą siostrą, Chloe, której matką chrzestną została aktorka Nicole Kidman.
Chicagowski felietonista Mike Royko wypowiedział kiedyś słynne zdanie „żaden szanująca się ryba nie pozwoli zawinąć się w gazetę należącą do Murdocha”.
JD
______________________________________________________________

Komentarz na odpowiedź czytelnika na notkę Co ma Krzysztof do Krakowa? opublikowaną w cyklu Mielony z buraczkami w Nr.23 Naprzodu z 10 czerwca 2013: I tak tych świętych cos za wielu.

______________________________________________________________
POLSKA
__________________________________________________________
Podpalił się pod kancelarią premiera

Tylko bulwarowy „Fakt” przyniósł szczegółowe informacje o próbie samobójstwa bezrobotnego, który w zeszłym tygodniu podpalił się pod kancelarią premiera Tuska. Media „mainstreamowe” ograniczyły się do krótkich notatek, brak też w prasie prób pokazania szerokiego kontekstu tego dramatu. „Poważne” gazety ograniczyły się do informacji, że „desperat nie zostawił żadnego listu i nieznane są przyczyny tego kroku”.
Andrzej Filipiak mieszka z żoną w Kielcach. Mają dwoje dorosłych już dzieci, ale nie chcą korzystać z ich pomocy, choć skazani są na pomoc z opieki społecznej i na dwie osoby musi im wystarczyć 579 zł miesięcznie. Andrzej Filipiak był pracownikiem budowlanym ale w efektem ciężkiej pracy cierpi na poważne schorzenie kręgosłupa, które wyeliminowało go z tego zawodu. Od 5 lat nie może więc znaleźć pracy.
Ze 120 złotych jakie małżeństwu zostały do kolejnej wypłaty zasiłku 10 lipca, pan Filipiak wziął 30 zł i pojechał do Warszawy. Przed Kancelarią Premiera. trwała pikieta związkowców, którzy od kilku dni protestują tam przeciw planowanym zmianom prawa pracy. – W pewnej chwili. – powiedział nam jeden ze związkowców, – ten człowiek oblał się benzyną i podpalił… Rzuciliśmy się na pomoc i ugasiliśmy płomienie kocem, ale widziałem, że poparzenia były bardzo poważne. Wezwaliśmy karetkę i człowiek trafił do szpitala. Podobno ma poparzone 60 proc. ciała.
„Mąż mówił, że to wszystko co się złego u nas w rodzinie dzieje to wina polskiego rządu, który tak rządzi, że ludzie nie mają pracy i środków do życia” – powiedziała gazecie „Fakt” Wiesława Filipiak.
Dratewka

______________________________________________________________
KULTURA
__________________________________________________________

Młodzi kompozytorzy – na start!
Tego jeszcze nie było! Kraków zaprasza młodych twórców muzyki filmowej do
udziału w międzynarodowym konkursie kompozytorskim. Spośród utworów
zgłoszonych na konkurs jury, obradujące pod przewodnictwem Roberta
Townsona – szefa Varèse Sarabande, najbardziej prestiżowej wytwórni płytowej
wydającej muzykę filmową, wybierze suitę, która zabrzmi podczas Wielkiej
Gali Muzyki Filmowej 28 września, w hali ocynowni ArcelorMittal Poland.
Laureat otrzyma także statuetkę FMF YOUNG TALENT AWARD.
Konkurs organizowany jest w ramach 6. festiwalu Muztyki Filmowej w Krakowie, przy współpracy z jedną z największych i najnowocześniejszych wytwórni filmowych w Europie – Alvernia Studios.
Zadanie konkursowe polega na skomponowaniu suity do czterominutowej etiudy
„Ciemna strona księżyca ” Marka Gajowskiego, specjalisty w Alvernia Studios.
Zwycięski utwór zabrzmi podczas Wielkiej Gali Muzyki Filmowej. 10 kompozytorów na 10-lecie RMF Classic w wykonaniu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i chóru Pro Musica Mundi, prowadzonych przez angielskiego dyrygenta i kompozytora Gavina Greenaway’a. Laureatom trzech pierwszych miejsc organizatorzy zapewniają pokrycie kosztów pobytu w Krakowie na czas festiwalu i warsztatów. Ich utwory będą tam analizowane i omawiane przez wybitne grono specjalistów i praktyków światowego kina oraz kompozycji.
Szczegółowy regulamin konkursu jest dostępny na stronie internetowej FMF:
http://www.fmf.fm.
KK

______________________________________________________________
Państwo na wygnaniu __________________________________________________________

Prezydencka karuzela

Cieszący się marginalnym poparciem emigracyjnych środowisk prezydent August Zaleski, tak przywiązał się do tej zaszczytnej, choć w zasadzie już mało znaczącej funkcji, że wykorzystując zawiłości konstytucyjne oraz specyfikę emigracji, za nic w świecie nie chciał zrzec się prezydentury.

W wyniku zawirowań politycznych powstałych z powodu nieudanych prób zjednoczenia polskich środowisk emigracyjnych, prezydent August Zaleski zdymisjonował rząd Romana Odzieżyńskiego, powołując w jego miejsce gabinet Mikołaja Dolanowskiego (właściwe nazwisko Jerzy Hryniewski) w przeszłości związanego z piłsudczykami. Roszada ta miała w zasadzie niewielkie znaczenie dla emigracyjnego świata polityki, gdyż rząd na uchodźstwie aprobowany był wyłącznie przez niewielkie grono zwolenników grupy zamkowej (obóz prezydenta).

Tymczasem odmiany oblicza skłóconej polskiej diaspory po raz kolejny podjął się generał Kazimierz Sosnkowski. Po konsultacjach z premierem Hryniewskim oraz prezydium Rady Politycznej reprezentowanej przez byłego premiera Tomasza Arciszewskiego ustalono warunki pogodzenia dwóch zwaśnionych stron i podpisania aktu zjednoczenia. Zakładał on utworzenie Rady Jedności Narodowej, jako emanacji parlamentu. Uściślono umowę paryską z listopada 1939 roku, która traktowała, iż wyboru zastępcy prezydenta oraz premiera dokonywać będzie urzędująca głowa państwa jednak po konsultacji z przywódcami stronnictw wchodzących w skald Rady Jedności Narodowej. Ponadto emigracyjne władze winny utrzymywać się wyłącznie z własnych źródeł finansowych pochodzących z narodowego skarbu, który jest zasilany ze składek polskich środowisk na całym świecie. Miało to ukrócić proceder korumpowania polskich ugrupowań politycznych, co miało miejsce podczas „ afery Bergu”. Rozważano również przeniesienie siedziby emigracyjnego państwa z Londynu do Stanów Zjednoczonych.

14 marca 1954 roku w londyńskim mieszkaniu generała Sosnkowskiego przy Chalk Farm zebrali się przedstawiciele najważniejszych ugrupowań reprezentujących emigracyjną scenę polityczną, by uzgodnić szczegóły aktu zjednoczenia. Następnego dnia zatwierdzony dokument przekazano prezydentowi Zaleskiemu w celu formalnego opublikowania go w dzienniku ustaw. Jednak włodarz- tak Zaleskiego nazywali jego wpólpracownicy, nie po raz pierwszy zakpił sobie ze swoich partnerów, gdyż ten z trudem wypracowany kompromis, którego owocem miała być zjednoczona emigracja zrzeszona we wspomnianej Radzie Jedności- Zaleski określił, jako niezgodny z konstytucją. Oczywiście prezydent powołując się na konstytucję z kwietnia 1935 roku, która dawała pełnię władzy prezydentowi, co tłumaczyła wymowna fraza, że- głowa państwa odpowiada wobec Boga i historii, mógł obalić każdy argument. Włodarz okazał się głuchy na tak oczywiste zarzuty jak wspomniana umowa paryska, ratyfikowana przez ówczesnego prezydenta Władysława Raczkiewicza i premiera Władysława Sikorskiego. Tak jak i faktu, że konstytucjonaliści II RP tworząc ten organ prawny nie przypuszczali, że będzie on miał kiedyś zastosowanie w warunkach emigracji. Reasumując, Zaleskiemu nie w smak było powoływanie niezależnego organu władzy, mało tego, włodarz, co wprawiło w osłupienie nawet jego najbliższych współpracowników, wycofał się ze swoich wcześniejszych deklaracji, że w czerwcu 1954 roku poda się do dymisji, wskazując na swego następcę generała Sosnkowskiego. Na tym tle doszło też do awantury po między Zaleskim a Sosnkowskim, co generał skwitował: „ nigdy nie paliłem się do tego zjedzonego przez mole płaszcza po Zaleskim i nigdy nie miałem do niego zaufania.”

Oburzona postawą prezydenta znaczna część środowisk emigracyjnych, na zorganizowanej w maju 1954 roku konferencji w londyńskiej St. Pancras Hall uchwaliła rezolucję zjednoczeniową i zaapelowała do prezydenta, aby zatwierdził Akt Zjednoczenia oraz mianował generała Sosnkowskiego swoim następcą. Jednak Zalewski nie zamierzał dzielić się władzą i rezygnować z prezydenckiego stolca, odpowiadając swym adwersarzom, że uchwalony przez nich akt jest niezgodny z konstytucją oraz że: „ stanowi wielkie zagrożenie dla uprawnień prezydenta RP, który będzie mógł je wykonywać jedynie na podstawie opinii partii politycznych, a nie według własnych decyzji.” W dalszej części Zaleski oświadczył, że wycofuje się z podjętej decyzji o swojej dymisji i pozostanie na swym urzędzie tak długo, jak to będzie uważał za stosowne. Zmienił też zdanie odnośnie swojego następcy, którym zamiast generała Sosnkowskiego miał zostać mieszkający w Kenii książę Eustachy Sapieha. Wszystko to podyktowane miało być rzekomą troską o dobro emigracyjnej Polski. Wystąpienie to wywołało burzę w środowiskach emigracji. Pewne oznaki niezadowolenia zdradzał również podległy prezydentowi rząd, skończyło się to dymisją premiera Jerzego Hryniewskiego.

Wkrótce Zaleski premierostwo powierzył emigracyjnemu literatowi o wybujałych ambicjach politycznych Stanisławowi Cat-Mackiewiczowi. Była to postać niezwykle barwna, przedwojenny konserwatysta i orędownik zbliżenia Polski z Hitlerem, popadł w konflikt z sanacyjną władzą, przez co zaliczył pobyt w Berezie Kartuskiej. Jako szef emigracyjnego rządu najwięcej energii poświęcał na dalsze skłócanie polskich środowisk. Skrzętnie wykorzystywał w tym celu zdemaskowaną właśnie „ aferę Bergu” oskarżając swoich przeciwników o korupcję na rzecz obcych wywiadów. Nie przeszkadzało mu to samemu nawiązać współpracę z peerelowskim wywiadem posługując się pseudonimem „Robert”. Mackiewicz zaczął pojmować, że emigracja polityczna nie ma większej przyszłości. W wydawanych później publikacjach pisał, że jest ona: „ bezpłodna duchowo i politycznie, a jej przywódcy, to zgraja głupców i łajdaków, winnych wojennej zgubie Państwa Polskiego.” Mackiewicz za informacje przekazywane o polskiej emigracji, również te o rozwiązłości seksualnej, czy homoseksualizmie wśród emigracyjnych polityków, otrzymywał pieniądze, a także przygotowywał sobie odpowiedni grunt do powrotu do Polski. Niegodziwą postawę premiera emigracyjnego rządu próbowali tłumaczyć jego bliscy m. in. siostrzeniec, również pisarz Kazimierz Orłoś, twierdząc, że Mackiewicz przystał na współpracę z wywiadem PRL, aby ocalić swoją córkę przebywającą w sowieckim łagrze – Barbarę Mackiewiczównę, która ostatecznie odzyskała wolność i wróciła do Polski.

W czerwcu 1955 roku Mackiewicz podał się do dymisji i ustąpił z funkcji premiera rządu, by już po roku wyjechać do Polski. Przed wyjazdem opublikował jeszcze w londyńskiej prasie oświadczenie: „Urodziłem się, jako Polak, szlachcic litewski i miłości Wilna nikt nie wyrwie z mego serca”. A po przylocie do kraju, jeszcze na warszawskim lotnisku rozpoczął bezpardonowy atak na swój dawny obóz polityczny, oświadczając, że: „rząd emigracyjny jest zupełnie bezwolny i ślepo wpatrzony w Amerykę, której stosunek do sprawy polskiej ogranicza się do dwóch rzeczy: do posiadania pewnych wpływów na jakiś ferment za żelazną kurtyną oraz do kwestii wywiadu wojskowego”, nawiązując przy tym do „afery Bergu” i działalności Radia Wolna Europa. W kraju związał się Bolesławem Piaseckim szefującym stowarzyszeniu katolików świeckich PAX. Szybko też stał się motorem napędowym ichniejszego organu prasowego „Słowo Powszechne”, na łamach, którego nie zostawiał suchej nitki na sowich dawnych emigracyjnych partnerach nazywając londyńskie życie polityczne zalegalizowanym wariactwem. Kulisy działalności emigracyjnej poruszył szerzej również w swoich książkach „Londyniszcze” i „Zielone oczy”.

Tymczasem środowiska emigracyjne przeciwne obozowi prezydenta tym razem nie zamierzały cofać się z obranej drogi i 21 lipca 1954 roku zawiązały Tymczasową Radę Jedności Narodowej na czele z Tadeuszem Bieleckim, jako quasi-władzę ustawodawczą. Rada ta miała powoływać namiastkę rządu, którym była Egzekutywa Zjednoczenia Narodowego, przewodził jej były emigracyjny premier i dezerter z prezydenckiego obozu- Roman Odzieżyński . Natomiast funkcję prezydenta po zakwestionowaniu praw Zaleskiego sprawować miała kolegialnie powołana 8 sierpnia 1954 roku Rada Trzech w składzie: Tomasz Arciszewski, generał Władysław Anders i były ambasador przy brytyjskim rządzie Edward Raczyński.

W ten oto sposób podział emigracji politycznej na dwa przeciwstawne obozy, z których każdy uważał się za właściwego reprezentanta Polski stał się faktem. Wytworzyło to kuriozalną sytuację, znacznie obniżając i tak nadwątlony już prestiż polskiego życia politycznego na uchodźstwie. Wprowadziło też chaos w poczynania i tak nielicznego już polskiego korpusu dyplomatycznego oraz spowodowało paraliż w funkcjonowaniu Skarbu Narodowego, który podzielił się na zwolenników obu grup i w konsekwencji powstały dwie osobne instytucje finansowe.

Degręgoladę emigracyjnych środowisk politycznych starały się wykorzystać władze w Warszawie do zachęty mieszkających na obczyźnie Polaków do powrotu do kraju. W tym celu powstało Towarzystwo Łączności z Wychodźstwem „Polonia”, w prace, którego zaangażowało się wielu intelektualistów. Jeżeli na Wyspach Brytyjskich nie udało się nakłonić zbyt wielu emigrantów do powrotu, to zgoła inaczej sytuacja wyglądała wśród Polonii amerykańskiej. Tam umiejętnie prowadzona kapania zachęcająca polską diasporę do zacieśnienia związków z macierzą, często poprzez organizowanie wycieczek do Polski, odwiedzania m.in. Krakowa i Jasnej Góry przyniosła oczekiwane efekty. Wielu tamtejszych Polonusów zaczęło zgoła inaczej postrzegać PRL, co w najbliższych latach zaowocowało szeroką współpracą, również na szczeblu rządów obu krajów.
Paweł Petryka
pawel.pt@op.pl

______________________________________________________________
REKLAMA
______________________________________________________________

Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe

______________________________________________________________

Kawiarnia Naukowa zaprasza do nowego lokalu ul. Szeroka 10 krakowski Kazimierz

Nr.24. Kraków, poniedziałek 10 czerwca 2013. R. LXX.

Kogo kocha Tusk?
Sporo hałasu narobiła ostatnio sugestia zawarta w wywiadzie Tuska dla „Polityki”, że oto – jeśli przypadkiem, ewentualnie, w określonych warunkach, po wyborach, zaistniałaby taka potrzeba, to Polatforma Obywatelska skłonna byłaby (naturalnie przypadkiem, ewentualnie, w określonych warunkach) zawiązać koalicję z SLD i Millerem, bo to „przewidywalny polityk”. Wypowiedź narobiła sporo hałasu. Jedni politycy PO się oburzali, inni wyrażali dyskretne wsparcie, jeszcze inni podkreślali wysoce hipotetyczny ton wypowiedzi, lecz jakoś nikt nie próbował zastanowić się „po co mu to było”?
Dla wielu platformersów (nawet hipotetyczny, ewentualny, na określonych warunkach) sojusz z Sojuszem byłby żabą trudną do skonsumowania, nawet w panierce, a już zapowiadanie czegoś takiego, kiedy się nie ma noża na gardle i kiedy z pozoru nic nas do takiej deklaracji nie zmusza, wygląda na polityczną głupotę. Łatwym do przewidzenia efektem takiego wystąpienia są spekulacje: a to, że „Tusk przewiduje, że jego koalicjant – PSL nie przekroczy progu wyborczego” a to, że „PO razem z PSL” nie będzie miała wystarczającej większości…. Słowem czysty defetyzm, który nie przystoi premierowi-prezesowi, który w dodatku ma się ubiegać, już za chwilę, o odnowienie przywództwa w partii.
A więc zapytajmy – co też mu do tego ryżego łba strzeliło?
Ano to realne zagrożenie nazywa się „Europa plus”. Tak, to nie czcze teoretyzowanie! Komentatorzy skupiając się na „filipińskiej chorobie” Kwaśniewskiego, Nazarbajewach i Bilderbergach, stracili z pola widzenia oczywisty fakt, że Palikot to niegdysiejszy lider lewego skrzydła Platformy. To właśnie odejście Palikota zachwiało równowagą w PO i rzuciło Tuska w objęcia Gowania i różnych Żalków. A że jest czego żałować dowiodły już wyniki poprzednich wyborów w których Palikot zdobył niemałe poparcie, odbierając Tuskowi głosy, które na SLD, ani pod przywództwem Napieralskiego, ani pod przywództwem Millera, zapewne by i tak nie padły.
Daleko mi od zachwycania się składem działaczy Europy Plus w której np. w miejsce Borowskiego pojawił się (niestety) pewien przekręciarz z Krakowa, Palikot ma poparcie wysoce niestabilne, jaki sam jest – każdy widzi, ale działa wsparcie zawsze popularnego Kwaśniewskiiego, a także… pokoleniowe przemiany jakie zachodzą w SLD. Tu w miejsce znanych twarzy w rodzaju Kalisza czy Siwca pojawiają się jacyś młodzi, równie ładnie poubierani co niedokształceni. Marginalizowany jest nawet Iwiński – tym razem zdezawuowany za decyzję (słuszną i w pełni uzasadnioną merytorycznie!), by nie głosować za rezolucją sejmową, która sugeruje, że należy potępić „zleceniodawców” zamordowania Przemyka, tak jakby to nie była zwykła zbrodnia policyjnych pałkarzy.
Teraz w miejsce doświadczonych (i po części wyranżerowanych) polityków pojawiają się w otoczeniu szefa SLD chłopcy spragnieni szybkiego sukcesu i parlamentarnych przywilejów a także posad w państwowym aparacie. Dlatego każda, najsłabsza nawet sugestia o takiej możliwości wzmacnia pozycję Millera i jego młodych przyjaciół.
Daje np. do myślenia los zaplanowanego na 15 czerwca „Kongresu Lewicy”. Planowany pierwotnie jako sposób na integrację lewej strony sceny politycznej, coraz wyraźniej staje się okazją do pogłębiana rowu między SLD a Kwaśniewskim i umacniania pozycji szefa SLD w SLD.
Pierwszym takim krokiem była kategoryczna odmowa zaproszenia Palikota, bo „głosował za wydłużeniem wieku emerytalnego”, tak jakby Miller nigdy nie propagował „podatku liniowego” co było pomysłem z tej samej bajki. Drugim posunięciem jest zaproszenie „trzech b. prezydentów” choć wiadomo, że Jaruzelski się nie pojawi z racji stanu zdrowia, a Wałęsa spotka się z umiarkowanym entuzjazmem zebranych. Wszystko po to, żeby osłabić „wejście Kwacha”. Wreszcie ostatnio mamy jawnie prowokacyjną konferencję prasową pana Gawkowskiego, który zażądał, żeby Kwaśniewski „przestał molestować SLD” co było zachowaniem równie gówniarskim co bezczelnym, obliczonym chyba na to, że Kwaśniewski się obrazi i na Kongres nie przyjdzie…
A co ma do tego Tusk? No właśnie, w strachu przed wzmocnieniem pozycji Europy Plus, albo go gorsza powstania z jej udziałem szerokiego frontu lewicy, co mogłoby PO odebrać wyborców, gotów jest zaświecić SLD w oczy perspektywą koalicji (ewentualnie, w określonych warunkach) by usztywnić postawę akolitów Millera, którzy nie będą musieli obawiać się utraty zdobytych już pozycji.
Dartewka

______________________________________________________________
Mielony z buraczkami, czyli: przegląd tygodnia
______________________________________________________________

Sami robimy się na szaro
Według badań dr. Friedricha Schneidera, ekonomisty z Uniwersytetu Jana Keplera w Linzu, udział szarej strefy w gospodarkach krajów UE powoli, choć nieustannie się zmniejsza. Od 2003 r. zmalał o blisko 3 proc. z 22,3 do 19,3 proc. Jednak w Polsce to blisko 25 proc. PKB z 2012 roku. Podobne badania dla Wielkiej Brytanii mówią o dziesięcioprocentowym udziale.
Im dalej na wschód Unii Europejskiej (badania obejmowały tylko jej państwa), tym większy udział szarej strefy w gospodarce i wbrew pozorom nie zależy to od wysokości podatku. Na Cyprze, gdzie stawka podatku CIT to 10 proc., udział szarej strefy jest wyższy niż w Holandii, gdzie ten sam podatek to 25 proc. dochodu firmy.

Gdzie w Częstochowie są konfitury?
Artur Bramora, przewodniczący sejmowej komisji edukacji dzieci i młodzieży, wystąpił z klubu Ruchu Palikota. Bramora jest posłem z okręgu częstochowskiego i twierdzi, że nie odpowiada mu antyklerykalny kierunek partii.. Po jego odejściu klub Ruchu Palikota liczy 39 posłów.

A Wipler kombinuje
- Jarosław Kaczyński jest niezbędny do naprawy Polski, ale samo PiS to za mało – mówił Przemysław Wipler w wywiadzie dla TVN24 po odejściu z PiS. Poseł ma zamiar stworzyć „ruch pokoleniowy” dla młodych ludzi rozczarowanych polityką. Jego priorytety? Gospodarka i wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jednak, póki co, w duchu Macierewicza.

Ekskomunikują Komorowskiego?
- Bronisław Komorowski głosi herezje i gorszy maluczkich – stwierdza poseł PiS Andrzej Jaworski, szef parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji Polski. 1 czerwca prezydent przyjechał na Lednicę, by wziąć udział w corocznych, organizowanych przez o. Jana Górę spotkaniach młodzieży, a po drodze wpadł do Gniezna, na spotkanie Instytutu Tertio Millenio w auli Kolegium Europejskiego. Gdy padło pytanie o jego stosunek do homilii kardynała Stanisława Dziwisza z procesji Bożego Ciała, w której kardynał stwierdził, że prawo Boże powinno być nad prawem stanowionym przez ludzi, Komorowski. przyznał, że trzeba pilnować zasady ścisłego rozdziału pomiędzy państwem a Kościołem. Byle był to rozdział przyjazny.
Dla ultrakatolików to nie do przyjęcia i Jaworski oczekuje kary ekskomuniki dla prezydenta. Kilku duchownych, m.in. zmarły właśnie kard. Stanisław Nagy i abp. Henryk Hoser o mówiło prezydentowi prawa do przyjmowania komunii.
Dobrze, że już nie ma stosów! Głupio by było, gdyby nam spalili prezydenta.

Jeszcze kilku kandydatów
Jeszcze kilku kandydatów na stos wskazał nam poseł PiS Andrzej Jaworski. Doniósł do Prokuratury Rejonowej Gdańsk Wrzeszcz, że wystawa „The Human Body” gdzie można zobaczyć ponad 200 eksponatów całych ciał i poszczególnych narządów, to bezczeszczenie zwłok! Modele są zakonserwowane metodą plastyfikacji, która polega na usunięciu wody i tłuszczów z autentycznych z tkanek organizmu i nasyceniu ich odpowiednimi polimerami.
Dratewka na taką wystawę by się nie wybrał (brrr!), ale przypomina, że kiedyś nawet za robienie sekcji zwłok palono na stosie.

SLD ostatnią deską ratunku
Ostanie wydanie „Polityki” przynosi obszerny wywiad z Donaldem Tuskiem. Szef rządu deklaruje m.in., że nie odda Schetynie Polski „bez walki” i zapowiada na jesień rekonstrukcję rządu. Nie wyklucza także, że po wyborach w 2015 r. powstanie koalicja Platformy z SLD. SLD pod szefostwem Millera wydaje mu się, partią umiarkowaną i obliczalną. Tymczasem i Gowin i Biernacki i Schetyna są przeciw!

Pospolitość skrzeczy!
700 km nowych ekspresówek do 2020 r. zapowiada Rada Ministrów, która przyjęła listę inwestycji drogowych przewidzianych do realizacji. Tymczasem realizacja zadań dotychczasowych to jeden wielki skandal, nawet pan minister transportu Sławomir Nowak nie jest np. zadowolony z postępu prac na budowie odcinka autostrady A1 między Czerniewicami i Kowalem (woj. kujawsko-pomorskie). Zapowiedział poważną rozmowę z włoską firmą Salini Polska, która jest liderem konsorcjum budującego ten odcinek po wykluczeniu z kontraktu irlandzkiego wykonawcy. Na dokończenie budowy wykonawcy mają niespełna 10 miesięcy.

Radosne Euro 2012
Utrzymanie Stadionu Narodowego kosztuje miesięcznie 3,5 mln zł, ma on specjalne przyciski do wind, olejowane parkiety z drewna egzotycznego i „artystyczne” krzesełka. Na stadion we Wrocławiu trzeba miesięcznie przeznaczyć 2 mln zł. I nie wygląda żeby wybudowane na Euro 212 obiekty zaczęly przynosić zyski. Do organizacji Euro zgłosiło się 12 polskich miast – wybrano Warszawę, Poznań, Wrocław i Gdańsk. Każdy samorząd chciał, żeby obiekt był najbardziej okazały, więc zrezygnowano z postawienia trzech stadionów według jednego, lekko zmodyfikowanego projektu. Każdy taki obiekt podczas imprezy zużywa tyle prądu, co małe miasteczko – doniosła „Polityka”. W efekcie wszystkie stadionu odnotowują straty. A może zgodnie z trdycją przerobić je na „Bazary Europa”?

Przyjmijmy je na stadionie!
Ponad tysiąc wpływowych kobiet z całego świata, w tym szefowa PepsiCo Indra Nooyi i prezydent Kosowa Atifete Jahjaga, zjechało na Międzynarodowy Szczyt Kobiet w Kuala Lumpur. Szczyt, nazywany kobiecym Davos, dotyczy głównie tematyki gospodarczej. Odbędzie się już po raz 23., jednak jeszcze nigdy delegacja Polek nie była tak liczna. Przewodniczy jej minister ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, a na liczącej niemal 30 osób liście jest szefowa Parlamentarnej Grupy Kobiet Bożena Szydłowska z PO, Małgorzata Szmajdzińska z SLD a nawet Beata Kempa z Solidarnej Polski. Jadą też prof. Magdalena Środa i Henryka Bochniarz z Konfederacji Lewiatan.
Przyszłoroczny szczyt odbędzie się Paryżu, a Polska będzie starać się o organizację imprezy w 2015 roku.

Co było, to było
4 czerwca 1989 r. Polacy pokazali, że chcą żyć w wolnym kraju, ale to pragnienie zderzyło się z twardą rzeczywistością. Krzysztof Szczerski (oczywiście PiS) wini „umowy Okrągłego Stołu”, bo ograniczały wolność wyboru. Inni „spóźnieni rewolucjioności” idą dalej i uważają, że należało „wyrżnąc komuchów” zapominając, kto w tamtych czasam miał w rękach broń i w praktyce mógł zabrać się do „wyrzynania”.
Przez kilka ostatnich tygodni wiele mówiono o dokonanych realnie zmianach. W 1990 roku kobiety dożywały 75 lat, a mężczyźni 66. W 20 lat później (2010 rok) kobiety żyją przeciętnie 81 lat, a mężczyźni 72 lata. Nie wiadomo jednak ile w tym zmian systemowych a ile po prostu postępu światowej medycyny? Realnie zmieniła się struktura polskiej gospodarki. W 1990 roku polski PKB opierał się na przemyśle (50 proc.), rolnictwie (8 proc.) i usługach (42 proc.) W 2009 roku usługi to już 66 proc., rolnictwo 4 proc, a przemysł 30 proc., tyle, że do „usług” zaliczamy coraz liczniejszą armię biurokratów. Wiele mówi się o zmianie struktury wydatków rodziny. Znacznie mniej wydajemy na żywność ale w powodzi pochwalnych artykułów nie zauważylismy informacji jak wzrosły nasze wydatki na mieszkania, prąd, gaz, wodę i śmieci, które w PRL były groszowe. No i to bezrobocie, bezrobocie!

Łotwa szybsza od Polski
Od stycznia 2014 r. Łotwa może zostać 18. państwem strefy euro. Komisja Europejska wydała właśnie pozytywną rekomendację. – Łotwa pokazała, że jest w stanie przezwyciężyć nierównowagi makroekonomiczne i wyjść z kryzysu silniejsza. Jej determinacja opłaciła się, bo jest teraz najszybciej rozwijającym się państwem UE – powiedział Olli Rehn, unijny komisarz ds. gospodarczych.

Ciekawe czego się bali?
MSZ opublikował depesze-szyfrogramy z 1989 r. wysyłane z ambasad PRL w Londynie, Paryżu, Rzymie i Kolonii do Warszawy. Depesze tworzą obraz znacznej ostrożności wobec zmian w naszym kraju. „Dobrze by było, żeby się w Polsce zmieniało, byle nie za szybko, byle to się nie wyłamało, nie zerwało z pęt, żeby się coś nie rozpętało” – taki jest ton wypowiedzi zachodnich polityków – komentuje prof. Andrzej Paczkowski. Odtajnione depesze to licząca 253 dokumentów korespondencja dotycząca Okrągłego Stołu i reakcji europejskich stolic na polską transformację. A to była epoka Gorbaczowa.
Czy odtajniono już dokumenty z epoki poprzedzającej „stan wojenny”? Ciekawe co twtedy mówili zachodni dyplomaci…

Księga dla Jaruzelskiego
Wojciechowi Jaruzelskiemu, jako postaci absolutnie nietuzinkowej (w końcu pierwszemu prezydentowi odrodzonej RP), należy się szacunek – takie będzie przesłanie księgi jubileuszowej, którą przygotowują niektóre środowiska lewicowe z inicjatywy SLD. Księga, w której są m.in. teksty członków krakowskiej „Kuźnicy”, ukaże się ona z okazji 90. urodzin generała, które przypadają 6 lipca.

Kino w sądzie
Ukradzionym z epoki początków kina rzutem tortu potraktował jakiś palant z prawicy sędzinę, która ogłosiła w środę o decyzję o zawieszeniu po raz kolejny procesu gen. Kiszczaka, odpowiadającego za to, że umyślnie sprowadził „powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi”, wysyłając 13 grudnia 1981 r. szyfrogram w którym, zdaniem prokuratury bez podstawy prawnej przekazał dowódcom oddziałów MO uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni. Miało to być podstawą działań plutonu ZOMO, który 15 i 16 grudnia strzelał w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek”.
Na podstawie ekspertyzy psychiatrów, sąd stwierdził, że zdrowie 88-letniego Kiszczaka nie pozwala by go obecnie sądzić. Przeciw tym decyzjom protestują zwolennicy dawno wyrzuconego na margines polityki Adama Słomki z KPN i nie wiadomo, czy w ostanim akcie więcej jest oburzenia, chęci zemsty czy autoreklamy?

Trybynał zdecydował
Skargi byłych funkcjonariuszy SB na polskie przepisy odbierające im wysokie emerytury nie zostały dopuszczone do rozpatrzenia przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Decyzja podjęta przez izbę siedmiu sędziów, jest ostateczna. Dotyczy ona skarg Adama Cichopka i 1627 innych osób przeciwko Polsce, związanych z uchwaloną w 2009 r. tzw. ustawą dezubekizacyjną, która obniżyła emerytury ok. 41 tys. funkcjonariuszy służb specjalnych PRL i 9 członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Zdaniem sędziów polskie władze „nie rozszerzyły zakresu tych środków poza to, co było konieczne, by osiągnąć uzasadniony cel, jakim było ukrócenie przywilejów emerytalnych, z których korzystali członkowie dawnej komunistycznej policji politycznej, aby zapewnić większą uczciwość systemu emerytalnego”.

Nauczyciele – na zieloną trawkę
MEN szacuje, że w tym roku pracę straci ok. 7 tys. nauczycieli. Dobija nas niż demograficzny i reforma szkół średnich a samorządy, zamiast tworzyć mniejsze klasy i przez to podnosić jakość nauczania, wolą zwalniać, bo przecież nie o to chodzi, żeby w szkole było lepiej, tylko żeby było taniej! W rzeczywistości kłopoty dotkną znacznie więcej nauczycieli – już dziś np. pedagodzy od nauczania początkowego obiżoną liczbę godzin, bo prowadzenie jednej klasy nie wymaga formalnie całego etatu, a zajęcia pozalekcyjne (np. wyrównacze) często prowadzą za darmo.
Ministerstwo przeprowadziło niedawno badania ile w rzeczywistości godzin poświęcają na pracę nauczyciele – wyniki badań są już znane od marca, ale wciąż nie zostały przez rząd zaprezentowane, widać nie odpowiadają wyobrażeniom władzy, bo wedle badań Związku Nauczycielstwa Polskiego większość belfrów pracuje grubo ponad 40 godzin tygodniowo.
JD
______________________________________________________________

Odpowiedź czytelnika na notkę Co ma Krzysztof do Krakowa? opublikowaną w cyklu Mielony z buraczkami w Nr.23 Naprzodu z 10 czerwca 2013.

Rzeźba św.Krzysztofa
Nagroda św. Krzysztofa nazywa się od miejsca w którym jest wręczana. Pałac Krzysztofory jest główną siedzibą Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Nazwa Pałacu pochodzi od imienia świętego którego rzeźba zdobiła ten budynek. O rzeźbie można przeczytać np. w artykule Wojciecha Marcinkowskiego na stronie: http://www.muzeum.krakow.pl/uploads/media/Sw_Krzysztof_z_palacu_pod_Krzysztofory.pdf
K

______________________________________________________________
EUROPA
__________________________________________________________

Unia zagląda banksterom do kieszeni
Od pierwszego stycznia 2014, banki w Unii będą wytrzymalsze. Parlament Europejski ograniczył bonusy, uzyskiwane przez bankierów za ryzykowne inwestycje, wprowadził wymagania kapitałowe, zabezpieczające banki przed kryzysem oraz zaostrzył nadzór. Jednolity zbiór przepisów dla 8 200 banków w UE, jest fundamentem, na którym powinna zostać zbudowana unia bankowa.
Roczny bonus nie może wynieść więcej niż 100 proc. rocznego wynagrodzenia, choć możliwe jest podwyższenie nawet do 200 proc. za zgodą 66 proc. akcjonariuszy banku, posiadających 50 połowę własności, lub przez 75 proc. wszystkich głosów oddanych za zwiększeniem bonusu, jeśli nie ma quorum na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. To poważna rewolucja, bo dotąd dyrektorzy i prezesi przydzielali sobie horrendalen sumy nie oglądając się na zdanie akcjonariuszy mniejszościowych których przy okazji ograbiano z dywidend.
Ten pakiet reform bankowych w UE, powinien też, ułatwiając bankom pożyczanie małym i średnim firmom, przyczynić się do wzrostu gospodarczego. Innymi słowy, to częściowa odpowiedź jak „zjeść ciastko i mieć ciastko”, co oznacza w tym przypadku pewne poluzowanie restrykcyjnej polityki monetarnej, ale dokonane za pośrednictwem banków, a nie rządowych decyzji.
Pogłębienie integracji gospodarczej UE musi odbywać się poprzez ujednolicenie mechanizmów przepływu pieniądza i warunków kredytowania tak dla firm, jak i dla osób prywatnych, nie naruszając przy tym zasad rynkowych. Nie można narzucić jednolitych stawek oprocentoawania, czy identycznych wymogów dla pożyczkobiorców. – Niezbędne są jednak jasne i wspólne zasady działania dla banków w poważnych kłopotach (jak na Cyprze), oraz gwarancje dla depozytów – strwierdza Othmar Karas austriacki europoseł odpowiedzialny za reformę banków. – Jako ustawodawcy, nie regulujemy poziomu wynagrodzeń. Zasady dotyczące bonusów, wprowadzą sprawiedliwą i przejrzystą konstrukcję bankowych zarobków oraz przyczynią się do zmian w kulturze banków – powiedział .
Wydaje się więc, że Nowe zasady musza zostać jeszcze formalnie zaakceptowane przez Radę Unii Europejskiej, aby mogły wejść w życie od pierwszego stycznia 2014 roku.
(DT)
______________________________________________________________
Warto tam zajrzeć!
______________________________________________________________

10 czerwca Klub pod Jaszczurami godz. 17:00
Wolność, Równość, Solidarność. Dzisiaj, jutro, pojutrze
Jak współcześnie definiować hasła wyniesione z czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej? Jak różne organizacje lewicowe interpretują te pojęcia? Jak wspólnie wcielać lewicowe idee w życie przy tak dużej różnorodności lewicy w Polsce?

Debata Pierwsza 10 Czerwca (poniedziałek ) g. 17.00
Uczestnicy:
Piotr Paweł Marczyk Polska Partia Socjalistyczna
Dariusz Szczotkowski Federacja Młodych Socjaldemokratów w Małopolsce
Piotr Wójtowicz Stowarzyszenie Społeczeństwo Fair
Michał Wszołek Krytyka Polityczna – Klub w Krakowie
Prowadzenie Agata Czarnacka Lewica24
Debata druga 12 Czerwca (środa) g. 17.00
Uczestnicy:
Prof. Joanna Filek (UE Kraków)
Prof. Jan Hartman (UJ Kraków)
Prof. Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska (UH-P Kielce)
Prowadzenie Adam Jaśkow – Centrum im. I. Daszyńskiego Kraków

https://www.facebook.com/events/493704987369289/

13 czerwca
Zapraszamy 13 czerwca o godz. 18.00, do księgarni-kawiarni Massolit przy ul. Felicjanek 4 na dyskusję wokół treści książki „Kobiety, rozwój, obywatelstwo w Haszymidzkim Królestwie Jordanii” autorstwa Beaty Kowalskiej. W dyskusji udział wezmą również prof. dr hab. Hieronim Kubiak oraz dr Katarzyna Jasikowska.
Fragmenty książki: http://www.wuj.pl/UserFiles/File/FRAGMENTY/Kowalska_fragment.pdf
KK

______________________________________________________________
REKLAMA
______________________________________________________________

Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe

______________________________________________________________

Kawiarnia Naukowa zaprasza do nowego lokalu ul. Szeroka 10 krakowski Kazimierz

Nr.23. Kraków, poniedziałek 3 czerwca 2013. R. LXX.

PO traci – zyskuje Miller?

30 proc. głosów dla PiS, 26 proc. dla PO, w Sejmie znalazłyby się też: SLD z 16 proc. poparcia, Ruch Palikota – 10 proc. oraz Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego i PSL – po 5 proc. Sondaż został przeprowadzony przez Millward Brown dla „Newsweeka” telefonicznie 28 i 29 maja na stosunkowo reprezentatywnej próbie 420 osób. Zdaniem dwóch trzecich respondentów (65 proc.) nie ma dziś na scenie politycznej partii, na którą warto głosować.
Komentatorzy tygodnika twierdzą, i chyba słusznie, że przewaga Kaczyńskiego nie wynika z działania programowych PiS, ale z rozczarowania Platformą., daje też o sobie znać, od dawna oczekiwane przez ekspertów, zmęczenie ekipy rządzącej. Spadki przynosi także wojenka, którą (zdaniem mediów) toczą Donald Tusk i Grzegorz Schetyna.
Warto natomiast zauważyć kto zyskuje. Spektakularny sukces odnosi Korwin Mikke, którego popierają młodzi radykałowie z gatunku „prawicujących studentów” którzy wierzą w liberalne doktrynerstwo, daje się też zauważyć odbudowa elektoratu Palikota, który jest do tamtych nieco podobny, tyle , że liberalny kulturowo. Zyskuje też SLD i, jak się wydaje, to jedyna partia rzeczywiście wzmacniająca się dzięki glosom rozczarowanych wyborców Platformy. I to chyba te dwie partie, gdyby wybory odbywały się dziś, podzieliłyby się głosami niezdecydowanych (tak po dodatkowych 5 proc.) I PiS i Korwin i Palikot, każde z tych środowisk radykalnych po swojemu, już, jak się wydaje, wyczerpały swoje rezerwy.
Dla lewicy najlepszą sytuacją byłoby, przed wyborami, połączenie sił SLD i Palikota, bo w ten sposób można by grać na dwóch fortepianach i przyciągnąć do głosowania na wspólną listę dwie, nie przystające do siebie grupy elektoratu, a przy okazji odebrać dodatkowe punkty za „jedność i porozumienie”. Ten patent, przez swą enigmatyczność programową, wykorzystywała dotąd Platforma, ale dziś przyciśnięta do muru rozłazi się w szwach ledwie sfastrygowanych…
JD
______________________________________________________________
Mielony z buraczkami, czyli: przegląd tygodnia
______________________________________________________________

Michalik musi się wtrącać

Zupełnie ignorując konstytucyjny rozdział kościoła od państwa, arcybiskup Michalik, przewodniczący episkopatu, usiłuje „negocjować” z władzami kształt przepisów o „in vitro”. Powołując się na słuszny, jego zdaniem, „kompromis” w sprawie aborcji, arcybiskup powiedział, że dzisiaj mamy najgorszy stan prawny, bo „wszystko w tej dziedzinie wolno”. Jego zdaniem „in vitro” pociąga za sobą likwidację istnień ludzkich, tymczasem bez sztucznych zabiegów te „istnienia” nigdy by nie powstały. Ponadto jeśli pan B. dopuszcza powołanie tą drogą do życia nowej istoty, i „obdarza ja duszą nieśmiertelną” to nic jego urzędnikom do decyzji szefa!

Dyskretnie opchną publiczną TV?
Telewizja publiczna ma problemy finansowe nie od dziś. Dlatego propozycja jej częściowej prywatyzacji wraca niczym bumerang. W grę wchodzą firmy, które interesowały się w 2011 roku TVN. Oprócz Vivendi były to Time Warner (nadawca m.in. CNN i Cartoon Network) oraz RTL. Pojawiały się też spekulacje na temat News Corporation oraz Discovery Communications, ale ze wszystkich koncernów najbardziej zdeterminowany był Time Warner.
Na razie jednak częściowa prywatyzacja polega na wyprowadzeniu do „podmiotów zewnętrznych” części załogi – dziennikarzy i montażystów. Związki zawodowe protestują – póki co, bez skutku.

Komorowski podpisał
Prezydent podpisał ustawę o „środkach przymusu”. Ustala ona m.in., jakie konkretnie środki przysługują każdej z ponad 20 formacji które posługują się bronią, kajdankami, pałami, gazem etc., kiedy i na jakich zasadach mogą być „te środki” użyte lub wykorzystane oraz kroki, jakie należy podjąć przed i po sięgnięciu po środki przymusu lub broń. Przepisy pozostawiają obowiązek oddania strzału ostrzegawczego „w bezpiecznym kierunku”, a funkcjonariusz przed użyciem broni będzie musiał okrzykiem zidentyfikować formację, do której należy (np. „Policja!” lub „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego” co musi potrwać!) i zawrzasnąć „Stój, bo strzelam!”.
Ustawa, co do zasady, zakazuje użycia broni palnej przez oddziały zwarte, jednak w efekcie wprowadzenia „stanu wyjątkowego”, oddziały policji lub wojska będą mogły strzelać. Dokładnie tak samo jak w II RP i za PRL.

Odruchy ratunkowe „bufetowej”
Trwają intensywne prace nad „Kartą Warszawiaka” która ma poprawić wizerunek pani prezydent Gronkiewicz-Waltz. Karta, będzie uprawniać mieszkańców do zakupu tańszych biletów 30- i 90-dniowych. Chodzi o to, by planowana na jesień trzecia już od 2011 roku podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej, wydała się Warszawiakom bardziej strawna. W dodatku pani prezydent powiada, że być może uda się wprowadzić jeszcze kolejną zniżkę na bilety długoterminowe, o ile przeprowadzane oczywiście lud stolicy zostawi ją na posadzie.

Nabrani na OFE
15 lat temu propagandziści OFE sugerowali w reklamach, że dzięki OFE emerytury tak wzrosną, że będzie można sobie pozwolić na wakacje pod palmami. Kłamano i świadomie ukrywano, że reforma oznacza obniżkę emerytur o blisko 30 proc! Przeciętna emerytura i renta wypłacana przez ZUS w styczniu wynosiła 1855,39 zł. ZUS, który przejściowo wypłaca „łączoną” emeryturę /ZUS + OFE/, nie podaje średniej wysokości dla tej grupy. Można szacunkowo przyjąć, że ta średnia „łączona” wynosi ok. 1400 zł.

Co ma Krzysztof do Krakowa?
W Krakowie wręczono Medal św. Krzysztofa przyznawany osobom i instytucjom, wspierającym działalność miejskiego Muzeum Historycznego. Na czele kapituły Medalu św. Krzysztofa stoi Prezydent Krakowa. Laureatom gratulujemy, ale coś nas tu dziwi – po pierwsze prezydent – profesor Majchrowski ma na imię Jacek a nie Krzysztof, a pod drugie, jeśli już medal ma nosić imię św. Krzysztofa, to powinien go otrzymywać „zasłużony dla Muzeum Miejskiej Komunikacji”.
Tusk się sypie
W prowadzonym przez CBOS sondażu zaufania do polityków Jarosław Kaczyński dogonił w maju Donalda Tuska. Dotąd atutem Tuska była stabilność i przewidywalność – wchodził w takie konflikty, w których był pewien wygranej. Teraz próbował potwierdzić swoje przywództwo poprzez pognębienie oponentów, a nie łagodzenie konfliktów. Uderza też oświadczenie, że po wewnętrznych wyborach nie będzie już miejsca na krytykę przywództwa, czyżby próbował przetwarzać PO w coś na kształt zdyscyplinowanego „ludu smoleńskiego”?

PiS kupuje za posady
Prawo i Sprawiedliwość przejmuje władzę na Podkarpaciu. Odwołanego marszałka Mirosława Karapytę z PSL zastąpi Władysław Ortyl z PiS. Zdecydowały głosy Lucjana Kuźniar a z PSL i Jana Burka z PO, którzy za zdradę mają zostać wicemarszałkami. To potwierdza starą prawdę, że twardą antypisowską postawę prezentują tylko ludzie lewicy.

Gowin odejdzie?
Kochamy Gowina od lat, ale, jak widać, bez wzajemności – tak list otwarty Jarosława Gowina do członków Platformy skomentował w „Gazecie Wyborczej” szef małopolskiej PO Ireneusz Raś. W podobnym tonie wypowiedział się też sam Tusk. Gowin w swoim liście skrytykował rząd i zaapelował o zmiany, po latach odkrył też, że PO „zaczyna cechować buta, partyjniactwo i budzące wątpliwości moralne korzystanie z przywilejów władzy”. W sejmowych kuluarach mówi się, że Gowin rozważa założenie własnego ugrupowania, do którego weszłyby sieroty po PO-PiSie. Do tego ugrupowania mieliby przystąpić m.in. Przemysław Wipler z PiS, ludzie z Solidarnej Polski, a także John Godson i Jacek Żalek z PO.

W którą stronę skręca Platforma
Od czasu odejścia z PO Palikota i jego grupki, wbrew temu co opowiadają różne Gowiny, PO skręciła w prawo, a nie w lewo i co gorsza próbuje przegonić w tym PiS. Dowodzi tego wprowadzana pod obrady sejmu nowa ustawa „dekomunizacyjna”, która nakaże samorządom zmianę różnych „niesłusznych” nazw ulic. I pytanie czy teraz powstanie szczegółowa lista „komunistycznych” nazw, czy znowu będzie to zależało od miejscowego klechy i kółka „Radia Maryja”? Znowu będziemy mieli kolejne likwidacje „Bitwy pod Lenino?” w której, wedle obecnych historyków nie ginęli Polacy, tylko żołnierze „polskojęzyczni”.

Skąd w sądach zatory?
Latem ub.r., pewien mężczyzna w namiocie rozbitym tuż obok urzędu miasta w Gdańsku, przez półtora miesiąca protestował przeciwko eksmisji z mieszkania, w którym dług z czynszu przekroczył już 40 tysięcy. Pikietującego odwiedził sam Jarosław Kaczyński wraz z TV Trwam Tadeusza Rydzyka. W czasie programu padło zdanie, że w wyniku antyspołecznej polityki miasta sześć osób popełniło samobójstwo a uzyskane w ten sposób lokale trafiają do „prokuratorów, sędziów, osób na stanowiskach”. Prezydent Gdańska Adamowicz domagał się sprostowania tych bzdur – bez skutku, więc skierował sprawę do sądu, który właśnie nakazał TV Trwam wygłosić na antenie sprostowanie. Teraz z kolei Rydzyk odwołał się do Sądu Apelacyjnego. Kołomyjka Trwa(m).

Pan komendant „pod kapeluszem”
Komendant policji z Opola gen. Leszek Marzec, który stał się ofiarą wykonanego przez samego siebie nagrania prywatnej rozmowy z kochanką na służbowe (także) tematy, poszedł do cywila z generalską emeryturą. Gorsza jest sytuacja jego kochanki (i podwładnej) której teraz zawistni koledzy obcięli apanaże i wytoczyli postępowanie dyscyplinarne.
Jak widać nawet generałów trzeba szkolić w obsłudze urządzeń elektronicznych – wbił kod “1111#” i tym samym uruchomił urządzenie do przeprowadzania telekonferencji. I poooooszło!

Mają to gdzieś, a szkoda!
W ostatnich latach 22 proc. osób do 30 lat, nie brało udziału w żadnych wyborach politycznych w Polscena poziomie lokalnym, regionalnym czy krajowym. – wynika z najnowszego badania Eurobarometr przygotowanego na zlecenie Komisji Europejskiej. Taka jest zresztą unijna średnia. Niestety młodzi Polacy rzadko udzielają się w organizacjach pozarządowych. W tej sferze średnia unijna wynosi 44 proc. u nas tylko 19 proc.

„Politykę wschodnią” mamy z głowy?
Usilnie lansowana i reklamowana przez różne prawicowe ugrupowania, „polityka wschodnia” Unii Europejskiej, w której Polska usiłowała grać pierwsze skrzypce, padła. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz spotkał się w Soczi z Władimirem Putinem i choć o wynikach rozmów nie informowano, eksperci uważają, że Janukowycz zapewnił prezydenta Rosji, iż Ukraina jest gotowa do powołania wspólnego z Rosją konsorcjum ds. transportu gazu, oraz przyłączenia się – na razie na prawach obserwatora – do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Efektem ma być obniżka cen gazu dla Kijowa.
Nie będzie więc zapewne planowanego na listopad podpisania umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE, no i Julia Timoszenko posiedzi co najmniej do przyszłych wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Wciągną nas do wojny?
Pocisk odpalony z południowego Libanu spadł na Izrael. Okolice Mardż Ujun skąd wystartowała rakieta, są od lat pod kontrolą Hezbollahu, radykalnej religijnej bojówki która dopiero co oficjalnie oświadczyła, że przystąpiła do syryjskiej wojny domowej po stronie Baszara el-Asada. Kilka godzin wcześniej w Libanie przeprowadzono inny atak rakietowy, którego celem była południowa dzielnica Bejrutu, uznawana za bastion Hezbollahu. Tymczasem armia syryjska przejęła kontrolę nad lotniskiem w Ad-Dabie,i teraz siły rządowe kontrolują wszystkie drogi wiodące do miasta Al-Kusajr, które ma strategiczne znaczenie zarówno dla reżimu, jak i powstańców.
Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła w środę w Genewie rezolucję w sprawie konfliktu w Syrii, w której domaga się śledztwa ws. udziału zagranicznych bojowników w wojnie domowej i „potępia interwencję zagranicznych bojowników, którzy walczą w Al-Kusajr po stronie syryjskiego reżimu”. Także Waszyngton zażądał od Hezbollahu „natychmiastowego wycofania bojowników z Syrii”.
Czyżby chodziło o dodatkowe argumenty, które mają spowodować interwencję NATO i kolejną wojenkę o dostęp do ropy?

„Turcy” zamiast „Żydów”?
Setki greckich neonazistów przeszło z pochodniami ulicami Aten w 560 rocznicę upadku Konstantynopola, wykrzykując głównie antyislamskie hasła. Członkowie ultra nacjonalistycznej organizacji Złoty Świt po kilku przemówieniach, w których atakowano Turków i komunistów, przemaszerowali pod budynek parlamentu, w którym od stycznia partia ta ma 18 przedstawicieli.

Nie wsadzą do kryminału za skręta
Na Słowacji osoby nakryte na paleniu marihuany nie muszą się już obawiać, że skończą w więzieniu, o ile miały przy sobie „towar” na mniej niż dziesięć skrętów.
W minionym tygodniu słowacki parlament zaakceptował nowelizację ustawy i nowe prawo zacznie obowiązywać jeszcze przed wakacjami. Dopiero wyraźne zwycięstwo lewicy w przedterminowych wyborach dwa lata temu spowodowało, że lewica słowacka, jak i inne lewicowe ugrupowania w Europie, zaczyna dostrzegać zmiany stylu życia młodych ludzi.

Serbowie z Kosowa chcą do Serbii
Lokalni samorządowcy serbscy ogłoszą niezależność zamieszkanych przez nich obszarów od władz w Prisztinie, a potem proklamują autonomię, „by przyłączyć się do Serbii”. Mniejszość serbska stanowiąca obecnie ok. 15 proc. mieszkańców Kosowa poddawana jest szykanom, niszczone są jej zabytki i cerkwie. W efekcie znaczna większość z nich nie zamierza przyjmować kosowskiego obywatelstwa ani kosowskich dokumentów. Praktyczne uznanie Prisztiny przez Belgrad, które nastąpiło w kwietniu, było warunkiem rozpoczęcia rozmów o stowarzyszeniu Serbii z Unią Europejską. Właściwie nie wiadomo dlaczego kilku pogranicznych gmin nie można przyłączyć do Serbii, skoro można było całą prowincję od Serbii odłączyć przemocą argumentując, że obywatele mają prawo do samostanowienia?

Kto zatrzymał czołgi
Zaaranżowana przez Lecha Kaczyńskiego wizyta przywódców Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii w Tbilisi podczas wojny z Rosją była ogromnie ważna, ale rosyjskie czołgi już wtedy stały w miejscu, co Gruzini zawdzięczają ostremu wystąpieniu ówczesnego prezydenta USA Busha – powiedział Matthew Bryza, który w 2008 r. odpowiadał w Białym Domu za sprawy Kaukazu. To koniec pewnej legendy i jak tak dalej pójdzie, to może okazać się, że to nie Jarosław Kaczyński a jednak Wałęsa kierował strajkiem w Stoczni Gdańskiej i nie Jan Paweł II, a Gorbaczow wprowadził w ZSRR „pieriestrojkę”!

Seremet idzie w zaparte
Prokurator generalny Andrzej Seremet w w odpowiedzi na wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz stwierdził, że okoliczności śmierci Blidy badano rzetelnie, wszechstronnie, wielowątkowo i wielokierunkowo, a ocena śledztw nie doprowadziła do zakwestionowania wydanych w nich decyzji. Zapowiedział też wydanie w tej sprawie „białej księgi”.
Pomysł dobry, tylko trzeba w niej ujawnić wszystko, nie tylko wyniki prac prokuratury, także to co się działo na miejscu, kwestię różnych funkcjonariuszy pojawiających się po śmierci posłanki, a także okoliczności przekazania sprawy do prokuratury łódzkiej. W sprawie śmierci Barbary Blidy wciąż zbyt wiele kwestii pozostaje niewyjaśnionych – jak choćby sprawa roli, jaką odegrała w niej funkcjonariuszka, która miała towarzyszyć Blidzie w łazience, oraz tajemnica jej kurtki, na której nie znaleziono śladów prochu, które musiałyby się tam znaleźć gdyby, jak zeznaje, próbowała reanimować posłankę.

Skończyć z roamingiem!
Skończmy z opłatami za roaming w Unii Europejskiej! – apeluje Neelie Kroes, komisarz UE ds. agendy cyfrowej. Obiecuje nowe przepisy o wspólnym rynku telekomów na wiosnę 2014 r. – Go, Neelie, go! – dopingował ją duński liberał Jens Rohde na posiedzeniu odpowiadającej za rynek komunikacji podkomisji Parlamenty Europejskiego.
Sam fakt istnienia opłat roamingowych jest jawnym skandalem w sytuacji, gdy właścicielami sieci komórkowych w krajach Europy są ponadnarodowe korporacje jak np. Deutsche Telekom czy Orange.

PiS przeciw Unii
Tymczasem nasza ulubiona posłanka Pawłowicz (Zawsze dziewica – teraz i zawsze!) przyznała, że jest „z gruntu przeciwna Unii Europejskiej”. – Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Posłanka PiS jest zdecydowanie przeciw naszemu członkostwu w UE, a ten pogląd podziela sam prezes Kaczyński, który to stanowisko zaaprobował.

(drat)

______________________________________________________________
Państwo na wygnaniu (24)
______________________________________________________________

Radio Wolna Europa

RWE to obok berlińskiego muru jeden z największych symboli zimnowojennego podziału Świata. Zważywszy na okoliczności w jakim przyszło działać tej instytucji oraz, że radio to, działało w oparciu o amerykański wywiad CIA, jego działalności do dziś towarzyszy wiele sekretów i spekulacji. Podobnie jak zagadkową zdaje się być postać szefa sekcji polskiej RWE- Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
Pod koniec lat 40 ubiegłego stulecia podział sił emigracyjnych ustabilizował się na poziomie trzech niezależnych ośrodków politycznych- obozu zamkowego związanego z prezydentem Augustem Zaleskim, Rady Politycznej na czele z byłym premierem Tomaszem Arciszewskim oraz Polskim Narodowym Komitetem Demokratycznym założonym przez zrejterowanego z Polski Stanisława Mikołajczyka.
W sierpniu 1950 roku zmarł premier emigracyjnego rządu Tadeusz Tomaszewski. Przed prezydentem stanęło znowu trudne zadanie wyboru jego następcy, aby w jakimś stopniu był do zaakceptowani przez i tak poróżnioną emigrację. Wybór padał na generała Romana Odzierzyńskiego, który w poprzednim gabinecie piastował urząd ministra spraw wewnętrznych. Jednak decydującym był fakt, że był to zaufany człowiek jednej z najbardziej wpływowych postaci emigracji polskiej- generała Władysława Andersa.
Wpływ czynników wojskowych na poczynania emigracyjnego rządu nie był przypadkowy. W czerwcu 1950 roku wybuchła wojna koreańska, a Świat znalazł się na krawędzi kolejnego wielkiego konfliktu spotęgowanego tym, że de facto stanęły naprzeciw siebie dwa mocarstwa posiadające broń nuklearną. Polskie środowiska emigracyjne powitały ten światowy dramat z nieskrywaną radością, gdyż odżyły nadzieje na wytęskniony konflikt zbrojny państw zachodnich z ZSRR. Polskim Londyńczykom zamarzyło się odtworzeniowe polskiej armii i wspólna u boku Anglosasów walka na półwyspie koreańskim oczywiście pod warunkiem oficjalnego uznania emigracyjnego rządu W tym celu próbowano poruszyć wszelkie nieliczne już atuty. Poważnym sojusznikiem zdawała się być rządzona przez faszystowskiego dyktatora Francisco Franco Hiszpania prowadząca w tym czasie rokowania z USA, zakończone podpisaniem w 1953 roku Paktu Madryckiego, który w pewnym sensie zrywał z izolacją Madrytu, a Amerykanie za zgodę na umieszczenie tam swoich baz wojskowych obiecali pomoc gospodarczą. Jeszcze wcześniej na tzw. zjeździe madryckim w 1951 roku, polski ambasador w Madrycie Józef Potocki oraz jego kolega przy Stolicy Apostolskiej Kazimierz Papee, wyrazili gotowość przystąpienia emigracyjnej Polski do wspólnej koalicji państw anglosaskich.
W podobnym celu jesienią 1950 roku udał się no Stanów Zjednoczonych generał Władysław Anders uważany za duchowego zwierzchnika nieistniejącej już polskiej armii na Zachodzie. Anders zamierzał przestawić amerykańskim przywódcom koncepcję przeprowadzenia wojny prewencyjnej z ZSRR, co miało zahamować ekspansję Sowietów, a nawet doprowadzić do wycofania się ZSRR z niektórych państw. Problem w tym, że z Andersem nie chciał już rozmawiać prezydent Harry Truman, ani inni znaczący amerykańscy przywódcy. Również przyjęcie ze strony tamtejszej Polonii było niejednoznaczne. Oczywiście dla wielu Polonusów Anders- jako niezłomny dowódca, który wyprowadził tysiące żołnierzy z rosyjskich łagrów, a przede wszystkim bohater spod Monte Casino był postrzegany jako gwarant polskiej niezłomności i tradycji narodowej. Jednak wielu sympatyków Rady Politycznej Tomasza Arciszewskiego oraz Komitetu Mikołajczyka obwiniała go o prowokowanie wewnętrznych konfliktów oraz nieuchronienie Polskich Sił Zbrojnych przed rozwiązaniem. Trudno dywagować czy te zarzuty były słuszne, nie mniej należy pamiętać, że uważająca się za emigracyjną awangardę amerykańska Polonia często inaczej postrzegała rzeczywistość, będąc w swych opiniach i poglądach zwykle odmienna od Polaków ze starego kontynentu.
Wojna na półwyspie koreańskim nie okazała się na tyle wielkim konfliktem aby naruszyć powojenny ład na świecie i zachwiać którymś z supermocarstw, nie mniej powiększyła między nimi wzajemną wrogość, a zimna wojna rozgorzała na dobre. Do swojej polityki Biały Dom postanowił zaprząc mieszkającą w USA emigrację z krajów bloku wschodniego. Przy aprobacie amerykańskich władz zaczęły powstawać różne komitety narodowe między in.: czeski, węgierski, czy rumuński, finansowane były one z budżetu amerykańskiego wywiadu (CIA) i koordynowane przez powstały w czerwcu 1949 roku Waszyngtonie Komitet do Spraw Wolnej Europy. Na jego czele stanęli politycy niepośledniej rangi jak gen. Dwight Eisenhower (głównodowodzący wojskami amerykańskimi w Europie w czasie II wojny światowej i przyszły prezydent USA), Allen Dulles (późniejszy dyrektor CIA), sekretarz stanu- John Foster Dulles, czy Arthur Bliss Lane (były ambasador amerykański w Warszawie). Choć w ten scenariusz doskonale wpisywały się polskie środowiska emigracyjne, to jednak nie powstał żaden polski komitet narodowy z prozaicznego bowiem powodu, iż skłócone polskie ośrodki polityczne nie były w stanie wyłonić wspólnych reprezentantów.
Można by przypuszczać, że ta cała polityczno propagandowa działalność Amerykanów przeszła by bez echa, gdyby nie pomysł stworzenia radia, na falach którego emitowano specjalnie aranżowane audycje skierowane do państw za żelazną kurtyną. Tak zrodziła się idea powstania Radia Wolna Europa, które stało się jednym z zimnowojennych symboli podziału świata.
Pierwsza audycja RWE została wyemitowana w lipcu 1950 roku i wysłana do Czechosłowacji. Programy powstawały w Nowym Jorku, a następnie nagrane taśmy przewożono do RFN, gdzie za pomocą tamtejszych radiostacji emitowano je na Wschód. Oczywiście w tym gronie nie mogło zabraknąć przedstawicieli Polski, jako największego kraju pod dominacją sowiecką. Jednak Amerykanie obawiali się przeniesienia na teren RWE wewnątrz polskich sporów, z drugiej też strony, ewidentne faworyzowanie przez Waszyngton Niemców (siedzibę KWE przeniesiono do Monachium), również w sporze o polską granicę zachodnią, budziły polskie obawy i nieufność wobec potężnego partnera.
Pomimo tych trudności miesiąc później udało się stworzyć sekcję polską RWE na czele której stanął Lesław Bodeński, były kierownik Referatu Prasy Polskiej w MSZ w latach 1935-1939. A 1951 roku jego miejsce zajął Stanisław Strzetelski, poprzednio kierownik Biura Studiów Komitetu Wolnej Europy. Kiedy centrum RWE przeniesiono do Monachium, tam szefem oddziału polskiego został Jana Nowak-Jeziorańskiego. Zważywszy, że obaj politycy nie umieli ze sobą współpracować, powstał problem dwuwładzy, nieustających konfliktów i rywalizacji.
4 sierpnia 1950 r. nadano pierwszą audycję radiową skierowaną do Polski – „Głos Wolnej Polski”. Później już z monachijskiego studia przez kilkanaście godzin dziennie, aż do 30 lipca 1994 roku, stale emitowano do kraju rozmaite programy i audycje, z czego najpopularniejszymi były: „Fakty, wydarzenia, opinie”, „Panorama dnia”, „Wędrujący reporter”, „Na czerwonym indeksie” ( program poświęcony książkom objętym cenzurą w kraju), „List do komunisty” (skierowany do członków PZPR), czy audycja satyryczna -”Podwieczorek przy mikrofonie”.
Jan Nowak-Jeziorański przez następnych wiele lat twardą ręką szefował polskiej rozgłośni RWE. W prawdzie audycje płynące zza żelaznej kurtyny stanowiły jakąś alternatywę dla nierzadko siermiężnych i bezbarwnych mediów PRL. Jednak sama wizja programowa nadawanych z Monachium wiadomości była dosyć infantylna i schematyczna, kręciła się bowiem wokół założenia, że wszystko co złe dzieje się w krajach pod kuratelą ZSRR, zaś wszystko co uczciwe i dobre ma miejsce na Zachodzie. Pojawiały się też zarzuty, iż RWE było czymś w rodzaju „ pralni brudnych sumień”, gdyż wiele osób uprzednio zaangażowanych i często odpowiedzialnych za najcięższe zbrodnie komunistycznego systemu, po ucieczce na Zachód swoje nowe życie rozpoczynało od „szczerych spowiedzi” na antenie RWE, czego jaskrawym przykładem był podpułkownik SB Józef Światło.
Radiowa kariera Jeziorańskiego zwanego też kurierem z warszawy zakończyła się w wyniku skandalu. Otóż na początku lat 70 z rożnych źródeł zaczęły napływać informacje jakoby Jan Jeziorański wraz z bratem Henrykiem Jeziorańskim, w latach 1940-1942 byli zatrudnieni jako nadkomisarze w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Generalnym Gubernatorstwie Warszawie. Instytucja ta założona przez marszałka Rzeszy Hermanna Göringa zawiadowała nieruchomościami zabranymi prawowitym właścicielom, głównie Żydom.
Rewelacje te Jeziorański nazywał ubeckimi fałszywkami mającymi skompromitować szefa tak nielubianego w PRL Radia Wolna Europa. Jednak sprawa nabrała innego wymiaru kiedy 20 września 1974 r. wydawany w Kolonii tygodnik „Rheinischer Merkur” opublikował artykuł pióra Joachima . Gorlickiego- „Zastanawiające wpadki w Radiu Wolna Europa”. W tekście tym autor zarzucił Jeziorańskiemu że był nazistowskim Treuhänderem (administratorem-zarządcą – przyp. PP.). Wiarygodność informacji mieli potwierdzić świadkowie m.in. Johann Kassner, również pracownik Komisarycznego Zarządu, który przed sądem pod przysięgą potwierdził wspomniane oskarżenia.
Sprawa zaczęła roztaczać coraz szersze kręgi, w odpowiedzi Jeziorański wytoczył przeciwko kolońskiej gazecie i autorowi tekstu proces sądowy domagając się odwołania zarzutów i wypłacenia odszkodowania w kwocie 20 tys. marek. Jednak sąd w Koloni w dniu 2 lipca 1975 roku oddalił pozew Jeziorańskiego pisząc w uzasadnieniu: „ W notarialnym oświadczeniu wymienionego pana Kassnera, na które powołuje się autor książki, jest mowa, że powód w latach 1940-1942 był zatrudniony w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie jako oficjalny i urzędowo zatwierdzony nadkomisarz. Ponadto stwierdza się tamże, że Komisaryczny Zarząd Zabezpieczonych Nieruchomości zarządzał jako oficjalny urząd władzy okupacyjnej nieruchomościami, z których zostali wywłaszczeni ich żydowscy właściciele. Opis funkcji i czynności powoda w Komisarycznym Zarządzie pozwala nieuprzedzonemu czytelnikowi na taką interpretację i takie wyciągnięcie wniosku, jakie jest zawarte w kwestionowanym artykule, mianowicie, że autor książki określa i oskarża powoda jako nazistowskiego Treuhändera. Zatem więc powód pracował wówczas – czemu też nie przeczy – w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości jako urzędzie nazistowskiej władzy okupacyjnej, czyli w urzędzie, który zajmował się administracją nieruchomości, które należały względnie należały były do żydowskich właścicieli i które zostały przez władze okupacyjne co najmniej zarekwirowane.”
Kolejną próbą obrony Jeziorańskiego było stwierdzenie, że objął tą wysoką funkcję w aparacie hitlerowskiej administracji na polecenie dowództwa Związku Walki Zbrojnej (poprzednik Armii Krajowej), jednak jak pisał w swoich wspomnieniach kontakty z polskim podziemia nawiązał dopiero w czerwcu 1941 roku.
Po tym skandalu senat USA wymógł na Komitecie do Spraw Wolnej Europy dymisję Jeziorańskiego, jego następcą został w 1976 roku Zygmunt Michałowski.
Paweł Petryka

pawel.pt@op.pl

______________________________________________________________
REKLAMA
______________________________________________________________

Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe

______________________________________________________________

Kawiarnia Naukowa zaprasza do nowego lokalu ul. Szeroka 10 krakowski Kazimierz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.