Nr.9. Kraków, piątek 2 marca 2012. R. LXIX.

Libicki – do kina marsz!
W swojej notce sprzed kilku dni senator z grona miłościwie nam panującej PO, partii nowoczesnej europejskiej postępowej myśli, udziela publicznych rad premierowi. Rady te są tak wspaniałe, że ośmielam się panu senatorowi również coś doradzić. I to całkowicie za darmo, choć on zapewne – jak przystało na rasowego konserwatystę – uważa, że w życiu nie ma nic za darmo. Otóż radzę senatorowi pójście do kina. Chyba starczy na bilet czy dwa z tej skromnej senatorskiej pensyjki. Jeśli nie, to może naród się zrzuci. A może i w kinie parlamentarzyści nie płacą?
Pan Libicki był zresztą ostatnio w kinie. Obejrzał był film o Margaret Thatcher, co to sukcesy święci. Zafascynowany Żelazną Damą i jej polityką bezkompromisowego stłumienia strajku górników sprzed 30 lat senator radzi premierowi takie samo rozwiązanie w przypadku, gdyby ci cholerni związkowcy mieli zacząć akcję strajkową. Jest przecież wojsko i policja, a po obiecanych podwyżkach na pewno będzie łatwiej nakłonić ich do pójścia na wojnę ze związkowcami.
Ci niedobrzy, roszczeniowi związkowcy, toż one mają „rozbuchane przywileje w zakładach pracy”, to one mają te swoje etaty, pensje, samochody. Wszystko to prawda i wszystko to domaga się zmian. Jakże jednak brzmią słowa takiej krytyki z ust człowieka, który żyje świetnie za pieniądze podatnika (niemałe), zupełnie jak te związkowce straszne, który jeździ i lata po kraju za darmo, który wpisuje razem z kolegami z senatorskich i poselskich ław najbardziej wydumane pozycje w rozliczeniach, i który właśnie otrzymał nową zabawkę, by mógł śledzić swój facebookowy profil nieco częściej? Jak zawsze łatwo dostrzec drzazgę w cudzym oku, nie widząc bodaj nigdy belki we własnym.
Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego pan Libicki odwołuje się do postaci brytyjskiej premier. Chyba jest wśród tych Polaków, którzy mają ciągle jakieś kompleksy i ludzie zachodu jawią im się jako giganci albo przynajmniej geniusze. Panie senatorze, Polacy nie gęsi i swoich pogromców robotników mają. Przecież zasłużony wielce dla Ojczyzny ratowania, wyzwoliciel przed najazdem armii już okupującej kraj, generał Wojciech Jaruzelski pokazał, jak postępować z tymi robolami, co to chcieliby normalnie zarabiać. I to nie tylko w „Wujku”, bo przecież już 1970 roku generał stał na czele MON. Może jeszcze gdzieś grają „Czarny czwartek”, to by pan senator sobie obejrzał. Instrukcje widać gołym okiem. I nawet te same modele czołgów nadal na stanie większości jednostek. Naprawdę jak znalazł.
Dobrze, pożartowaliśmy trochę, pośmialiśmy się, czas zatem przejść do konkretów. Bo w tej samej notce jest inna, równie groźna myśl. Otóż dla pana senatora referendum to głupota, bo przecież lud decydować nie może o tak ważnych sprawach. Nie dorósł, nie zna się, nie ma pojęcia. Co gorsza, w tle pobrzmiewa myśl, że do głosu podczas referendum dochodzi jedynie populizm i roszczeniowość. A poza tym przecież wybory już były i teraz nasi przedstawiciele już się zajmą wszystkim w naszym i imieniu i interesie.
Pan senator przypisuje sobie i sobie podobnym coś, co stanowi o istocie rządów tej formacji. Głos obywateli – czy to na ulicach czy podpisanych pod różnymi projektami uchwał obywatelskich – jest głosem kompletnie ignorowanym. Nie może być inaczej, bo władza wie lepiej. I z troski o obywatela uwolni go od troski o samego siebie.
KM

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Nie znaleźli kwitów na Wałęsę
Pracownicy IPN-u zakończyli przeglądanie materiałów z prac komisji Jerzego Ciemniewskiego, która została powołana po słynnej „nocy teczek”. Tym samym nie potwierdziły się informacje tygodnika „Uważam Rze”, który w zeszłym tygodniu napisał, że w kancelarii sejmu zachowały się dokumenty o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 70., w tym kopie donosów TW „Bolka”.

Gdzie jest historyczna motorówka?
„Nasz Dziennik” napisał, że ABW dysponuje nagraniem rozmowy funkcjonariuszy WSI, którzy opowiadają, jak w 1980 roku Lech Wałęsa został dowieziony wojskową motorówką do Stoczni Gdańskiej. Jedną z osób, która jest rzekomo na tym nagraniu to płk Leszek Tobiasz, który zmarł dwa tygodnie temu. Do spotkania oficerów miało dojść w listopadzie 2007 r. w warszawskim hotelu Marriott. Podczas rozmowy pojawia się też nazwisko admirała Romualda Wagi. Z kolei Wałęsa na swoim blogu zwraca się przy o pomoc do prezydenta, premiera, ministra sprawiedliwości, ABW i prokuratury i apeluje o poważne potraktowanie sprawy i wyjaśnienie wszystkich jej elementów.

Po milionie na ryło
Na około milion złotych premii może liczyć prezes Marcin Herra, prezes spółki PL.2012, a jego zastępca, Andrzej Bogucki, może liczyć na niewiele mniej – wynika z kontraktów ujawnionych przez minister sportu, Joannę Muchę. Wcześniej wstrząsnęła Polską informacja, że b. szef Narodowego Centrum S,portu Rafał Kapler, choć odszedł przed, mocno opóźnionym, zakończeniem budowy Stadionu Narodowego może liczyć na 566 tys. złotych. Czyżby ci panowie budowali obiekty sportowe własnoręcznie, a nie zajmowali się tylko „korodnnowaniem” i „nadzorowaniem”?

Posada z dostępem do koryta
Przywłaszczenie ponad pięciu mln zł zarzuciła prokuratura głównej księgowej Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu (ZIKiT) w Krakowie, Iwonie Cz., oraz przedsiębiorcy Andrzejowi D. Iwona Cz. Pieniądze zostały przelane na konto bankowe prowadzącego działalność gospodarczą Andrzeja D. w 26 przelewach, opiewających na kwoty od ok. 20 tys. do 1 mln 150 tys. zł. Podobno rzecz była niesłychanie trudna do wykrycia bo do księgowej wszyscy mieli zaufanie. Grunt to mieć dobrą posadę!

Będą nagrody fundacji Szymborskiej
Sekretarz zamarłej niedawno noblistki i wykonawca jej testamentu. Michał Rusinek poinformował, że powstaje fundacja, która ma się zająć spuścizną literacką Szymborskiej, jej archiwum, księgozbiorem i uporządkowaniem pamiątek. Zadaniem fundacji będzie też utworzenie nagród literackich w kilku kategoriach, a jej nazwa jest już określona, choć na razie nie podana do publicznej wiadomości. Władze Krakowa zamierzają stworzyć Dom Literatury, który gromadziłby i udostępniała dziedzictwo twórców związanych z miastem, takich jak Wisława Szymborska, Czesław Miłosz czy Stanisław Lem, na razie brak jednak lokalizacji.

Kaczyńska logika
Kościół w Polsce jest instytucją narodową, depozytariuszem wartości i uderzenie w Kościół jest skandaliczne i szkodzące naszemu krajowi – stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński, komentując rządowe plany likwidacji Funduszu Kościelnego. Podkreślił też, że Kościół jest instytucją niezależną, potężną, docierającą wszędzie. No i chodzi o to, żeby przypadkiem nie stał się nadto krytyczny. No to mu się zabiera – stwierdził w Lublinie prezesunio.
Wynika z tego, że Tusk boi się kościoła, więc z nim zadziera! Nader pokrętna to logika…

To łatwo naprawić!
Od 1 marca 808 leków dostępne będzie ze zniżką także na choroby, których producent nie wymienił przy rejestracji tych preparatów. Na braku refundacji najbardziej cierpiały ciężko chore dzieci i chorzy na raka. W porównaniu ze styczniową listą 216 pozycji jest nowych. Obwieszczenie ministra ukazało się w sobotę wieczorem. Tego samego dnia skończył się w Warszawie dwudniowy zjazd lekarzy, podczas którego dużo i krytycznie mówiono o ustawie refundacyjnej, a samego Arłukowicza wygwizdano. Po opublikowaniu listy prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz przypomniał natychmiast, że kolejne wersje listy miały być udostępniane dwa tygodnie przed terminem wejścia w życie, tymczasem do 1 marca zostało pięć dni.
To łatwo naprawić wystarczy przesunąć datę obowiązywania listy na 10 marca. I po kłopocie!

Zemsta Arłukowicza?
W sobotę w jedenastu miastach w kraju 3,5 tys. osób pisało lekarski egzamin państwowy – wszyscy z nadzieją, że jeśli dobrze im pójdzie, wywalczą rezydenturę. To przyznawany przez Ministerstwo Zdrowia etat, który umożliwia robienie wymarzonej specjalizacji. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia drastycznie ograniczyło liczbę lekarzy, którym będzie płacić pensje w trakcie specjalizacji. Co roku w lutym przyznawało co najmniej tysiąc etatów, tym razem tylko 444

Pobożne życzenia
Kościół katolicki jest utożsamiany coraz mocniej z mediami ojca Rydzyka: Radiem Maryja, „Naszym Dziennikiem” i Telewizją Trwam, której teraz gwałtownie broni, zauważyli z przykrością biskupi warszawscy, kardynał Kazimierz Nycz i arcybiskup Henryk Hoser. Chcieliby, aby przestał mieć opinię instytucji wyjątkowo ciasnej myślowo, agresywnej, nielubiącej dialogu, upartyjnionej.

Kaczyński nie chce być prezydentem
Jarosław Kaczyński deklaruje rezygnację ze startu w wyborach prezydenckich, PiS musi dopiero szukać kandydata. – Nigdy nie ukrywałem, że prezydentura to nie jest mój główny cel polityczny – powiedział ”Super Expressowi”. Dziś nie mam ambicji prezydenckich, ale chcę być premierem.
Ciekawe… Jako premier, też musiałby czasem latać samolotem!

Partia to ja!
Dociskany o swą deklarację z kampanii, że nie będzie się więcej ubiegał o stanowisko premiera i szefa Platformy, Donald Tusk odparł, że władzę w partii bierze ten, ”kto ma siłę i przekonanie”, a nie zostaje namaszczony. Nikogo nie widzę, dlatego jestem w takim markotnym nastroju, ale na szczęście lata jeszcze przed nami – powiedział pytany o następców Donald Tusk. – Prawdziwy delfin przychodzi do aktualnie panującego i mówi: ”Dziękuję, do widzenia, teraz jestem ja” – powiedział Tusk.

Sukcesy rządu?
W styczniu Polska odnotowała niższą, niż oczekiwano inflację, przy wzroście produkcji przemysłowej i płac, a Komisja Europejska, prognozuje wzrost PKB Polski o 2,5 proc., przy prawie zerowym wzroście w całej Unii. Tusk eksponuje te dane jako sukces rządu, a nam się wydaje, że akurat rządzący niewiele tu mają do gadania,. Na szczęście rząd spraw gospodarczych niemal nie tykał. Natomiast czego się rzeczywiście tknął – to spieprzył. – Nie byliśmy dostatecznie przygotowani i nie potrafiliśmy przygotować pacjentów, aptekarzy i lekarzy, do skutków działania ustawy refundacyjnej – podkreślał Tusk. W sprawie ACTA – jak mówił – ”zabrakło nam refleksu, ale nie zabrakło odwagi, żeby z lekkim zawstydzeniem przyznać, że można w tej sprawie zmienić zdanie.”.

Napieralski już nie kocha Kwacha
Grzegorz Napieralski w wywiadzie dla „Uważam Rze” stwierdził, że zachowanie Aleksandra Kwaśniewskiego po przegranych przez SLD wyborach parlamentarnych było dla wielu działaczy Sojuszu „niezrozumiałe”. Były prezydent mówił wtedy o konieczności połączenia SLD i Ruchu Palikota. Trudno to pojąć – ocenił Napieralski.
A nas zdumiewa, że Napieralski zadaje się z tą prawicową gazetą

Kto ma prawo do krasnala?
Twórca wrocławskiej Pomarańczowej Alternatywy Waldemar „Major” Fydrych złożył w Prokuraturze Generalnej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze Wrocławia. Zarzuca im naruszenie jego praw autorskich. Domaga się przeprosin od prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza oraz zaprzestania wykorzystywania bez jego zgody krasnala jako symbolu miasta.

Z faszystami w pierwszej linii
Komitet obchodów uchwalonego w zeszłym roku przez sejm, dnia pamięci „Żołnierzy Wyklętych” przypadającego 1 marca, zaczynał działalność z 25 wspierającymi organizacjami. Były to m.in.: Solidarni 2010, Komitet Ofiar Narodowej Tragedii pod Smoleńskiem, Ruch im. Lecha Kaczyńskiego, Kluby „Gazety Polskiej”, NZS, PiS, mazowiecka „S”, Stowarzyszenie 13 Grudnia, Komitet Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki, Stowarzyszenie Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Obecnie dołączyli kibice, Młodzież Wszechpolska, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, a także Narodowe Odrodzenie Polski specjalizujące się w „zamawianiu piwa” przez podniesienie prawej łapki w starorzymskim pozdrowieniu..

Pułkownik z plutonowego
Dzień Żołnierzy Wyklętych świętowała „Rzeczpospolita”, prezentując m.in. wywiad z panem Podhorskim, b. żołnierzem NSZ, który wojnę zakończył w stopniu podoficerskim. Narzekał, że Polska nie docenia takich jak on kombatantów, tymczasem na zdjęciu zaprezentował się w mundurze pełnego pułkownika i piersią pełną orderów! Ciekawe kto mu nadał te ordery i oficerskie stopnie?

IPN zlikwidował naszą siatkę w Rosji
Po raz kolejny potwierdzono, tym razem sądownie, że IPN to instytucja niepoważna. Ambasador tytularny Tomasz Turowski został prawomocnie oczyszczony z zarzutu „kłamstwa lustracyjnego” przez Sąd Apelacyjny w Warszawie. W grudniu 2010 r. IPN wystąpił do sądu o lustrację Turowskiego, ówczesnego szefa wydziału politycznego Ambasady RP w Moskwie. IPN zarzucał mu, że w oświadczeniu lustracyjnym zataił, iż był tzw. nielegałem wywiadu PRL, skierowanym w 1975 r. do jezuitów w Watykanie. W 1986 r. wystąpił z zakonu, a w 1993 r. zaczął pracę w MSZ, co było „przykrywką” dla działalności w polskim wywiadzie. Ostatnio uczestniczył w przygotowaniu wizyty w Katyniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Póki był na etacie służb, IPN mógł mu skoczyć, jednak gdy przeszedł stamtąd na emeryturę i pracował oficjalnie tylko w MSZ, miał obowiązek zadeklarować się jako „były współpracownik wywiadu PRL”. Nie zrobił tego, bo nie miał zaufania do szczelności IPN i kierował się wyższym dobrem, jakim była ochrona źródeł – czyli osób, które pozyskał do współpracy na terenie Rosji.
W grudniu 2010 do ambasady w Moskwie zadzwoniła zwykłą, niechronioną linią, prokurator IPN mówiąc, że zakwestionowała jego oświadczenie lustracyjne, a zaraz po tym MSZ ogłosił, że Turowski kończy misję w Moskwie, trzeba było też wycofać całą grupę współpracujących z nim oficerów polskiego wywiadu. A Rosjanie mieli dużą radochę!

Słony interes
Dwie firmy z województwa kujawsko-pomorskiego i jedna z woj. wielkopolskiego sprzedawały miesięcznie tysiące ton niejadalnej soli (będącą odpadem przy produkcji chlorku wapnia i używaną do posypywania zimą dróg) twierdząc, że to sól spożywcza. Proceder ten mógł trwać kilka lat. Teraz trwają analizy laboratoryjne czy ta sól jest bardzo szkodliwa, czy czy trzeba będzie wycofywać ze sklepów tysiące ton wędlin i pieczywa!

Z Rydzykiem w pożyciu?
Posłanka PiS Anna Sobecka wpłaciła 3,5 tys. zł grzywny i 1 tys. zł kosztów sądowych z odsetkami za o. Tadeusza Rydzyka, który w zeszłym roku został ukarany za prowadzenie nielegalnej zbiórki pieniędzy. Okazuje się, że nie miała prawa tego zrobić, jeśli nie jest rodziną o. Tadeusza Rydzyka ani osobą pozostającą z nim we wspólnym pożyciu. Teraz jej z kolei grozi grzywna, chyba, że udowodni, że jest konkubiną redemptorysty!
JD

___________________________________________________________________________
Polska
___________________________________________________________________________

Solidarni z Walencją

29 lutego w całej Hiszpanii odbywały się demonstracje solidarnościowe ze studentami i studentkami z Walencji. Hiszpanie studiujący we Wrocławiu również zorganizowali pikietę, do której przyłączył się wrocławski okręg Młodych Socjalistów.

Kilkadziesiąt osób zebrało się na wrocławskim Rynku aby zademonstrować solidarność z młodzieżą z Walencji, jednocześnie sprzeciwiając się cięciom wydatków na edukację i procesowi jej prywatyzacji. W krótkich przemówieniach – w językach: katalońskim, hiszpańskim, baskijskim, angielskim i polskim – przedstawiono sytuację protestujących w Walencji. Sprzeciwiają się oni cięciom w wydatkach na nauczanie i obniżaniu jego jakości. Wspomniane cięcia i opóźnienia w przekazywaniu pieniędzy doprowadziły do sytuacji, w której szkół nie stać nawet na ogrzewanie. To było bezpośrednią przyczyną protestów uczniów z IES Lluis Vives, które zostały brutalnie przerwane przez policję. W reakcji na działania funkcjonariuszy odbywały się kolejne protesty, które gromadziły nawet 200 tysięcy uczestników.

Wrocławska demonstracja zgromadziła liczną grupę studentów oraz przedstawicieli organizacji takich jak Młodzi Socjaliści czy Klub Krytyki Politycznej. Uczestnicy przygotowali plakaty i transparenty z hasłami “No education – no future””, “Edukacja to nie towar” czy “Nie będzie nas w klasach, bo będziemy na ulicach”.
MS
źródło:www.mlodzisocjalisci.pl

Przeciwko likwidacjom szkół i przedszkoli
27 lutego członkowie oraz członkinie Młodych Socjalistów w Gdańsku wzięli udział w proteście dotyczącym zamykania szkół i przedszkoli w tym mieście. Demonstrację zorganizowało Porozumienie Oświatowe zrzeszające uczniów i rodziców zamykanych szkół oraz studentów i studentki z Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego.

Protestujący spotkali się o godzinie 17.00 na placu przed wejściem do siedziby Rady Miasta Gdańska. Następnie wspólnie przemaszerowali do Ratusza Głównego przy ul. Długiej.

W proteście wzięło udział również wielu uczniów, głównie Zespołu Szkół Architektonicznych i Ogólnokształcących.W trakcie przemarszu skandowano m.in. takie hasła jak: „Nie oddamy naszych szkół”, „najpierw człowiek potem zysk”, „nie oddamy ZSBA”. Należy zaznaczyć iż na marszu pojawili się również rodzice, nauczyciele oraz nauczycielki różnych szkół, w pełni wyrażając swoje niezadowolenie z bezprawnych oraz pozbawionych jakichkolwiek konsultacji społecznych decyzji władz miasta Gdańska.
Wśród protestujących byli również członkowie anarchistycznego zrzeszenia ,,Nic o Nas Bez Nas”.
MS
źródło: http://www.mlodzisocjalisci.pl

___________________________________________________________________________
PUBLICYSTYKA
___________________________________________________________________________

„Teologia kooperacji”

W powszechnej opinii utarło się przekonanie, jakoby sfery duchowej – religijnej, nie dało się w żaden sposób powiązać z konkretnymi ideami. Szczególnie tymi lewicowymi. Że lewicowość, wyklucza duchowość. Że zawsze wiąże się z ateizmem i tak tylko można postrzegać każdego, kto z lewicowymi ideałami się identyfikuje. Jedyną opcją wiązania religii z konkretną opcją polityczną, przynajmniej w Polsce, wciąż pozostaje tylko i wyłącznie konserwatyzm – prawicowość.

Historia jednak pokazuje wiele przypadków, kiedy to religia współpracowała z innymi, jak konserwatywne, nurtami politycznymi. I to nie tylko Kościół Katolicki, ale także i ruchy protestanckie czy też islamskie. Zapewne niewiele osób wie, że podczas rewolucji z Iranie, duże wpływy miały ruchy studenckie i marksistowskie. Część pewnie też nie słyszała o całej teologii wyzwolenia, która dawała siłę ruchom w całej Ameryce Łacińskiej. Również i w Państwie Żydowskim, znane są lewicowe idee komun, które funkcjonują tam z powodzeniem.

Chcieć to móc – trzeba tylko odpowiednio podejść do tematu i w sposób elastyczny, umieć pogodzić to co dobre, po obu stronach. A wcale nie jest o to trudno!

Idee lewicowe zakładają walkę o prawa i dobrobyt dla społeczeństwa w ogóle. O walkę z wyzyskiem i poprawę sytuacji ubogich – tu nie ma nic sprzecznego z wieloma nurtami religijnymi świata, które też takowe postulaty mają zawarte w sobie. Odpowiednie zapisy ma i Biblia, i Tora i Koran. W wielu Pismach Świętych i naukach teologicznych zawarte są napomnienia, aby wspierać ubogich, karmić ich – i duchowo i materialnie. Czy to przez jałmużnę, czy poprzez posiłki.

Również przykłady funkcjonowania różnych grup religijnych zawierają w sobie cechy nurtów lewicowych. Oklepanym przykładem jest tu chociażby instytucja pierwszych wspólnot chrześcijańskich, które były bliźniaczo podobne w funkcjonowaniu, do komun. Dobrym przykładem jest też organizowanie przy konkretnych miejscach kultu, instytucji dla potrzebujących. To w końcu też forma walki z nierównościami.

Cały problem leży w tym, aby umieć łączyć, a nie dzielić. Aby korzystać z pozytywnych cech i zalet dwóch sfer – duchowej i materialnej. Aby umieć pogodzić cele, jakie stawia wiara, z drogami ideowymi, jakie sami musimy obierać w życiu.

Dlatego rację miał ksiądz Ernesto Cardenal Martinez, mówiąc:

„Nie ma niezgodności między chrześcijaństwem i marksizmem. Nie jest to to samo, to dwie odmienne sprawy, lecz nie są one nie do pogodzenia. Chrześcijaństwo i system zwany demokracją nie są tym samym, ale nie są nie do pogodzenia.[...] Marksizm jest naukową metodą poznawania społeczeństwa w celu jego zmiany. Chrystus przedstawił nam cele zmian społeczeństwa, cele doskonałej ludzkości, którą mamy z Nim stworzyć. Te cele, to braterstwo i miłość, ale nie powiedział nam, jakich metod naukowych trzeba używać, aby to osiągnąć. To nauka, a w tym przypadku nauki społeczne powinny na to odpowiedzieć. Jedni wybierają taką, inni inną metodę. Jeśli jednak ktoś przyjmuje marksizm jako zamiennik chrześcijaństwa, myli się, tak jakby się mylił, gdyby brał inną naukę społeczną za substytut chrześcijaństwa. Jeśli się je właściwie rozumie, nie są przeciwstawne.

Często mówiłem, że jestem marksistą przez Chrystusa i Jego Ewangelię, że do marksizmu przywiodła mnie nie lektura Marksa, lecz Ewangelii. Ewangelia Jezusa Chrystusa uczyniła ze mnie marksistę, mówiłem to i taka jest prawda. Jestem marksistą, który wierzy w Boga, naśladuje Chrystusa i jest rewolucjonistą dla Jego Królestwa.”

Niestety jednak, Kościół tamtych rewolucyjnych dla Nikaragui czasów, ani też obecne ruchy lewicowe, takich kooperacji zaakceptować nie są w stanie i w zaparte idą z podobnymi postulatami, rzucając w siebie błotem i strzelając co chwila. Zupełnie niepotrzebnie.
DK
źródło:www.lewicowa.pl
___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !

Nr.8. Kraków, piątek 24 luty 2012. R. LXIX.

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________
Początek końca koalicji?
Politycy PO i PSL mocno się pokłócili na antenie TVN24. PSL zarzuca swym kolegom „bezmyślne postulaty”. Z kolei PO uważa, że Ludowcy „nie mają odwagi”. Zdaniem posła PSL Eugeniusza Kłopotka wiek emerytalny kobiet należy podnieść tylko o dwa lata, z kolei jego szef waldemar Pawlak z dużym powąpiewaniem wyrażał sie o poziomie ofiocjalnych emerytur i rekomendował Polakom oszczędzanie i zachowanie dobrych stosunków z liczna gromadką dzieci!
Tuska to mocno rozsierdziło i zapowiedział poważne rozmowy z Pawlakiem…

Warunki Pawlaka
Tak więc „Premier podtrzymuje swoje stanowisko” – stwierdza Pawlak w wywiadzie dla Rzeczpospolitej, ale wyraża równocześnie nadzieję, że „konsultacje dotyczące reformy” nie są robione dla pozoru, lecz na serio, i że będzie z nich wynikała korekta. Lista postulatów PSL jest jednak dłuższa. Pawlak chce m.in. wstrzymania likwidacji małych sądów, sprzeciwia się podniesieniu składek dla samozatrudnionych oraz wprowadzeniu PIT dla rolników.

Jesteśmy (prawie) mocarstwem!
Po stu dniach rządu Donald Tusk rozpoczął przegląd ministrów. Po rozmowach z Radosławem Sikorskim i Jackiem Rostowskim premier na specjalnej konferencji prasowej oświadczył, że Polska stała się jednym z sześciu kluczowych państw w UE i dzięki nam udało się zahamować podział Europy na dwa kluby. Można oszaleć ze szczęścia!

Minister stanie przed sądem?
Jak ustalił „Super Express” rzecznik rządu minister Paweł Graś miał też zataić zasiadanie we władzach prywatnej spółki, co jest niezgodne z ustawą antykorupcyjną. Żona, próbując ratować go z kłopotów, przyznała się do podrabiania jego podpisów ale ekspertyza grafologiczna udowodniła że Graś sam składał podpisy. W tej sytuacji oboje powinni stanąć przed sądem – twierdzą prawnicy

Gawron” na żyletki?
W marcu zapadnie ostateczna decyzja co do losów korwety „Gawron” budowanej od 2001 roku a planowanej już w czasach PRL. Budowa pochłonęła grubo ponad 400 mln zł. a żeby ją dokończyć i uzbroić okręt, potrzeba jeszcze co najmniej ok. 1 mld zł. Niesposób odmowić racji tym, ktorzy twierdzą, że lepiej zainwestować w tańsze okręty patrolowe, bo Bałtyk i tak nie będzie nigdy terenem bitew morskich.

Ziobro z Palikotem, a co na to SLD?
Posłowie Solidarnej Polski, na czele której stoi Zbigniew Ziobro, popierają wniosek Ruchu Palikota do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa dotyczy przepisów, które pozbawiają wdowy po górnikach prawa do renty rodzinnej. Zgodnie z konstytucją, wniosek do TK może złożyć m.in. grupa 50 posłów. Rozenek poinformował, że pod wnioskiem podpisało się 40 posłów Ruchu Palikota i 18 posłów klubu Solidarnej Polski.

Rózeczka dziateczkom (podobno) nie zaszkodzi
Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak skierował d prokuratury wniosek dotyczący książki propagującej bicie dzieci. Chodzi o książkę „Jak trenować dziecko” autorstwa Michaela i Debi Pearl, wydaną przez Oficynę Wydawniczą VOCATIO. Książka ma charakter podręcznika i zaleca tresowanie dzieci za pomocą rózgi. Michalak. dodał, że w książce dzieci porównywane są m.in. do mułów, myszy i szczurów, które również można wytresować tak, by reagowały na określone bodźce.

Nasi drodzy kapelani
MON nie chce utrzymywać parafii garnizonowych tam, gdzie nie ma wojska, i opłacać wysokich stopniem kapelanów wojskowych. Ministerstwo wycofuje też 41 mln zł już przewidzianych na budowę cerkwi polowej w Warszawie. W katolickim ordynariacie biskup polowy Józef Guzdek zlikwidował ostatnio pięć dekanatów, ze służby odeszło też dziesięciu kapelanów, a w tym roku odejdzie sześciu. Wciąż jednak mamy w wojsku ponad 140 katolickich kapelanów, w tym około 20 pułkowników (zarabiają miesięcznie ok. 8 tys. zł) oraz 40 podpułkowników. Tylko w tym roku na utrzymanie ordynariatu polowego zapisano 20,5 mln zł.

Katole na cyfrowo
Kilka tysięcy osób demonstrowało w minioną sobotę w Warszawie w obronie Telewizji Trwam Tadeusza Rydzyka, ktora koniecznie chce zaistniec na platformie cyfrowej. Były antyrządowe hasła, a njabrarwniejsze brzmiało „Tusk ty matole, twój rząd obalą katole”. Gdyby ktoś z kręgów agnostycznych nazwał katolików „katolami” niewątpliwie zostały oszkarżony o „obrażanie i szarganie wartości”.

Przez masonów i cyklistów
„Widzimy, jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie. Nie oszczędzają Kościoła liberalne telewizje i takież pisma. Nawet rządowe instytucje, niby promując pluralizm medialny, ostatnio zdyskryminowały katolicką telewizję, co na szczęście budzi świadomość narodu”. – oswiadczył abp Michalik przewodniczący komisji episkopatu.

ACTA ad acta!
Przyjęcie ACTA mogłoby godzić w prawa i wolności konstytucyjne – uznała rzeczniczka praw obywatelskich Irena Lipowicz w opinii przygotowanej na prośbę prezydentania. W umowie brak równowagi pomiędzy ochroną prawa własności a prawem do prywatności, ochroną danych osobowych, prawem do informacji, dostępu do dóbr kultury, wolnością słowa i prawem do sądu. W wielu wypadkach można mieć też poważne wątpliwości, czy wprowadzanie takich ograniczeń w demokratycznym państwie jest konieczne- pisze pani rzecznik.

SP bliżej PiS?
Dobrze gdy obok siebie funkcjonują „dwie silne formacje prawicowe, które w przyszłości mogą dać nadzieję na wspólne rządy, na koalicję” – mówił w sobotę Zbigniew Ziobro. – My wyciągamy naszą dłoń w kierunku PiS, jesteśmy gotowi współpracować zawsze wtedy, kiedy uważamy, że inicjatywy będą służyć Polsce – oświadczył. W stolicy zebrała się po raz pierwszy Rada Polityczna ugrupowania. Przyjechało kilkuset działaczy z całego kraju, a mówiono głównie o planowanym na 24 marca kongresie partii. Na razie jednak potencjalny elektorat Solidarniej Polski niemal nie zauważa i dalej popiera PiS. Czy Ziobrze zmięknie rura?

Dlaczego nie lubią Bartoszewskiego?
Na Zamku Królewskim, z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska, świętowano jubileusz 90. urodzin Władysława Bartoszewskiego. Bartoszewski to polityk, historyk, dziennikarz, pisarz, więzień Auschwitz, żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, dwukrotnie minister spraw zagranicznych, kawaler Orderu Orła Białego, obecnie sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odpowiadający za dialog międzynarodowy. Dla niektorych była to kolejna okazja do ataków na jubilata. Życiorys niby w porządku a „prawdziwi Polacy” nie znoszą go jak zlej chołery! Czy dlatego, że nie kocha ani Jarka ani Rydzyka

Wałęsa wściekły na żonę
Lech Wałęsa jest wściekły na żonę, za niedawno wydaną książkę i ujawnienie sekretów iczwiązku, jeden z tabloidów doniósł nawet, że wyprowadza się z domu i zamierza przenieść się do Warszawy. Były prezydent zdementował jednak te informacje – jestem katolikiem – podkreślał a moje wyznanie nie przewiduje rozwodów! Tymczasem jego żona mówi wprost: – Nie będę żyła w niewoli. Może ta książka mnie dowartościowała, wzmocniła, może więcej zrozumiałam – stwierdziła Danuta Wałęsowa.

Wałęsa jak Nessie
„Nasz Dziennik” napisał w ubiegłą sobotę, że w sejmowym archiwum mają znajdować się kopie dokumentów z teczki „Bolka”, w tym materiały z rzekomej współpracy i kontaktów b. prezydenta Lecha Wałęsy z organami bezpieczeństwa PRL, które trafiły na Wiejską w 1992 r. Jednak sprawą zajmowała się już przed laty specjalna komisja sejmowa pod przewodnictwem Jerzego Ciemniewskiego, i stwierdziła, że nie ma żadnych donosów, które rzekomo Wałęsa miał pisać jako agent Bolek. Dla „ND” „teczka Walesy” jest jak potwór z Loch Ness. Jak nie ma o czym pisać to zawsze można wydobyć temat z szuflady.

Czynsze duszą Polaków
Na najęcie mieszkania dwuosobowa polska rodzina przeznacza przeciętnie 30 proc. domowego budżetu, na Słowacji jest to 11,1 proc., a na Łotwie – 10,6 proc. Rekord padł jednak na Malcie. Zgodnie z danymi Eurostatu w tym kraju modelowa rodzina w 2010 r. wydała na najem zaledwie 5,2 proc. swoich dochodów. Pod względem relacji czynszu do dochodów sytuacja w naszym kraju jest najgorsza w całej Unii Europejskiej. Co prawda dane Eurostatu sugerują, że w Rumunii jest jescze gorzej, jednak w opinii europejskiego urzędu statystycznego informacje dotyczące tego kraju nie są w pełni wiarygodne. Średnia dla Unii, wynosi 21,3 proc.

Można pokochać tak robotę!
Prokurator generalny Andrzej Seremet rozmawiał z prokuratorami Instytutu Pamięci Narodowej o przyszłości jego pionów: śledczego i lustracyjnego. Mówił m.in., że obecnej struktury nie da się zachować. Spotkanie, do którego doszło na zaproszenie prokuratorów, było zamknięte dla prasy.
Blisko 140 prokuratorów IPN ściga „zbrodnie komunistyczne” popełnione do 1989 r. oraz zbrodnie nazistowskie. Mają mało roboty, a uposażenie prokuratora prokuratury apelacyjnej, ok. 12 tys. miesięcznie. IPN wsławił się m.in. ekshumacją gem. Sikorskiego, postepowaniami przeciw dawno zmarłym hitlerowcom i własnym śledztwem w sprawie zamachu na Jana Pawała II.

Znowu iskrzy w lekach
We wtorek odbyło się spotkanie zespołów Naczelnej Rady Lekarskiej, Naczelnej Rady Aptekarskiej oraz przedstawicieli Federacji Pacjentów Polskich powołanych do współpracy z Ministerstwem Zdrowia, z podsekretarzem stanu Cezarym Rzemkiem. Chodziło o projekt nowego rozporządzenia w sprawie recept. Prezes NRL Maciej Hamankiewicz stwierdził, że wiceminister Rzemek nie był merytorycznie przygotowany do dyskusji o szczegółach, mimo że NRL przekazała wcześniej na piśmie swoje uwagi do projektu, oraz że resort nie przygotował dokumentu uwzględniającego uwagi zgłoszone przez partnerów społecznych i lekarze opuścili spotkanie. W tej sytuacji także aptekarze i pacjenci nie podjeli rozmów z Ministestwem.

W pogoni za sensacjąW Krakowie zaczął się proces, jaki wytoczył Romanowi Graczykowi za książkę o „Tygodniku Powszechnym” syn nieżyjącego już redaktora gazety Mieczysława Pszona. Jacek Pszon
zarzuca autorowi publikacji naruszenie dóbr osobistych, bo w książce „Ceny przetrwania? SB wobec „Tygodnika Powszechnego” Graczyk potraktował kontakty Mieczysława Pszona ze Służbą Bezpieczeństwa jako rodzaj „współpracy”. Redaktor był, bez swej wiedzy, zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. To jescze jeden dowód, że historia najnowsza to pole minowe . W cywilizowanych krajach materiały tajnych slużb są publikowane po 50 latach.
JD

___________________________________________________________________________
KOMUNIKAT
___________________________________________________________________________

RATYFIKUJMY KONWENCJĘ I PROTOKÓŁ O WALCE Z RASIZMEM W CYBERPRZESTRZENI

Komunikat Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’

17.02.2012

Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ wzywa polskie władze do ratyfikowania Konwencji w sprawie zwalczania przestępstw kryminalnych w cyberprzestrzeni wraz z Protokołem dodatkowym o zwalczaniu rasizmu. Polska podpisała Protokół w 2003 r., ale do tej pory nie ratyfikowała dokumentu.

Protokół dodatkowy rozszerza zakres Konwencji w celu objęcia nią przestępstw szerzenia rasizmu i ksenofobii popełnianych w Internecie. Wzmacnia współpracę państw członkowskich Rady Europy w tym zakresie. Protokół definiuje również, czym są materiały o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym w cyberprzestrzeni, a także wzywa władze do penalizacji ich rozpowszechniania, szerzenia gróźb i oszczerstw o podobnym wydźwięku oraz zaprzeczania, pomniejszania, akceptowania lub usprawiedliwiania zbrodni ludobójstwa lub przestępstw przeciwko ludzkości.

– ‘Ostatnio pospiesznie próbowano wprowadzić kontrowersyjną umowę ACTA, tymczasem naprawdę ważne sprawy dotyczące Internetu są od lat niezałatwione. Konwencja z Protokołem o zwalczaniu rasizmu czeka na to już od blisko dekady!’ – powiedział Marcin Kornak, prezes Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’. Dodał też: – ‘Liczymy na poparcie przez internautów kierowanej do władz polskich petycji dotyczącej ratyfikowania Konwencji wraz z Protokołem dodatkowym’.

Europejska Komisja Przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji Rady Europy (ECRI) w ostatnim raporcie (z czerwca 2010 roku) poświęconym Polsce zauważa, że ‘rasizm w Internecie wzrasta w Polsce’.

– ‘Nie można akceptować bezkarnego poniżania ludzkiej godności, propagowania nienawiści, rasizmu i agresji ani w Internecie, ani na stadionach, ani w żadnej innej przestrzeni publicznej’ – mówi dr hab. Rafał Pankowski, koordynator Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej.

Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ to apolityczna antyrasistowska organizacja pozarządowa, powstała w 1996 r. Jest członkiem międzynarodowej sieci International Network against Cyber Hate (INACH), prowadzi działania przeciwko rasizmowi w Internecie – program ‘Racism-Delete’. W 2006 r. Stowarzyszenie ujawniło sprawę tzw. listy wrogów białej rasy (znanej jako Redwatch), co doprowadziło do reakcji wymiaru sprawiedliwości i skazania jej autorów. Od 2009 r. koordynuje w Warszawie Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej.

Prosimy o poparcie petycji:

http://petycja.nigdywiecej.org

Więcej informacji:
http://www.nigdywiecej.org
http://www.inach.net

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !

___________________________________________________________________________
Historia PRL (51)
___________________________________________________________________________

Trudny rok 1981

Zawarte z rozsądku małżeństwo Solidarności z władzą, już od samego początku nie gwarantowało udanego związku. Dla „S” uznanie jej jako politycznego partnera było pozycją wyjściową dla dalszej walki, zaś dla władzy, która znalazła się pod ścianą miało to być maksimum ustępstw, a dalsza defensywa oznaczała poważne międzynarodowe reperkusje.

Na początku 1981 roku sytuacja Polski była ogólnie zła. Tak zwanych szarych ludzi bulwersowały powszechne barki w zaopatrzeniu i długie kolejki, a nad krajem wisiała groźba groźba zbrojnej interwencji państw Układu Warszawskiego, która miała stłumić działalność „Solidarności”. Wprawdzie przedstawicielom polskiej władzy udało się odwieść od tej decyzji radzieckiego przywódcę Leonida Breżniewa, lecz w charterze straszaka na terenie Polski zostały przeprowadzone wielkie manewry wojskowe „Sojuz-80”, w którym wzięły udział wojska ZSRR, Czechosłowacji i NRD. Obecność w kraju kilkudziesięciu obcych dywizji pod dowództwem zwierzchnika UW marszałka ZSRR Wiktora Kulikowa miało, oczywiście i swoją polityczną wymowę, gdyż w języku dyplomacji jest to za zwyczaj ostatnie ostrzeżenie przed otwartą interwencją. Podobnie było w 1968 roku w Czechosłowacji, gdzie operację „Dunaj” poprzedziły manewry wojskowe pod kryptonimem „ Szumawa”. Istnieje tu również pewna analogia do Rzeczpospolitej Szlacheckiej, gdy praktycznie przez cały XVIII wiek wszystkie najważniejsze decyzje w Polsce zapadały pod presją wojsk rosyjskich stacjonujących pod Warszawą.

Mimo powagi sytuacji radykalne skrzydło „Solidarności” nie zamierzało składać broni, co rusz inspirując niepokoje społeczne. 16 marca 1981 roku w Bydgoszczy, przedstawiciele NSZZ Rolników Indywidualnych, wtargnęli do budynku Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i zapowiedzieli strajk okupacyjny. Powołano tam Ogólnopolski Komitet Strajkowy NSZZ RI „Solidarność” na czele którego stanął Michał Bartoszcze i domagano się m. in. legalizacji rolniczej „Solidarności” oraz przekazywania całego funduszu z Ministerstwa rolnictwa do dyspozycji samorządu wiejskiego. Postulaty strajkujących miały być rozpatrzone trzy dni później podczas sesji plenarnej Wojewódzkiej Rady Narodowej, na które zaproszono sześciu przedstawicieli Komitetu Strajkowego. Tym czasem na sale obrad przyszło trzydziestu związkowców po przewodnictwem Jana Rulewskiego utożsamianego z radykalnym skrzydłem „S”. By wywrzeć dodatkową presję, „S” wprowadzała w całej Bydgoszczy pogotowie strajkowe, a przed gmachem Rady Narodowej zaczęli zbierać się ludzie. Z powodu braku porozumienia radni uchwalili przesunięcie obrad, natomiast przedstawicie „S” zapowiedzieli okupację sali (według niektórych świadków mieli przygotowane śpiwory i dodatkowy ekwipunek). Z apelem o opuszczenie budynku zwracali się do strajkujących przedstawiciele lokalnych władz, a nawet ludzie „S”. Sam przewodniczący związku- Lech Wałęsa- dwukrotnie dzwonił do Rulewskiego prosząc go o rozsądek i opuszczenie sali. Co ciekawe, Rulewskiemu nie doręczono nawet telegramu KKP ( naczelne władze „Solidarności”) nakazujące opuszczenie budynku. Po kilku godzinach pertraktacji, do gmachu WRN wkroczyli funkcjonariusze MO i siłą usunęli protestujących. Niektórych dotkliwie przy tym pobili – m.in. wspomnianego Rulewskiego.

Obie strony zaczęły się wówczas obwiniać o sprowokowanie konfliktu (tzw. „prowokacja bydgoska”). Opozycja zarzuciła rządowi chęć osłabienia „S” przed decydującą próbą jej rozbicia, natomiast strona rządowa obwiniała „S” znaczną radykalizację poczynań i dążenie do jawnej konfrontacji. Odpowiedzią opozycji było zorganizowanie 27 marca największego w historii polski strajku, w którym według różnych szacunków wzięło udział- razem ze studentami i rolnikami- do 14 milionów osób. Uważa się, iż był to okres, kiedy „Solidarność” dysponowała największą siłą. Uaktywnił się wtedy nurt radykalny, a jego przedstawicie domagali się dalszej walki i z władzą. W odpowiedzi Moskwa zarządziła przedłużenie manewrów „Sojuz 81″ na czas nieokreślony, z kolei kierownictwo „S” zapowiedziało wprowadzenie ogólnopolskiego strajku generalnego. Sytuacja w kraju stawała się napięta do granic wytrzymałości i mała iskra mogła wywołać wojnę domową, a na to tylko czekały znajdujące się wtedy w Polsce wojska Układu Warszawskiego. Na szczęście obie strony spróbowały zasiąść do stołu obrad i 30 marca doszło do porozumienia („porozumienie warszawskie”) między przewodniczącym „S” Lechem Wałęsą, a wicepremierem Mieczysławem Rakowskim- rząd zobowiązał się wyjaśnić zdarzenia bydgoskie oraz zgodzić się na rejestrację rolniczej „S”.

Porozumienie, choć zostało zawarte, tak naprawdę nie satysfakcjonowało żadnej ze stron. Dla władzy był to wyraźny sygnał, że stoi już pod ścianą i nie może sobie pozwolić na żadne ustępstwo, natomiast dla „S” stało się wyznacznikiem słuszności twardej polityki wobec rządu. Jak się później okazało-błędnym. Mało tego, dla radykałów było ono przejawem kapitulacji związku, gdyż ich zdaniem nie należało wtedy ustępować, ale podjąć próbę decydującej rozprawy z władzą i sięgnąć po oręż bezterminowego strajku generalnego. Doprowadziło to do ostrego kryzysu we władzach „S” i ustąpieniem z zarządu Andrzeja Gwiazdy oraz Karola Modzelewskiego.

O dziwo, wiosna 1981 roku okazała się dość spokojna. 3 kwietnia ukazał się pierwszy nr „Tygodnika Solidarność” pod redakcją Tadeusza Mazowieckiego. Zakończyły się w reszcie manewry wojskowe „Sojuz 81”, a środowiska opozycyjne bez zakłóceń świętowały obchody 150 rocznicy wojny polsko-rosyjskiej z czasów powstania listopadowego. Rząd wywiązał się z deklaracji i 12 maja doszło do legalizacji NSZZ RI „Solidarność”.

Niestety względny spokój został zakłócony przez dramatyczne wieści z Rzymu, gdzie 13 maja doszło do zamachu na JP II. Oczywiście zamach ten od razu uruchomił lawinę domysłów i międzynarodowych spekulacji. Odżyły też nastroje antyradzieckie, gdyż społeczeństwo było przekonane, że za zamachem kryje się KGB. Forsowany był tzw. „ślad bułgarski”, aresztowano nawet domniemanego zleceniodawcę zabójstwa- Bułgara Sergieja Antonowa, jednak po długim śledztwie został on uniewinniony z braku dowodów. Dopiero po latach były wysoki funkcjonariusz CIA Melvin Goodman zeznał, że szef CIA Robert Gates, pomimo braku poszlak, osobiście zamówił u trzech analityków raport, którego wstępnym założeniem było udowodnienie, że radziecki wywiad był wplątany w sprawę zamachu na papieża. Zamach na Karola Wojtyłę nie był z resztą jedyną głośną i niewyjaśnioną zbrodnią w tym okresie. Pięć lat po strzałach na placu św. Piotra, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach w centrum Sztokholmu zastrzelony został szwedzki premier Olof Palme.

Próba zabicia JPII nie była jedynym ciosem, jaki w tych dniach spadł na polski Kościół. 28 maja 1981 roku zmarł prymas Stefan Wyszyński. Jego pogrzeb przemienił się w wielką uroczystość kościelno -państwową, a w całej Polsce ogłoszono oficjalną trzydniową żałobę narodową. Nowym prymasem został pupil Wyszyńskiego, biskup warmiński Józef Glemp. Środowiska prorządowe przyjęły tą nominację z zadowoleniem, gdyż gwarantowała ona, iż polski Kościół utrzyma dotychczasową linię w stosunkach z władzą oraz będzie orędownikiem prowadzenia spokojnej polityki i łagodzenia nastrojów społecznych. Pamiętano również, że Józef Glemp w młodości był członkiem Związku Młodzieży Polskiej (młodzieżówka PZPR), a jego brat, Jan Glemb, był wysokim dygnitarzem partyjnym( jeszcze w 1989 roku kandydował do Senatu z ramienia PZPR).

Trzy dni po ingresie nowy prymas złożył wizytę w Urzędzie Rady Ministrów generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, który wyrastał na osobę nr jeden w państwie. Glemp zapewnił go, iż nie sprowadzi Kościoła w Polsce na płaszczyznę polityki, a stosunki państwo-Kościół będą ulegać dalszej „normalizacji”. Dopiero później okazało się, że obu panów łączyła wspólna niechęć do KOR-u. Glemp ze względu na swoje postępowanie, a zwłaszcza legitymizowanie wielu posunięć władzy, nie znalazł większego uznania w kręgach opozycji, gdzie nazywano go często „towarzyszem Glempem”. On z resztą nie pozostawał dłużny i w wywiadzie dla brazylijskiego dziennika „O Estado de Sao Paulo” powiedział: „Trzeba wiedzieć, że z dziesięciu milionów członków „Solidarności” połowę stanowili komuniści, a więc to nie były ideały czysto katolickie”.

Oczywiście stosunki na linii Kościół- władza nadal układały się poprawnie : rząd z niósł służbę wojskową dla kleryków, nadal kwitło budownictwo sakralne. Natomiast Episkopat uruchomił bardzo porządną z punktu widzenia władzy walkę z patologią społeczną, w której piętnował alkoholizm i nadużywanie nikotyny, gdyż rząd wprowadzał właśnie podwyżkę cen alkoholu i papierosów.

Paweł Petryka

Nr.7. Kraków, piątek 17 luty 2012. R. LXIX.

3 x dlaczego?

1) Zmiany, „reformę”, w systemie emerytalnym mającą trwać (co najmniej) 40 lat Tusk chce uchwalić w ekspresowym tempie w czasie 3 miesięcy- dlaczego?
2) Po 14 latach od chwili uchwalenia tzw. „reformy” emerytalnej ciągle nie ma ustawy, która określałaby, jak mają być wypłacane emerytury z OFE. Tymczasem projektowana emerytalna ustawa Tuska nie rozwiązuje tego problemu, ale odnosi się wyłącznie do wydłużenia wieku emerytalnego – dlaczego?
3) W minionym roku klienci (uczestnicy) OFE stracili ok. 14,5 miliardów złotych (4,8 proc), ale jednocześnie właściciele OFE zarobili na czysto 616 mln zł. Od 2017 roku składka kierowana do OFE ma wzrosnąć z 2,3 do 3,5 proc. – dlaczego?

JM

Często można usłyszeć dowcip: „dziennikarze stojący pod kancelarią premiera słyszeli dziś: sto lat, sto lat… – gdy poszli zapytać się kto ma urodziny, wyjaśniono im że to tylko rząd obraduje nad podwyższeniem wieku emerytalnego…”
KK

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Rostowski się rozsierdził
- Jestem głęboko zaszokowany, że PiS działa na rzecz lobbystów i inwestorów zagranicznych. I nie broni interesu narodu polskiego. Wstyd mi za was! Wstyd! – mówił z trybuny sejmowej minister Rostowski. Chodziło o krytyczne głosy posłów PiS w sprawie podatku od kopalin, który ich zdaniem ma zniszczyć nasze wydobycie miedzi. Rostowski dodał też: – Jeśli chodzi o podatek bankowy, to wprowadzimy w tym roku opłatę bankową, która pójdzie na specjalny fundusz w bankowym funduszu gwarancyjnym, aby zapewnić bezpieczeństwo depozytów Polaków w systemie bankowym. I co zapewni także bezpieczeństwo całej polskiej gospodarce. Pomysły rodem z Budapesztu tutaj nie przejdą!

Tusk potrzebuje zderzaka?
Po stu dniach rządu premier przeprowadza rozmowy z ministrami, które mają ich zdyscyplinować i poprawić obraz rządu. Prasa spekuluje, kto poda się do dymisji – czy Mucha czy Arłukowicz, gazeta Polska sugeruje nawet, że rozpadnie się koalicja i rząd Tuska zastąpi rząd Schetyny popierany przez Palikota i być może SLD. My jakoś jednak jesteśmy spokojni. Nic z tego nie będzie – pogadają, pogadają i rozejdą się po swoich biurach. Nie wykluczone jednak, że znów pojawi się wicepremier Schetyna. Tusk potrzebuje widać mocniejszego zderzaka!

„Wyborcza dotarła” bo dali?
Rząd stara się odwrócić uwagę od swoich wpadek i uderza w antyklerykalny ton. Chodzi o utajniony raport dotyczący skrajnie skandalicznych działań rozwiązanej rok temu Komisji Majątkowej. Dotąd dział kontroli kancelarii premiera odmawiał udostępnienia go dziennikarzom, teraz ludzie „Wyborczej” znaleźli raport w aktach sądowych. Okazuje się, że jest gorzej niż myśleliśmy – Komisja Majątkowa przyznała zakonom i parafiom o kilkaset więcej rekompensat, niż one same złożyły wniosków. Były wnioski, które Komisja rozpatrywała „na tak” po kilka razy, a akta 57 spraw zniknęły.

Superpremie za dziadostwo?
W poniedziałek do dymisji podał się Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu, spółki nadzorującej budowę Stadionu Narodowego ale i tak ma dostać ponad pół miliona premii, w dodatku jak się okazuje, premie dla czterech osób w tej firmie mają wynieść nawet cztery miliony złotych. Minister sportu Joanna Mucha ” jest zdziwiona i nie wie skąd ta kwota się wzięła. Premie będą wypłacone po turnieju Euro 2012, a kwoty wynikają z kontraktów menedżerskich zawartych jeszcze za czasów, kiedy ministrem sportu był Mirosław Drzewiecki. Wypłata pieniędzy jest uzależniona od czasu przepracowanego w spółce, a nie od efektów pracy, a panowie zarabiają lepiej niż prezydent RP!
Sytuacja przypomina tę z jaką zderzył się niedawno minister Arłukowicz: za poprzedniego ministra ktoś coś przygotował, nie bardzo wiadomo kto, co i mleko się rozlało!

Nie lubi biegać sama
Minister Joanna Mucha zapowiadała, że jeśli Stadion Narodowy na Superpuchar gotowy nie będzie, to pobiega dookoła stadionu. Szefowa resortu sportu zakład przegrała, więc zorganizowała wyścig. Nie ujawniono barw partyjnych gości, którzy jej towarzyszyli…. Stawiam dolary przeciw orzechom, że to była jej paka z PO i jacyś podwładni z ministerstwa!

Opluli posła Biedronia
Kibole legii zorganizowali demonstracje w proteście przeciw odwołaniu „superpucharu”. Kilkaset osób przeszło w sobotę sprzed stadionu przy ul. Łazienkowskiej pod Stadion Narodowy, ale w „oficjalnej” demonstracji na którą miasto wyraziło zgodę wzięło udział tylko pięciu kibiców Legii. Według policji manifestacja przebiegła spokojnie ale i tak zatrzymane zostały dwie osoby – za naruszenia nietykalności cielesnej policjantów, trzy inne dostały mandaty za inne wykroczenia a w przypadku kolejnej skierowano wniosek do sądu. Kibole się nudzili, więc tylko jeden z nich opluł i zwyzywał posła Biedronia z Rychu Pikota.

Dzicz w akcji
12 lutego w czasie ogólnopolskiego turnieju halowego „Jedynka RED CUP 2012″ w Wejcherowie zamaskowani kibole w kominiarkach i kapturach wtargnęli na boisko i zaatakowali siedmioletnie dzieci. Zdzierali z nich koszulki i szaliki. W sytuacji zagrożenia szybko zareagowali rodzice. Ojciec jednego z chłopców trafił do szpitala. Mężczyzna ma złamaną kość jarzmową. Kilka innych osób doznało potłuczeń. Po zajściu napastnicy uciekli, ale policja dysponuje nagraniami z monitoringu i ustaliła już sześciu uczestników bójki. Takie bandyckie wyczyny w stosunku do dzieci powinny być ścigane z całą surowością!

Platforma dołuje
Jeszcze przed aferą ze stadionem TNS OBOP badał poziom zaufania do rządu.. O działaniach premiera źle wypowiada się aż 63 proc. ankietowanych, dobrze tylko – 28 proc.. Ocena gabinetu jest jeszcze gorsza – 70 proc. ankietowanych źle ocenia jego pracę. Prawie połowa badanych (49 proc.) dobrze ocenia pracę prezydenta, negatywną ocenę wystawia mu 38 proc.
Raczej dobre zdanie o działalności rządu ma 23 proc. ankietowanych. Natomiast nikt z ankietowanych nie ocenił pracy rządu zdecydowanie dobrze. W porównaniu z poprzednimi sondażami oceny rządu systematycznie spadają.

Rzucą fundusz na pożarcie?
Efektem tych spadków jest rozpaczliwa próba ratowania sytuacji. Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział w środę, że w najbliższym czasie pojawi się projekt ustawowej likwidacji Funduszu Kościelnego finansującego m.in. składki ubezpieczeniowe duchownych. – Wszystko będzie się odbywać w porozumieniu z Kościołem – zapewnił Graś, choć podobno premier zamierza zlikwidować Fundusz Kościelny bez podpisywania umowy z episkopatem

I tak kochamy Unię
Mimo kryzysu w Unii Europejskiej, kłopotów strefy Euro i awantur w Grecji wciąż przygniatająca jest przewaga zwolenników członkostwa Polski w Unii (81 proc.) nad przeciwnikami (12 proc.). Zmiany w porównaniu z poprzednimi sondażami CBOS są minimalne, choć eurosceptyków minimalnie przybyło, a euroentuzjastów – ubyło. Zdecydowanie prounijni są wyborcy PO i SLD (po 97 proc.), najwięcej eurosceptyków jest w PiS (71 proc. zwolenników i 20 proc. przeciwników Polski w Unii).


Zamykać szkoły czy odchudzić klasy?

W ciągu ostatnich czterech lat liczba uczniów szkół podstawowych i gimnazjów spadła o prawie 8 proc. A analizy danych dotyczących szkół podstawowych i gimnazjów, wynika, iż liczba uczniów w ciągu ostatnich czterech lat zmalała o 431 tys. – to więcej niż liczba sześciolatków, które w 2014 r. mają obowiązkowo rozpocząć edukację szkolną. Rocznik sześciolatków w 2014 r. to 414,5 tys. Dzieci. W roku szkolnym 2011/2012 średnia liczba uczniów to 22 uczniów w mieście i 15 na wsi. Podobnie zmalała średnia liczba uczniów w klasie w gimnazjach. Rząd na naukę skąpi i naciska na gminy, żeby likwidowały placówki szkolne i podnosiły liczebność klas, tymczasem takie liczby uczniów w klasach wydają się całkiem rozsądne. Może wreszcie uda się podnieść poziom nauczania?

Kto ubezpieczy notebooki?
Ministerstwo Oświaty obiecuje przeprowadzenie programu pilotażowego cyfryzacji nauczania w wybranych szkołach. Uczniowie mają zostać zaopatrzeni w komputery, notebooki, albo tablety. Trwa dyskusja, czy mają je nosić do domu czy trzymać w szkołach i czy te cacka będą ubezpieczone (i przez kogo?).

Wolny internet – za darmo
Wprowadzenie w całej Polsce dostępu do powszechnego i bezpłatnego internetu zaproponowali politycy SLD: Ryszard Kalisz i Dariusz Joński. Sojusz chce również przywrócenia zlikwidowanej w ubiegłym roku ulgi na internet. – Dobrze się stało, iż w ostatnim czasie sprawa umowy ACTA wypłynęła w tak bardzo kategoryczny sposób – mówił Kalisz na konferencji prasowej – To nie jest spór pomiędzy obrońcami praw autorskich, a tymi, którzy te prawa naruszają w internecie, jak to chciał przedstawić rząd. – mówił Kalisz. Jego zdaniem, spór dotyczy tego co zrobić, żeby ludzie nawet mniej zamożni, za pomocą internetu się uczyli, brali udział w życiu publicznym i mogli wypełniać podstawowe relacje z organami władzy państwowej. Poziom życia w Polsce jest dużo niższy niż w wielu krajach UE i dlatego też chcemy dogonić te kraje, które się najszybciej rozwijają.

Nie kochamy Chińczyków?
Komisja Nadzoru Finansowego odesłała do uzupełniania wnioski banków ICBC i Bank of China o zgodę na prowadzenia prowadzenie działalności w Polsce. Wnioski o otwarcie oddziałów chińskich banków trafiły do KNF w grudniu. Jak zapewnia przewodniczący Komisji, wnioski obu banków poddane zostały standardowej procedurze weryfikacyjnej – były niekompletne i odesłane zostały do Luksemburga, gdzie mieści się centrala obu banków na Europę. Bank of China jest jednym z czterech największych banków Chin, a ICBC to największy bank świata.

Zniszczyli „nasze” studnie
Izraelskie buldożery w asyście wojska i policji wyburzyły w poniedziałek prawie całą beduińską wioskę Rahawa na południu Zachodniego Brzegu Jordanu. Zniszczyły m.in. starożytną, wybudowaną przez Rzymian cysternę na wodę wyremontowaną przez Polską Akację Humanitarną za pieniądze z polskiego budżetu. W tej sprawie we wtorek wezwany został do MSZ Ambasador Izraela w Polsce Zvi Rav-Ner. Izraelscy eksperci twierdzą, że cysterny zbudowane przez PAH były nielegalnie, więc z pretensjami niech się zwrócą do Rzymian!

Ponury przyczynek do ACTA?
Imię i nazwisko „Czesław Niemen” to zastrzeżony znak towarowy, podlegający ochronie prawnej! Białostockie Studium Wokalno-Aktorskie – Szkoła Talentów w Białymstoku -nie będzie więc nosić jego imienia, bo protest złożyła wdowa po Czesławie Niemenie Małgorzata Niemen-Wydrzycka.
A niechże ją gęś kopnie!

Rozrasta się biurokracja
W minionym roku w Unii Europejskiej liczba pracowników tzw. budżetówki zmniejszyła się o 175 tys., to w Polsce się zwiększyła i mimo rządowej zapowiedzi o odchudzaniu administracji publicznej, w 2011 roku pensje w tym sektorze wzrosły od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Pieniądze na podwyżki pochodziły najczęściej z redukcji fikcyjnych etatów zgłaszanych przy konstruowaniu budżetu. I tak np. w ciągu ostatniego roku w MSW średnia płaca wzrosła o blisko 800 zł do 6,4 tys. zł, w MKiDN – o 200 zł do ponad 7 tys. zł. Ekstra środki na płace znalazły również urzędy wojewódzkie – na Mazowszu 600 zł podwyżki czy urzędy miast – w Warszawie 50 zł, w Gdańsku 130 zł.

Uciąć końcówkę panu T!
Poral internetowy Fronda.pl nie życzy sobie, by Anna Grodzka, posłanka z Ruchu Palikota, była kobietą. Tomasz Terlikowski, naczelny Frondy, kilka razy nazywał Annę Grodzką „Ryszardem Grodzkim” i mówił, że ”jest mężczyzną, który pozbawił się narządów płciowych i udaje kobietę, co świadczy o odejściu od Kościoła katolickiego”. Teraz portal traktuje Grodzką per: poseł/anka Ann Grodzk”, ucinając jej końcówkę. A gdyby tak ktoś „uciął końcówkę” Terlikowskiemu? Wyszłaby z tego śliczna, tłuściutka „Tomcia Terlikowsk?
JD

___________________________________________________________________________
Kraków
___________________________________________________________________________

W krakowskiej Kuźnicy:
Wielkość i upadek Tygodnika Powszechnego

Trwa dyskusja wokół najnowszej książki prof. Andrzeja Romanowskiego pt.”Wielkość i upadek Tygodnika Powszechnego”. Po poświęconych jej spotkaniach w klubie „Pod Gruszką” i podobnych dyskusjach w Warszawie, autora zaprosiła krakowska „Kuźnica”.
Książka Romanowskiego sięga do początków Tygodnika i pokazuje drogę jaką pismo przeszło i jak ewoluowało w kierunku (szczególnie politycznym) jaki reprezentuje dziś. Jednak, jak zauważył w słowie wstępnym prezes Stowarzyszenia doc. Andrzej Kurz, Autor na przykładzie Tygodnika Powszechnego zilustrował problem całej polskiej sceny politycznej po roku 1989 i „zaprzepaszczanie mądrości pokoleń” przez nieustanne przesuwanie się w stronę radykalnie zideologizowanej, demagogicznej prawicy, dążącej do zawłaszczenia całej tradycji polskiej. To skrajna prawica odmawia legitymacji moralnej wszystkim swym przeciwnikom. Przypadek „Tygodnika Powszechnego”, który uległ tej presji, jest w oczach autora jaskrawym, ale typowym przykładem „zdrady centrum”, czyli kapitulacji środowisk, które powinny były pełnić funkcję mediatorską, wyważając racje i sprzyjając w ten sposób narodowemu pojednaniu; kapitulacji na rzecz sił skrajnych, dążących do narzucenia społeczeństwu hegemonii ideologicznej nawet za cenę nieliczenia się z realnymi interesami kraju. Dowodzi to, że prawica dawno już zatraciła zdolność do myślenia w kategoriach polskiej racji stanu.
Romanowski, ma za sobą drogę, którą dziś zwykliśmy nazywać „chlubna kartą opozycyjną pod sztandarem Solidarności”. Profesor nawiązując do drogi Tygodnika z „centrum” na „prawicę” wspomniał również o przywłaszczeniu sobie tego „sztandaru” przez PiS i PO, dodał od razu że w takiej sytuacji cenna jest wierność „idei i istocie sprawy – a nie sztandarowi”.
Inspiracją do oddania czytelnikom tej książki, która w istocie jest zbiorem przejrzanych i odpowiednio zestawionych esejów i wystąpień publicystycznych profesora była niezwykle jednostronna i napastliwa reakcja wielu środowisk na środowisko „turowiczowskiego” Tygodnika Powszechnego zainspirowana publikacją Romana Graczyka pt. „Cena przetrwania” a szczególnie nijaka reakcja Tygodnika Powszechnego. Prof. Andrzej Romanowski musi „bronić Tygodnika przed Tygodnikiem”.
Tymczasem „turowiczowski” Tygodnik Powszechny to niezwykła wartość sama w sobie, jedyne takie pismo od Uralu do Łaby i jak zauważali dyskutanci (m.in. prof. Hieronim Kubiak, dr Edward Chudziński, czy prof. Marian Stępień, postawa obecnego kierownictwa gazety to nie tylko zmiana linii, ale także walka tocząca się w ramach „polityki historycznej” dla której nic co działo się w „krwawej i mrocznej” epoce PRL, nawet działalność opozycyjna taka jak praca organiczna środowiska Tygodnika czy aktywność polityczna KOR-u nie może być taktowana jako zjawisko pozytywne a najwyżej jako „sposób reżimu na rozbrajanie społeczeństwa”!
Przy okazji przypomniano, że na tle obecnie dominującego nurtu „historiografii IPN-owskiej” zwraca uwagę obiektywnie napisana Polityczna Historia Polski w l.1945-1990 autorstwa wybitnego krakowskiego historyka prof. Andrzeja Leona Sowy. Promocja tej drugiej książki „kontrowersyjnej z uwagi na swoją dziś tak rzadką bez stronność” ma się odbyć w krakowskiej Kuźnicy 5 marca 2012 r..
GA
___________________________________________________________________________
Z listów do Józka
___________________________________________________________________________

Drogi Józku!
Pamiętasz koncepcję strajku czynnego, lansowaną w 1981 roku przez Słowika i Kropiwnickiego? Miało to polegać na przychodzeniu do pracy i nieuznawaniu praw właścicielskich państwa. (pracownicy mieli produkować, ale jednocześnie ignorować polecenia właściciela oraz przejmować „owoce pracy” i na własną rękę je dystrybuować)
Coś na kształt „strajku czynnego” uprawiają teraz greccy dziennikarze:
Pracownicy „Eleftherotypia”, jednego z największych i najbardziej prestiżowych dzienników greckich, zaczęli wydawać swoją własną gazetę – „Pracownicza Eleftherotypia”.
Od 15 lutego, kioski w całej Grecji obok tradycyjnej prasy, sprzedają także kolejny dziennik, wydawany przez samych jego pracowników. Dziennik, który nie zamierza wyłącznie informować o walce pracowników „Eleftherotypia”, ale chce być także niezależnym dziennikiem informacyjnym, niezbędnym w okresie tak krytycznym dla Grecji.
800 pracowników zatrudnionych w koncernie Tegopulosa, wydawcy „Eleftherotypia” – od dziennikarzy do pracowników technicznych, od sprzątaczek po dozorców – strajkuje od 22 grudnia 2011 r., ponieważ ich pracodawca nie płaci im pensji od sierpnia. „Eleftherotypia” powstała w 1975 r., jako „dziennik swoich dziennikarzy”, w okresie radykalizacji po upadku dyktatury w 1974 r. Obecnie, w epoce nowej „dyktatury wierzycieli” międzynarodowych, pracownicy „Eleftherotypia” pragną dać przykład informacji zupełnie innej od dotychczasowych, niezależnej zarówno od pracodawców, jak i od baronów medialnych – napisał Moisis Litsis: Redaktor ekonomiczny „Eleftherotypia”, członek Komitetu Redakcyjnego „Pracowniczej Eleftherotypia” oraz Zarządu Związku Dziennikarzy Greckich (ESHEA).
A może by tak zastosować taki rodzaj strajków w naszych bankach? To by było interesujące…
JA

___________________________________________________________________________
KOMUNIKAT
___________________________________________________________________________

RATYFIKUJMY KONWENCJĘ I PROTOKÓŁ O WALCE Z RASIZMEM W CYBERPRZESTRZENI

Komunikat Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’

17.02.2012

Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ wzywa polskie władze do ratyfikowania Konwencji w sprawie zwalczania przestępstw kryminalnych w cyberprzestrzeni wraz z Protokołem dodatkowym o zwalczaniu rasizmu. Polska podpisała Protokół w 2003 r., ale do tej pory nie ratyfikowała dokumentu.

Protokół dodatkowy rozszerza zakres Konwencji w celu objęcia nią przestępstw szerzenia rasizmu i ksenofobii popełnianych w Internecie. Wzmacnia współpracę państw członkowskich Rady Europy w tym zakresie. Protokół definiuje również, czym są materiały o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym w cyberprzestrzeni, a także wzywa władze do penalizacji ich rozpowszechniania, szerzenia gróźb i oszczerstw o podobnym wydźwięku oraz zaprzeczania, pomniejszania, akceptowania lub usprawiedliwiania zbrodni ludobójstwa lub przestępstw przeciwko ludzkości.

– ‘Ostatnio pospiesznie próbowano wprowadzić kontrowersyjną umowę ACTA, tymczasem naprawdę ważne sprawy dotyczące Internetu są od lat niezałatwione. Konwencja z Protokołem o zwalczaniu rasizmu czeka na to już od blisko dekady!’ – powiedział Marcin Kornak, prezes Stowarzyszenia ‘NIGDY WIĘCEJ’. Dodał też: – ‘Liczymy na poparcie przez internautów kierowanej do władz polskich petycji dotyczącej ratyfikowania Konwencji wraz z Protokołem dodatkowym’.

Europejska Komisja Przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji Rady Europy (ECRI) w ostatnim raporcie (z czerwca 2010 roku) poświęconym Polsce zauważa, że ‘rasizm w Internecie wzrasta w Polsce’.

– ‘Nie można akceptować bezkarnego poniżania ludzkiej godności, propagowania nienawiści, rasizmu i agresji ani w Internecie, ani na stadionach, ani w żadnej innej przestrzeni publicznej’ – mówi dr hab. Rafał Pankowski, koordynator Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej.

Stowarzyszenie ‘NIGDY WIĘCEJ’ to apolityczna antyrasistowska organizacja pozarządowa, powstała w 1996 r. Jest członkiem międzynarodowej sieci International Network against Cyber Hate (INACH), prowadzi działania przeciwko rasizmowi w Internecie – program ‘Racism-Delete’. W 2006 r. Stowarzyszenie ujawniło sprawę tzw. listy wrogów białej rasy (znanej jako Redwatch), co doprowadziło do reakcji wymiaru sprawiedliwości i skazania jej autorów. Od 2009 r. koordynuje w Warszawie Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej.

Prosimy o poparcie petycji:

http://petycja.nigdywiecej.org

Więcej informacji:
http://www.nigdywiecej.org
http://www.inach.net

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !
___________________________________________________________________________
Historia PRL (50)
___________________________________________________________________________

Groźba interwencji

W grudniu 1980 roku zachodnie media zaczęły informować, iż lada chwila rozpocznie się w Polsce zbrojna interwencja państw Układu Warszawskiego . Prezydent Jimmy Carter, wskazując na bezprecedensową koncentrację wojsk radzieckich wzdłuż polskiej granicy, ostrzegł Moskwę, że ewentualna zbrojna interwencja w Polsce negatywnie odbije się na stosunkach amerykańsko – radzieckich. Tymczasem w Polsce w najlepsze trwał „karnawał Solidarności”.

Po podpisaniu Porozumień Sierpniowych w szeregach PZPR przyszedł długo wyczekiwany moment na zmiany kadrowe. 5 września ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek dostał rzekomo ataku serca i został przewieziony do szpitala w Aninie pod Warszawą. Sprawa choroby Gierka do dziś pozostaje zagadkowa, w każdym razie został on tam na polecenie Stanisława Kani całkowicie odizolowany od świata przez pilnujących go funkcjonariuszy bezpieki- nie dopuszczano do niego nawet rodziny. W tym czasie w trybie pilnym odbyło się plenum KC PZPR, na którym Kania oświadczył, że rozmawiał z Gierkiem i ten ze względu na stan zdrowia zrzekł się funkcji przywódcy partii. Gierek twierdził, że takiej rozmowy nie było, a o swojej dymisji dowiedział się z radia. W każdym razie nowym I sekretarzem PZPR został Kania. Również w składzie Biura Politycznego dokonano istotnych zmian, usuwając wszystkich „ gierkowców” i zastępując ich ludźmi związanymi z frakcją Kani.

Okazało się również, jak silne były antagonizmy wewnątrz partii, którą narodowi przedstawiono jako zgrany monolit. Nowej ekipie nie wystarczyło wyrzucenie Gierka z partii i pozbawiania go wszystkich tytułów i przywilejów. Po wyjściu ze szpitala Gierek został przewieziony do ośrodka rządowego w Spale, gdzie nadal był internowany. W tym czasie nowa władza rozpoczęła przeciw niemu wielką kampanię oszczerstw i obwiniając go spowodowanie kryzysu w kraju. Telewizja i prasa alarmowały o przeróżnych malwersacjach i nadużyciach finansowych Gierka (jak się później okazało, wyssanych z palca)- posiadał rzekomo liczne nieruchomości, jego żona latała jakoby do fryzjera w Paryżu, a synowie w nielegalny sposób uzyskali tytuły naukowe.

Zrozpaczony Gierek w rozmowie telefonicznej zwrócił się do Kani : „ Chcecie walczyć ze mną to walczcie, ale odczepcie się do cholery od mojej rodziny”,na co ten mu miał odpowiedzieć : „ Towarzyszu Gierek, czy przypominacie sobie, jak wspólnie z Jaroszewiczem chcieliście mnie wykończyć ? (…) teraz ja wam pokażę , jak się wykańcza. Będziecie mnie pamiętać aż do śmierci”. Jedną z metod „wykańczania” – już po odzyskaniu przez Gierka względnej wolności- było pozbawienie go praktycznie wszystkich finansowych świadczeń. Jednak Gierek dał swoim prześladowcom pstryczka w nos, gdyż wystąpił do władz belgijskich przysługującą mu rentę górniczą ( w belgijskich kopalniach przepracował 10 lat i nabawił się tam pylicy płuc). Oburzona władza potraktowała jako zdradę fakt, że były I sekretarz zwraca się do kapitalistów o „jałmużnę”.

Niszczeniem Gierka zajął się doskonały specjalista w tej dziedzinie- przywrócony do łask- Mieczysław Moczar, który zasłynął z antysemickich czystek podczas Marca 68’ . Teraz, wróciwszy na swoje stare stanowisko szefa NIK, mógł do woli wszystkich sprawdzać i kontrolować. Zważywszy, że nowej władzy zależało na pogrążeniu „gierkowców”, Moczar usadowił się na Śląsku, gdzie wszedł w bliższe relacje ze… związkowcami z jastrzębskiej Solidarności, której przewodził wtedy Jarosław Sienkiewicz.

Solidarnościowcy ze Śląska, matecznika Gierka mieli być doskonałym źródłem rewelacji dyskredytujących byłego pierwszego sekretarza partii. Ówczesny wiceminister górnictwa Wiesław Kiczan wspominał, że przyjechał wtedy do niego zastępca Moczara z listą 40 dyrektorów do natychmiastowego zwolnienia : „Nie zgodziłem się, bo nie podał powodów. Wykaz trafił do Żabińskiego (sekretarz Wojewódzki PZPR w Katowicach-dop. PP), a od niego do Sienkiewicza. Potem „Solidarność” prześwietlała te osoby”.

Takim super hakiem stał się dom Gierka w Ustroniu, który miał rzekomo pochodzić z nielegalnie zdobytych środków. Okazało się, że Gierek będąc w Belgii przysłał matce pieniądze, za które ona sfinansowała budowę domu w rodzinnej Dąbrowie Górniczej. Dom ten został później zburzony przez rozbudowującą się kopalnię Kazimierz-Juliusz, która wypłaciła rodzinie Gierków odszkodowanie. Właśnie dzięki tym środkom powstała nieruchomość w Ustroniu, na co Gierek miał wszystkie niezbędne dokumenty i przedstawił je badającym sprawę moczarowcom. Co ciekawe, o Gierku nie zapomnieli jego zagraniczni przyjaciele. Francuski ambasador- zgodnie z sugestią swojego prezydenta Giscarda d’Estaing- na jednym ze spotkań zwrócił się do przedstawicieli polskich władz: „ Czy wy nie zdajecie sobie sprawy, że w ten sposób podcinacie korzenie systemu ? We Francji gdybyśmy wyciągnęli na wierzch wszystkie grzechy byłego prezydenta, niewątpliwie zniszczylibyśmy jego partię, ale przy okazji straciłby na tym image urzędu prezydenckiego i majestat Republiki Francuskiej”. Wielce niezręczną dla władz była również wizyta u Gierka byłego kanclerza RFN Helmuta Schmita, zwłaszcza, że Gierek wciąż przebywał na w czymś w rodzaju aresztu domowego w Katowicach. Schmidt zaproponował Gierkowi przystąpienie do klubu przywódców państw- sygnatariuszy Konferencji Pokojowej w Helsinkach. Gierek chętnie przystał na tą propozycję, a pierwsze spotkanie tej grupy miało odbyć się w Nowym Jorku. Jednak Gierek nigdy tam nie dotarł, gdyż…odmówiono mu wydania paszportu.

Trzeba przyznać, iż PRL bardzo brutalnie obeszła się ze swoim byłym przywódcą. Po trudach internowania w Stanie Wojennym, musiał opuścić wynajmowane mieszkanie w Katowicach i przeniósł się do wspomnianego Ustronia. Przez całe lata 80. władze nie dawały mu o sobie zapomnieć, wciąż przygotowując za pośrednictwem telewizji szereg ataków . Na pocieszenie jednak zostały mu częste objawy sympatii ze strony zwykłych ludzi, a w stanie wojennym pojawiały się gdzieniegdzie napisy na murach :„Gierek wracaj do koryta, lepszy złodziej niż bandyta”. Edward Gierek zmarł 29 lipca 2001 roku w szpitalu w Cieszynie w wieku 88 lat i po świeckim pogrzebie spoczął na cmentarzu w Sosnowcu- Środuli.

Tymczasem w kraju trwał w najlepsze karnawał „Solidarności”. Jej przywódcy czuli się coraz mocniejsi, pewni siebie i jakby nie dostrzegając, że prawdziwe niebezpieczeństwo dla tej jeszcze nieopierzonej organizacji tkwiło nie strukturach PZPR lecz w Moskwie. A stamtąd zaczęły dochodzić coraz wyraźniejsze pomruki niezadowolenia. I nie chodziło bynajmniej tylko o zbrojną interwencję „wielkiego brata” , choć ten wariant był wielce prawdopodobny, ale o spowodowanie paraliżu gospodarczego Polski, dla której ZSRR był najważniejszym partnerem handlowym ( „niepotrzebne tanki, gdy wystarczą banki !”). W tym okresie niemal całkowite zaopatrzenie naszego kraju w ropę naftową, gaz ziemny i rudę żelaza pochodziło z ZSRR, a przez długie miesiące, kiedy polska gospodarka ciągle strajkowała, wyłącznie Związek Radziecki udzielał Polsce niezbędnych kredytów i przysyłał nawet żywność, co pozwoliło w jakimś stopniu przetrwać ten ciężki okres. Jednak na Kremlu coraz częściej zaczęto mówić „dosyć !” i domagano się od polskich władz radykalnych rozwiązań.

Za drastycznymi rozwiązaniami w Polsce opowiadali się zwłaszcza nasi postali sąsiedzi : przywódca Czechosłowacji Gustav Husak oraz NRD- Erich Honecker. Chodziło o to, że w Czechosłowacji odczuwalne było pewne rozgoryczenie społeczeństwa, iż za podobne próby reform w 1968 roku do ich kraju wkroczyły wojska Układu Warszawskiego ( w tym Polski), natomiast enerdowscy przywódcy jak ognia obawiali się wszelkich zmian w ramach obowiązujących doktryn, zdając sobie sprawę, iż ich państwo funkcjonuje tylko dzięki stacjonującej tam Armii Czerwonej. Jesienią 1980 roku Czechosłowacja i NRD uszczelniły granice, likwidując tzw. mały ruch graniczny, czyli możliwość poruszania się bez paszportu oraz zarządziły koncentrację swoich wojsk przy granicy z naszym krajem. Sytuacja stawała się coraz groźniejsza; polscy przywódcy przestrzegli nawet Moskwę, że jakakolwiek próba interwencji wojsk NRD (a więc niemieckich) w Polsce może być odebrana jako wielka prowokacja polityczna i mieć nieobliczalne skutki. Władza wystosowała też dramatyczne orędzie do społeczeństwa: „ Ważą się losy narodu i kraju ! Przedłużające się niepokoje doprowadzą naszą ojczyznę do krawędzi gospodarczego i moralnego wyniszczenia…”.

Na początku grudnia 1980 roku odbyło się w Moskwie spotkanie przywódców państw UW, głównym tematem było rozwiązanie problemu „polskiej herezji”. Większość szefów państw ( z wyjątkiem przywódcy Węgier- Janosza Kadara oraz Rumuni- Nicolae Ceausescu), opowiadała się za zbrojną interwencją w Polsce. Oczywiście decydujące słowo należało do Leonida Breżniewa, dlatego bardzo ważna była jego rozmowa z I sekretarzem PZPR Stanisławem Kanią, który ze wszelkich sił zapewniał go, iż polska władza panuje nad sytuacją, a ustrój w Polsce nie jest zagrożony. Na groźbę ewentualnej interwencji zbrojnej Kania odparł, że w Czechosłowacji w 1968 roku wojaka UW wkroczyły rzekomo na prośbę czeskich komunistów, natomiast w Polsce ZSRR nigdy nie uzyska wewnętrznego wsparcia. Breżniew dodał wówczas przewrotnie że na komitet powitalny wystarczyłoby chętnych. Ostatecznie na konferencji nie zapadły żadne wiążące ustalenia odnośnie udzielenia Polsce „bratniej pomocy”. Jednak żegnając się z polską delegacją Breżniew powiedział : „ My bratniej Polsce nie damy krzywdy zrobić, nie zostawimy jej w biedzie”. Słowa radzieckiego przywódcy oznaczały kolejną i być może już ostatnią przestrogę względem Polski.

W lutym 1981 roku nowym premierem rządu został generał Wojciech Jaruzelski, a jego zastępcą – Mieczysław Rakowski, redaktor naczelny „Polityki”. uważany za liberała. Wybór Jaruzelskiego został pozytywnie przyjęty- zaufanie Polaków do munduru, jego arystokratyczne pochodzenie, wysoka kultura osobista przypadły do gustu również i części opozycji. Spodziewano się, że wojskowy zrobi porządek w gospodarce, że poprawi się zaopatrzenie Objąwszy nową funkcję Jaruzelski zwrócił się z apelem o 90 spokojnych dni- bez strajków i protestów. Przyszłość pokazała, że wcale wcale nie był to spokojny okres. Wybór ten spotkał się z niechęcią Moskwy, która widziała w roli przywódców Polski partyjny „beton” ( np. Stefana Olszowskiego i Tadeusza Grabskiego).

Na początku marca 1981 roku, kilkadziesiąt tysięcy czeskich, enerdowskich i radzieckich żołnierzy wkroczyło na terytorium Polski. Na szczęście nie była to jeszcze zbrojna interwencja mająca przywrócić pro kremlowski ład, lecz niespodziewane manewry wojskowe-, „Sojuz-80”, którymi przewodził naczelny dowódca UW marszałek Wiktor Kulikow. Oczywiście tak duża liczba obcych żołnierzy, nie licząc stałych garnizonów armii radzieckiej na terenie Polski, musiała działać w charakterze straszaka na polskie władze i społeczeństwo.

Paweł Petryka

Nr.6. Kraków, piątek 10 luty 2012. R. LXIX.

Pożegnaliśmy Wisławę Szymborską

- Nie jest łatwo żegnać Panią Wisławę Szymborską, bo wiemy, że żałowała czasu na ceremonie, ale była wielką humanistką i jako humanistka chciała mówić i uczyła nas mówić jak zwykły człowiek. Żegnamy wielką damę poezji – poetkę pogodnej strony świata – mówił Prezydent RP Bronisław Komorowski na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, nad urną z prochami Noblistki.
-Poetka była krakowianką z wyboru. Tutaj odpowiadał jej klimat, ludzie, atmosfera. Była krakowianką z miłości do tego miasta i była to miłość w pełni
odwzajemniona. Ta wzajemność polegała nie tylko na tym, że kolejne władze Krakowa dawały jej dowody tej miłości, ale spotykała się także z miłością ludzi na ulicach – mówił podczas uroczystości Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. – Zastanawiam się, co by Pani powiedziała na to wszystko (co dzieje się tu, wokół pani urny) – mówił wieloletni sekretarz poetki, Michał Rusinek. Pewnie pomyślałaby Pani, że wszyscy ludzie są tutaj przypadkowo, że są w drodze na jakiś ważny mecz. Mam nadzieję, że nie ma nam Pani tego wszystkiego za złe. Dziękujemy Pani Wisławo” – dodał. Uroczystość na cmentarzu miała charakter świecki. Poprowadził ją aktor Andrzej Seweryn a udział w niej wzięli m.in. Premier Donald Tusk, Marszałkowie Sejmu i Senatu Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, Minister Kultury Bogdan Zdrojewski, Wojewoda Małopolski – Jerzy Miller, Marszałek Województwa Małopolskiego – Marek Sowa, posłowie i senatorowie RP. Obecni byli także wybitni przedstawiciele świata kultury i przyjaciele Poetki. Wielki wieniec przysłał Andrzej Gołota. Noblistka była zagorzałą entuzjastką boksera i nie przepuściła żadnego jego występu, choć w najważniejszych lądował na deskach.
Przy dźwiękach utworów Elli Fitzgerald urna z prochami Noblistki została złożona w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim. Na cześć poetki z Wieży Mariackiej o godz. 12:00 trębacz zagrał fragment piosenki „Nic dwa razy się nie zdarza”, napisanej do wiersza Wisławy Szymborskiej.
FR

___________________________________________________________________________

Decyzja zapadła!
300 miast Europy protestuje!

Widzimy się 11.02 (sobota) o godzinie 18.00. Manifestacja jest LEGALNA (zaakceptowana przez miasto!)

W Krakowie
Zbiórka – Wawel, parking przy hotelu Royal
Następnie będziemy przechodzić ulicami:
- ul. Stradomska,
- ul. J. Dietla,
- Most Grunwaldzki,
- ul. M. Konopnickiej,
- most Dębnicki,
- ul. Zwierzyniecka,
- ul. Franciszkańska,
- pl. Wszystkich Świętych
- ul. Grodzka
-koniec: Rynek, gdzie zapraszamy wszystkich uczestników manifestacji do składania podpisów na petycjach.
Graficzne przedstawienie trasy: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=2467052327949&set=o.272088409527352&type=1

Wszystkich uczestników zachęcamy również do zabrania LATAREK, bądź telefonów komórkowych. Nad Wisłą będziemy tworzyć „Światłowód”! Zapraszajcie swoich znajomych, niech będzie nas jak najwięcej! Niech zobaczą ilu nas jest! Świecimy ile wlezie, skaczemy, bawimy się!

Nasze założenia:
1. Bezpiecznie, spokojnie, legalnie
2. NO ACTA
3. NO LOGO

OFICJALNE PLAKATY MANIFESTACJI! Ściągajcie, drukujcie, rozwieszajcie. A potem drukujcie jeszcze więcej, wieszajcie jeszcze więcej. Niech wszyscy wiedzą, że walczymy, niech wszyscy przyjdą wyrazić swój sprzeciw!

http://hostuje.net/file.php?id=955101c440a5e9e48b3aeb0ac766ccbd

KK
___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Za 20 lat, jak dobrze pójdzie…
W warszawskiej siedzibie fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego „Amicus Europae”, zaprezentowany zostanie w piątek projekt raportu na temat sytuacji Polski i Europy za 20 lat, nad którym pracowali wspólnie m.in. Włodzimierz Cimoszewicz i b. Poseł SLD Robert Smoleń. Gospodarzem jest Aleksander Kwaśniewski, a zaproszeni zostali m.in. Leszek Miller i Józef Oleksy, prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz, b. szef MSZ, a dziś poseł PO Dariusz Rosati, europosłanka PO Danuta Huebner oraz liderzy Ruchu Palikota: Janusz Palikot i Andrzej Rozenek – w sumie około 30 osób, różnych profesji, różnie też ulokowanych politycznie, jednak o poglądach centrolewicowych. Zebrani chcą rozmawiać o przyszłości Polski i UE a projekt raportu zostanie poddamy pod dyskusję. Chodzi między innymi o wyzwania demograficzne, kwestie energii i konkurencyjności gospodarki europejskiej. Piątkowa dyskusja ma być pierwszą z cyklu 12 debat w ramach konwersatorium „Dialog i Przyszłość”.

I lewica i prawica?
Ponad 50 tys. podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy emerytalnej zebrali w ciągu kilku dni politycy SLD – poinformował w czwartek w Łodzi rzecznik Sojuszu Dariusz Joński. Sojusz chce zebrać w sumie 500 tys. Podpisów., jednak Joński uważa, że SLD podpisów zbierze o wiele więcej. Podpisy pod podobnym wnioskiem o referendum zbiera już Solidarność a ostatnio jej lider Piotr Duda informował, że związek zebrał już ponad 950 tys. podpisów i zamierza kontynuować tę akcję.

Wyrzucają z sań jednego wiceministra
Rzeczniczka resortu zdrowia Agnieszka Gołąbek potwierdziła, że minister Bartosz Arłukowicz wystąpił do premiera z wnioskiem o odwołanie wiceministra zdrowia Andrzeja Włodarczyka. Jest odpowiedzialny w resorcie za politykę lekową. Gołąbek zdementowała natomiast doniesienia „Gazety Wyborczej” dotyczące odejścia dwóch innych wiceministrów – Jakuba Szulca i Marka Habera. Włodarczyk uczestniczył w negocjacjach z koncernami farmaceutycznymi w sprawie listy leków refundowanych a od połowy grudnia był odpowiedzialny za politykę lekową i wdrażanie ustawy refundacyjnej.

Punkty za pochodzenie?
Hannie Gronkiewicz-Waltz, że przyznała burmistrzom stołecznych dzielnic nagrody za „pochodzenie partyjne”, a nie za obiektywne wyniki pracy alarmuje „Ruch Palikota”. Pisała też o tym czwartkowa „Rzeczpospolita”. Kwartalnymi nagrodami najwyżej premiowani są zaufani burmistrzowie Gronkiewicz-Waltz, najniżej – ci niewywodzący się z PO, a takich jest w stolicy czterech. Na czele listy nagród (36 tys. zł) jest Piotr Zalewski, burmistrz Pragi-Północ, która ma najgorsze wyniki finansowe, a najmniejszą nagrodę (19 tys. zł) otrzymał Piotr Guział, burmistrz dzielnicy Ursynów, która w minionym roku wyniki miała najlepsze.

Wszyscy zadowoleni
Minister transportu Sławomir Nowak odwołał Edmunda Klicha z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Jednogłośny wniosek w tej sprawie złożyli członkowie komisji. Edmund Klich w pierwszym komentarzu stwierdził, że „jest zadowolony” z decyzji ministra, cieszą się jej członkowie, nagrywani przez Klicha ministrowie i urzędnicy oraz posłowie PiS, którzy jednak marudzą – chcieliby spektakularnego uzasadnienia. Podejrzewają Klicha, że to on miał, wobec Rosjan, zidentyfikować jeden z głosów nagranych w kabinie tupolewa jako głos gen. Błasika .

Czy dostanie przepustkę na pogrzeb?
Trwa afera wokół śmierci dziewczynki z Sosnowca. Detektyw Rutkowski, wezwany przez rodzinę na pomoc w poszukiwaniu rzekomo uprowadzonego dziecka, przekonał matkę, że nie sposób upierać się przy wersji porwania i lepiej przyznać się do śmierci dziecka w wyniku wypadku. Rutkowski nagrał wyznania Katarzyny W. i udostępnił mediom, teraz chwali się sukcesem i dowodzi, że jest lepszy od policji w czym sekundują mu z zapałem posłowie PiS. Tymczasem wiadomo, że podejrzany inaczej rozmawia z obrońcą a inaczej z policjantem, a ponadto można mieć wątpliwości, czy rodzina ostatecznie będzie zachwycona takim szumem medialnym…
Wczoraj prokuratura w Katowicach zgodziła się na wydanie ciała Madzi ojcu dziecka, Bartłomiejowi Waśniewskemu. Matka siedzi w areszcie i nie wiadomo czy dostanie przepustkę na pogrzeb córeczki…

Służby mają przechlapane
Zarzut niedopełnienia obowiązków w trakcie działań BOR podczas m.in. przygotowań do lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska w kwietniu 2010 r. oraz zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumencie usłyszał wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny. Powołani przez prokuraturę biegli dogrzebali się 20 „najistotniejszych uchybień”, które wpłynęły na obniżenie bezpieczeństwa osób chronionych. Wymieniają brak rekonesansu na lotnisko „Siewiernyj” oraz zbyt pobieżne przeprowadzenie rekonesansu w pozostałych miejscach planowanego pobytu; wyznaczenie do działań funkcjonariuszy bez doświadczenia w działaniach poza granicami Polski; nieobecność funkcjonariusza BOR na lotnisku w Smoleńsku przed i podczas lądowań samolotów 7 i 10 kwietnia i niezorganizowanie ochrony miejsc bazowania samolotów na lotnisku; funkcjonariuszy BOR osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie poszczególnych „miejsc czasowego pobytu”.
BOR odrzuca oskarżenia i wskazuje, że jednym z „biegłych” był facet zwolniony ze służby w BOR i sądzący się z tą firmą o pieniądze. Prokuratura uważa, że to jest w porządku, a generał Bielawny został (na wszelki wypadek) zdymisjonowany.

Zlikwidują pomnik bo „ktoś zniszczył”?
Odwiedzamy nekropolie polskich żołnierzy w Katyniu, pod Lenino, Cmentarz Orląt we Lwowie, a równocześnie, w takiej Limanowej nie chcą już pomnika żołnierzy Armii Czerwonej, który jest wymieniony w dokumencie będącym częścią polsko-rosyjskiej umowy o miejscach pamięci. Decyzje o usunięciu obelisku podjęli już limanowscy radni, tłumaczą się, że pomnik jest zdewastowany, zniszczone zostały nawet zdobiące go płaskorzeźby i napisy i jakoś nie zauważają, że to (delikatnie mówiąc) wstyd…

Ten satanista Komorowski!
Katolicy powinni przestać płacić podatki, bo utrzymują tych, którzy niszczą Polskę i Kościół – ogłosił w Radiu Maryja o. Tadeusz Rydzyk. Rydzyk zarzucił Platformie Obywatelskiej i prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu osobiście, że z jednej strony „podpierają się Kościołem”, a z drugiej działają przeciwko katolickiej TV Trwam. Redemptoryście chodziło o decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która odmówiła jego stacji koncesji na nadawanie na cyfrowym multipleksie. – Jak by oni mogli, to by albo mnie otruli, zamknęli w wiezieniu czy nie wiem co by zrobili – tak komentował zakonnik zachowanie posłów PO w trakcie posiedzenia sejmowej komisji ds. środków masowego przekazu na której posiedzenie pofatygował się ze swymi żalami.
Szef Radia Maryja mówił też o innych przejawach „walki z kościołem”, m.in. wskazówce ministra edukacji, żeby religia w szkole nie była obowiązkowa, a jej lekcje przypadały na koniec zajęć, a Komorowski „daje pozwolenie na satanistyczne orgie przeciwko krzyżowi” pod Pałacem Namiestnikowskim.

Był taki poeta – Broniewski
Prawicowa „Rzeczpospolita” przypomniała 50 rocznicę śmierci Władysława Broniewskiego – poety, legionisty, więźnia Łubianki, żołnierza Andersa, ale też piewcę rewolucji wielce cenionego przez władze PRL, który zmarł10 lutego 1962 roku. Broniewski odmówił Bierutowi napisania nowego polskiego hymnu, ale ze swojego „Słowa o Stalinie” był bardzo dumny.
W 1915 r. jako 17-latek wstąpił do Legionów, wziął też udział w wojnie polsku-bolszewickiej, a za zasługi wojenne otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyż Walecznych. Wolna Polska rozczarowała jednak Broniewskiego. Po zabójstwie prezydenta Narutowicza, coraz wyraźniej zaczął się skłaniać ku komunizmowi.

Młócącemu wołu…
Szczeciński sąd rejonowy, który zajmuje się aferą korupcyjną w ZUS, poprosił o przeniesienie sprawy do wyższej instancji ze względu na jej „polityczny” charakter. Jeden z wątków dotyczy szefa Klubu Parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka. Akt oskarżenia zarzuca byłemu prezesowi ZUS Sylwestrowi R., dyrektorowi ZUS w Szczecinie Tadeuszowi D. oraz siedmiu innym osobom. W latach 2007-09 mieli przyjmować łapówki, prezenty i usług „za życzliwość”. Jeden z zarzutów dotyczy odprowadzenia wody na nieruchomości należącej do Mariusza Błaszczaka, ówczesnego szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Właściciel firmy. Który roboty realizował twierdzi, że pewnego dnia usłyszał, że w imię dobrej współpracy z ZUS musi zrezygnować z należnych mu 30 tys. zł.
Ciągle dziwimy się zarzutom korupcyjnym wobec „ludzi władzy”, szczególnie z tych „programowa najuczciwszych” partii, a przecież już w Biblii napisano: Młócącemu wołu pyska nie zawiązuj”!

Madonna nie boi się klątwy!
Madonna wystąpi w Polsce po raz drugi i znów jej koncert budzi protesty oszołomów. Za pierwszym razem chodziło o to, że występuje 15 sierpnia a więc w dzień święta maryjnego, teraz termin wypadł 1 sierpnia, w rocznicę Powstania Warszawskiego. Już dwa miesiące przed pierwszym występem powstał Komitet Obrony Wiary i Tradycji Narodowych „Pro Polonia”, który po wykryciu zbieżności dat ze świętem Matki Boskiej Zielnej i rocznicą „Cudu nad Wisłą” próbował zablokować koncert licznymi apelami, m.in. do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Działacze grozili też organizatorom koncertu klątwą kościelną! Nie pomogło…
JD

___________________________________________________________________________
KRAKÓW
___________________________________________________________________________

Kościelne sado – maso dla dzieci

Podczas niedzielnej mszy dla dzieci w krakowskim kościele o. Pijarów, głosząca kazanie misjonarka Anna Krogulska ze Stowarzyszenia Misjonarzy Świeckich „Inkulturacja” z lubością raczyła maluchy barwnymi opowieściami o łamaniu kości, przerywanie skóry i ścięgien, krwotokach oraz rozrywaniu ciała.

Ta radosna twórczość dotyczyła męki Jezusa, która najwyraźniej stała się sensem życia Krogulskiej, która kilka lat temu kupiła w Turynie kopię Całunu Turyńskiego i od tego czasu jeździ po świecie z rekolekcjami. Podczas spotkań opowiada o ostatnich chwilach życia Jezusa jednak z perwersyjnym naciskiem, niczym Mel Gibson w filmie „Pasja”, na szczegółowy opis samej kaźni.

Oczywiście nie ma w tym nic złego, gdy jakaś grupa zainteresowanych osób zechce posłuchać ociekających krwią, fanatycznych wywodów . Jednak gdy tak szczegółowym opisem sadyzmu raczy się najmłodszych to już przestaje być zabawnie. A podczas niedzielnej mszy dzieci ich rodzice mogli usłyszeć opowieści o biczach rzymskich, które najpierw cięły skórę Jezusa, a potem wrzynały się głębiej, powodując wyrwanie ciała i upływ krwi, dalej rozcinały mięśnie, a nawet kości kręgosłupa. Jest też mowa o paraliżu kciuków, rozrywaniu ścięgien, wymiotach i wstrząsach. ” Żonie zrobiło się słabo, sześcioletni syn był zielony, a ośmioletnia córka nie była w stanie wieczorem zasnąć” – relacjonował uczestnik feralnej mszy. Jedna z matek dodaje, że za wszelką cenę stara się wychowywać dzieci z dala od przemocy, pilnuje nawet by nie oglądały niektórych bajek, a tu w kościele stały się świadkiem czegoś tak makabrycznego. Część ludzi nie doczekała końca i opuściła świątynię.

Do kościoła Pijarów Annę Krogulską zaprosił proboszcz o. Wojciech Kałafut, jednak miał ją poinformować, że jest to msza dla dzieci. Tymczasem sama sama misjonarka nie widzi w całym zamieszaniu nic zdrożnego, gdyż jak twierdzi takie same rekolekcje głosiła w wielu miejscach na świecie i nikt się nie skarżył.

Stowarzyszenie, które prowadzi Anna Krogulska, powinno mieć zgodę krakowskiej kurii na prowadzenie działalności misyjnej, a takiej zgody , jak twierdzi Kanclerz kurii ks. Piotr Majer nie posiada. Jednak na stronie stowarzyszenia (www.inkulturacja.com.pl) Anna Krogulska chwali się zaświadczeniem podpisanym przez kardynała Stanisława Dziwisza, w którym metropolita zaświadcza w dokumencie, że zna misjonarkę oraz też, że jest poinformowany o działalności misyjnej stowarzyszenia.

PP

___________________________________________________________________________
PUBLICYSTYKA
___________________________________________________________________________

Czy żyjemy w sieci absurdów?

„Stare umiera, a nowe jeszcze się nie narodziło. W takim okresie przejściowym pojawia się wiele
różnych symptomów choroby”. Ta wypowiedź pochodząca z „Listów z więzienia ” włoskiego komunisty Antoniego Gramsciego była ulubionym cytatem moich kolegów marksistów – pisze Gideon Rachman szef komentatorów działu zagranicznego Financial Times – gdy w latach 80. studiowałem na uniwersytecie. Wtedy był to dla mnie jakiś złowróżbny nonsens. Ale Gramsci spostrzegł coś, co dziś, w okresie ideologicznego zamętu, brzmi bardzo wyraźnie.
Pojawiają się więc nowe pomysły i jak zawsze w kryzysie daje o sobie znać, najniebezpieczniejszy prawicowy populizm, któremu ulega dziś znaczna część naszych rodaków w tym przede wszystkim najbiedniejsi, wydziedziczeni, dla których jedynym punktem oparcia jest nacjonalizm. Każdy członek „narodowej wspólnoty” bez względu na to, jak bardzo kłamliwym byłaby mitem, może czerpać satysfakcję z pognębienia „wroga” i radość z poczucia jedności z innymi, podobnymi.
Populiści są przeciwni globalizacji, Jedności europejskiej i napływowi imigrantów, natomiast świetnie piorozumiewają sie ponad granicami z podobnymi sobie. Partia Heidera w Austrii, Partia Wolności w Holandii, Front Narodowy we Francji, Tea party w USA czy też Liga Północna we Włoszech, wreszcie skrajne grupy brytyjskich konserwatystów znakomicie dogadują się z polskimi partiami skrajnej prawicy (PiS czy Ziobryści) choć tamci chcą zamknąć swoje rynki pracy przed Polakami, a nasi chętnie by się pozbyli Ormian czy Wietnamczyków i ciągle straszą bogatymi obcokrajowcami, którzy wykupią naszą ziemię i zbezczeszczą nasze dzieweczki!
Łączy ich jedno – chęć ścisłego zamknięcia granic, poddanie obywateli jednej opcji ideologicznej czy religijnej (Polak – Katolik!). A przecież mieliśmy już z taką sytuacja do czynienia w epoce „realnego socjalizmu”. I nawet hasło Polak-katolik było wykorzystywane przez całkowicie ateistyczne władze do pognębienia „Polaków- niekatolików” i do odmawiania im prawa do polskości!
Mieliśmy wtedy do czynienia z jednej strony z rozwijającym się „wolnym światem” i „krajami słusznego obozu” , które z godziny na godzinę traciły teren w walce o nowe technologie i i szanse gospodarczego rozwoju. Zastanówmy się zatem czy doświadczenia tamtych lat nie dowodzą, że zamknięte społeczeństwa (niejako na własne życzenie!) stają się obiektem wyzysku neokolonialnego. Czy potężna niegdyś Rosja, odcięta praktycznie od uczestnictwa w wymianie myśli, nie staje się dziś kolonią, wykorzystywaną jako źródło tanich surowców, głównie energetycznych?
Oczywiście, mimo symbolicznych odmienności między „komunistami” w Chinach, Noworuskimi od Putina, kapitalistami w Nowym Jorku i w Europie, uderza bardziej umiejętność współpracy niż jakiekolwiek różnice zdań. A jeśli takie różnice istnieją to dotyczą głównie wpływów politycznych w poszczególnych krajach (Syria czy wcześniej Egipt czy Libia).
Wygląda na to, że globalizacja jest procesem nieuchronnym skoro „imperium sięga tak daleko, jak na to pozwalają aktualnie istniejące systemy przekazywania informacji”, ale nie powinniśmy poddawać się iluzji „gospodarki wolnorynkowej”. Od dziesiątków lat takie zwierzę nie istnieje! – Libertarianie są niesamowici – pisze Rachman – ponieważ przekonują, że aktualny kryzys nie został wywołany nadmiarem kapitalizmu, ale zbyt dużą interwencja państwa. Tymczasem to przecież właśnie owo „państwo” zarysowało granice w jakich porusza się „kapitalizm” i nie może unikać odpowiedzialności za to co wyprawiają panowie banksterzy. Tymczasem nie ma żadnej sprzeczności między całkowicie mitycznym „państwem” a równie mitycznym „wolnym rynkiem”! Dowodzi tego powszechna zgoda polityków na wydłużanie wieku emerytalnego i opowieści o tym, że zmniejszanie sie liczby ludności w krajach rozwiniętych musi prowadzić do upadku klasycznych systemów emerytalnych a w konsekwencji do upadku finansów państwa.
Tymczasem nie wspomina się o masowym napływie imigrantów, którzy pracują na emerytury miejscowych, ani o postępie technicznym, który powoduje, że dziś jeden pracownik wytwarza tyle ile dziesięciu jego poprzedników prze kilkoma, czy kilkunastoma, laty!
Cyz postęp techniczny i technologiczny musi powodować, że zatrudnieni pracować muszą dłużę i ciężej a rośnie armia bezrobotnych? To przecież oczywisty absurd!
Na razie np. miliony Brytyjczyków muszą godzić się na oszczędności z powodu kryzysu, a w tym samym czasie bankowcy z City dostają milionowe premie. Sposobem na to miałby być „podatek Robin Hooda” reklamowany przez ponad sto organizacji pozarządowych z Wielkiej Brytanii na rzecz opodatkowania instytucji finansowych. Przecież „brak podatku” to także decyzja państwa, obecnie zawłaszczonego przez… No właśnie, przez kogo?
A może, tak jak nie istnieje „liberalny kapitalizm” i „wolny rynek finansowy” tak i „kryzys” także nie istnieje?
W amerykańskim banku Morgan Stanley premia to średnio po 125 tys. dol. na pracownika. Oznacza to, że na wynagrodzenia firma wyda ponad 16 mld dol. To ponad połowa zeszłorocznych zysków firmy. Goldman Sachs przeznaczył na bonusy 8 mld funtów, tj. ok. 40 proc. dochodu. Na pracownika wychodzi po 238 tys. funtów. – Nawet podczas złego roku każdy z pracowników Goldmana dostanie średnio 367 tys. funtów, to jest prawie dziesięć razy tyle, ile wynosi średnia pensja w Wielkiej Brytanii – komentuje Hillman rzecznik organizacji promujących „podatek Riobin Hooda”, ale nie ma obawy – te premie nie dotyczą kasjerki a ni innych szeregowych pracowników! To zyski wyższych urzędników, tzw. „personelu kodowego”, czyli osób, które podejmują decyzje. W 2010 roku w Royal Bank of Scotland 323 takich pracowników dostało po 1,1 mln funtów. W banku Barclays takich osób było 231. Każda dostała średnio po 2,4 mln funtów. Podobną kwotą nagrodziły swoich zarządzających ryzykiem JP Morgan i Citigroup. Z kolei Goldman Sachs, który miał 95 „kodowych pracowników”, dał każdemu średnio po 4 mln funtów.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że gdzieś tu, między „personelem kodowym” (do którego trzeba zaliczyć także środowiska opiniotwórcze, polityków, kadry korporacji z kompleksu mitarno-przemysłowego) a zwykłymi ludźmi ulicy” należy postawić linię podziału… Czy mamy zatem znów wrócić do prawd dawno opisanych przez Marksa i uznanych za nieważne tylko z tego powodu, że marksowska futurologia nie sprawdziła się… jeszcze?

Jerzy Dratewka
___________________________________________________________________________

„Kryzys w UE – ale gdzie ten problem?”

Ostatnie dni z pewnością sprzyjają refleksji nie tylko nad całą Wspólnotą Europejską, ale i tym czego od niej oczekujemy. Obecnie na tapecie mamy sprawy finansowe – ratowanie strefy euro, spór o podległość i niepodległość konkretnych unijnych podmiotów, czy też określanie dalszych celów Unii w związku z nowym jej budżetem.

W sprawach tych najaktywniejsza jest szeroko pojęta prawica, która w nowych ustaleniach widzi utratę suwerenności Polski. Oddanie niepodległości na rzecz RFN i to bez walki. Jak jednak słusznie zauważył w swoim artykule Wojciech Maziarski – część tych krzyków to zwykła demagogia i populizm, przekalkulowany na polityczne interesy. W końcu tak przeciwna UE prawica przyczyniła się, ręką Lecha Kaczyńskiego, do ratyfikacji przez Polskę Traktatu Lizbońskiego. Jakiś powód ku temu musiał być…

Jednak, pomijając już cały ten bałagan wokół finansów UE, może warto się zastanowić, do czego my tak naprawdę w UE dążymy? Co, jako Polska, mamy i chcemy osiągnąć? Po co się do UE pchaliśmy przez tyle lat?

Mi, jako osobie młodej, Unia dała tyle co… możliwość pracy w Zjednoczonym Królestwie. Owszem, mieszkając jeszcze w Polsce, miałem okazję uczestniczyć w szkoleniach finansowanych z budżetu UE. Szkoła, do której uczęszczałem, też otrzymała trochę sprzętu z unijnych funduszy. No ale przecież, uwzględniając komentarze prawej części sceny politycznej, Unia nam tylko szkodzi. Łożymy do niej kasę, nie mając nic w zamian. Czyżby więc, te wszystkie programy pomocowe, to zwykła lipa i udawanie, po to tylko, aby ogłupić lud?

Całkiem niedawno, o polskim podejściu do projektów unijnych, pisała Ryszarda Socha. Napisała wprost, że u nas te pieniądze się po prostu marnuje. Robi się to „po polsku”. Choć lepiej, bo i poetycko, zabrzmiało by tu hasło „sztuka dla sztuki”. Nie ma w Polsce sprawnego i, co najważniejsze, racjonalnego systemu rozdzielania funduszy unijnych tak, aby były one rzeczywiście wydawane efektywnie. Dotuje się projekty, które wpisują się jedynie w urzędnicze widzi mi się, bez względu na sens danego przedsięwzięcia i rzeczywiste predyspozycje do realizowania konkretnych zadań przez organizację, która o środki się ubiega.

Czyżby pieniądze unijne jednak do Polski trafiały, ale były głupio marnotrawione?

Mówiąc dalej o Unii, wypadałoby też po prostu pomówić o Polsce. O tym, co mamy na swoim własnym podwórku. A jest o czym mówić. 37 tysięcy absolwentów nie ma obecnie pracy. W zeszłym roku obcięto środki na aktywizację zawodową bezrobotnych dla PUP. Przed nami widmo kolejnych strajków (m.in. kolejarzy Przewozów Regionalnych). Zbliża się upadek takich programów jak „Rodzina na swoim”. Także i w Polsce zaczyna się zaciskanie społecznego pasa i wzrost podatków i opłat.

Polska nie jest już od dawna zieloną wyspą i nikt specjalnie nie próbuje mówić inaczej – z premierem na czele.

A przedstawiciele sektorów finansowych i możnych tego kraju i kontynentu, mówią o szkodliwości ingerowania w rynek i obarczania ich kolejnymi ciężarami kryzysu, do którego sami się przyczynili.

Bo przecież zwykły Kowalski nie ma takiej mocy sprawczej – ani politycznej, ani kapitałowej, aby rynkiem zachwiać. Nie jest on w stanie, choćby bardzo chciał – nie licząc zorganizowanej działalności terrorystycznej – w jakikolwiek wpłynąć na gospodarkę. Ani jej nie uratuje, ani jej nie pogrąży. Nie on sam. Trzeba bowiem całej masy takich Kowalskich, żeby cokolwiek się w gospodarce zmieniło. Cały czas jednak, to ten Kowalski ma ponosić odpowiedzialność i ciężary normalnych wahań rynkowych – czyli po prostu kryzysu.

Tnie się więc pomoc społeczną. Podwyższa się zwykłe opłaty i podatki. Odbiera się ulgi i podwyższa wiek emerytalny, aby – wbrew temu co mówi rząd – nie posiadać większej emerytury, ale przez dłuższy okres finansować działanie państwa. Bo przecież oszczędności wymaga się od wszystkich. Tylko czy istnieją jakieś instrumenty, nie licząc złych i niedobrych podatków, które zachęcą do rozdzielania zysków w czasie dobrobytu? Osobiście nie znam takowych. Tak samo jak i nie pamiętam konkretnych kampanii i programów, które do tego by się przyczyniły.

Takie programy rezerwuje się tylko na czarną godzinę. Tylko, aby minimalizować skutki, które przecież ponosimy i ponosić będziemy wszyscy. To jednak nikogo nie dziwi – to jest słuszne, bo upadek wielkich, skutkuje tragedią maluczkich.

A ja? Co ja mam do Unii?

Mi się Unia niezbyt podoba. Podoba mi się idea wspólnoty. Wzajemnej pomocy, wspierania rynku, otwartych granic, możliwości pracy i studiowania za granicą. Nie podoba mi się jednak produkcja prawnych bubli i głupoty. Nie podoba mi się odchodzenie od ideałów współpracy i dążenie do superpaństwa. Nie dlatego, że jestem nacjonalistą czy prawakiem – nic z tego. Nie podoba mi się to, co i jak się buduje.

A Polska?

Polska jest tematem długim i starym – od zawsze spornym i kontrowersyjnym. Zawsze jednak wiąże się z jednym – prowizorką i brakiem jakiejkolwiek racjonalności w działaniu naszych wybrańców. O tym wiemy wszyscy, nigdy jednak nic z tym nie robimy. Choć mamy okazje. Mamy wybory, referenda. Mamy inicjatywę ustawodawczą. Mamy możliwość publicznego wyrażania swoich uczuć i emocji. Swoich poglądów. To jednak marnujemy na spory będące absorbującymi przykrywkami. I tu też, tak jak Unia, zatraciliśmy racjonalność.

O tym jednak też już wiemy…
Daniel Kaszubowski
Linki do artykułów:

http://www.rp.pl/artykul/10,767564-Politycy-zapomnieli-o-mlodych.html

http://www.polityka.pl/rynek/gospodarka/1521424,1,jak-sie-marnuje-dotacje-z-ue.read

http://opinie.newsweek.pl/szczyt-unii–czyli-piana-demagogii,85617,1,1.html

źródło:WWW.lewicowa.pl

___________________________________________________________________________
KOMUNIKAT
___________________________________________________________________________

ANTYRASISTOWSKI PROGRAM EDUKACYJNY NA EURO 2012

komunikat Stowarzyszenia ‚NIGDY WIĘCEJ’

27.01.2011

W ramach oficjalnego programu odpowiedzialności społecznej UEFA EURO 2012 ‚RESPECT Diversity’ antyrasistowskie Stowarzyszenie ‚NIGDY WIĘCEJ’ prowadzi Program Edukacyjny skierowany do nauczycieli polskich szkół i innych placówek oświatowo-wychowawczych.

Celem programu jest pogłębienie wiedzy nauczycieli – w ramach podnoszenia kwalifikacji – w dziedzinie przeciwdziałania rasizmowi, ksenofobii i nietolerancji, ze szczególnym uwzględnieniem problemu rasizmu w sporcie. Propozycja Stowarzyszenia skierowana jest do nauczycieli, pedagogów i wychowawców wszystkich szkół i innych placówek edukacyjnych oraz wychowawczych.

- ‚Rasizm i ksenofobia to poważne problemy na stadionach i w naszym codziennym życiu, wymagające uwagi szczególnie przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy. Problemom tym musi stawić czoła także współczesna polska szkoła’ – mówi Jacek Purski, współtwórca programu. – ‚Wiedza zdobyta podczas prowadzonych przez nas szkoleń pozwala nauczycielom rozpoznawać zagrożenia związane ze zjawiskiem dyskryminacji.’

Realizowane przez Stowarzyszenie ‚NIGDY WIĘCEJ’ szkolenia miały miejsce w ramach cyklu ‚Euro 2012 = Równość + Tolerancja’ prowadzonego przez Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń (także z udziałem nauczycieli z Ukrainy) oraz w ramach wielu innych projektów edukacyjnych, m.in. ‚Jestem Fair’ Urzędu Miasta Łodzi i Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego oraz ‚Bezpieczne Areny 2012′ Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Krakowie. Stowarzyszenie współpracuje też z Pracownią Międzykulturową Pałacu Młodzieży im J. Tuwima w Łodzi. Prowadzi także szkolenia dla stadionowych służb informacyjnych tzw. Stewardów, w ramach współpracy z UEFA EURO 2012 i Narodowym Centrum Sportu.

Szkolenia prowadzone są we współpracy z pracownikami Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego przez specjalnie wyszkolonych przedstawicieli Stowarzyszenia ‚NIGDY WIĘCEJ’. Istnieje także możliwość wypożyczania przez szkoły wystawy na temat wielokulturowych aspektów polskiej piłki nożnej, która została specjalnie przygotowana w celu promocji tolerancji przed EURO 2012.

Stowarzyszenie ‚NIGDY WIĘCEJ’ jest apolityczną organizacją, która prowadzi m.in. kampanię ‚Wykopmy Rasizm ze Stadionów’. Jest współzałożycielem sieci Futbol Przeciwko Rasizmowi w Europie (FARE). Od 2009 roku przy wsparciu UEFA i FARE Stowarzyszenie ‚NIGDY WIĘCEJ’ koordynuje antyrasistowskie działania związane z przygotowaniami do EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie oraz Projekt Odpowiedzialności Społecznej UEFA EURO 2012: ‚RESPECT Diversity’. Koordynatorem projektu jest dr hab. Rafał Pankowski.

Wszystkie instytucje zainteresowane udziałem w Programie Edukacyjnym EURO 2012 proszone są o kontakt mailowy: programedukacyjny2012@nigdywiecej.org.

Dodatkowe informacje:
tel. 507166196
http://www.nigdywiecej.org
http://www.farenet.org

Antyrasistowskie działania edukacyjne Stowarzyszenia ‚NIGDY WIĘCEJ’ na EURO 2012 wspomniane w programie gwiazdy CNN Pedro Pinto: http://youtu.be/oIOKyljKwso.

Ilustracja: antyrasistowskie szkolenie dla Stewardów EURO 2012 na Stadionie Narodowym w Warszawie.

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !
___________________________________________________________________________
Historia PRL (49)
___________________________________________________________________________

Powstanie Solidarności

Powstanie NSZZ „Solidarność”- jedynej wówczas organizacji opozycyjnej między Łabą a Oceanem Spokojnym- było z pewnością wielkim wydarzeniem. Jednak brak wyraźnego profilu formacji, narażonej na wewnętrzne konflikty oraz roszczeniowy charakter, nie wróżyły spokojnej przyszłości.

14 Sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina rozpoczął się strajk, który ostatecznie zmienił oblicze Polski. Międzyzakładowemu Komitetowi Strajkowemu z Lechem Wałęsą na czele podporządkowało się 700 strajkujących fabryk. Ponadto powstały MKS w Szczecinie pod przywództwem Mariana Jurczyka oraz Międzyzakładowy Komitet Robotniczy w Jastrzębiu-Zdroju- zrzeszający głównie górników i hutników- pod przywództwem Jarosława Sienkiewicza, ambitnego przywódcy związkowego, w którym upatrywano głównego rywala Lecha Wałęsy. Jednak wkrótce wytknięto mu współpracę z SB, co w tamtych czasach było w zasadzie nie do zweryfikowania. Na dodatek Sienkiewiczowi przedstawiono zarzuty obyczajowe, głównie alkoholizm i to przekreśliło jego karierę.

Władza na rozmowy z komitetami strajkowymi desygnowała dwóch wicepremierów : do Gdańską wysłano Mieczysława Jagielskiego, a do Szczecina- Kazimierza Barcikowskiego. Tymczasem strajk w Stoczni Gdańskiej z robotniczego sporu przerodził się sprawę ogólnopolską, w którą zaangażowały się rozmaite środowiska. Stoczniowców poprali intelektualiści oraz wielu artystów, którzy organizowali w stoczni występy. Do strajku przyłączały się również wyższe uczelnie, teatry i filharmonie. Reżyser Andrzej Wajda, który również bywał w stoczni, tak opisuje tamten klimat : „ Czuję, że jestem świadkiem jakiegoś fragmentu naszej historii, co nie często się zdarza. Przeważnie historia przechodzi obok nas, a tu się ją czuje. Tutaj widzi się jej obecność bezpośrednio.” Wydarzenia w stoczni śledzili również dziennikarze z wielu krajów, a najnowsze wiadomości z Gdańska otwierały większość światowych programów informacyjnych.

Minister Jagielski generalnie godził się na żądania MKS. Z wyjątkiem jednego, aczkolwiek najistotniejszego-legalizacji wolnych związków zawodowych. Jednak nieoczekiwany zwrot akcji nastąpił w Szczecinie, gdyż tam K. Barcikowski- poniekąd na własną rękę, bez zgody Biura Politycznego- zawarł ugodę z Komitetem Strajkowym, wyrażając zgodę na powstanie takich związków. Na wieść o tym Jagielski natychmiast przerwał rozmowy i udał się po instrukcje do Warszawy. Tam w trybie pilnym zebrało się Plenum KC PZPR i na wniosek I sekretarza Partii Edwarda Gierka, przy raptem dwóch głosach wstrzymujących, uchwalono zgodę na powstanie wolnych związków. Przyszły pierwszy sekretarz PZPR Stanisław Kania skwitował to tak: „Lepiej zrobić krok w prawo niż w przepaść” Następnego dnia (niedziela 31.08. 1980 roku) już o świcie Jagielski poleciał do Gdańska na decydujące rozmowy. Tam jednak strajkujący dorzucili nowy postulat o zwolnieniu aresztowanych niedawno KOR-owców. Jagielski początkowo zasłaniał się brakiem uprawnień jednak ostatecznie uległ i o godzinie 17 zostaje podpisane historyczne porozumienie między stroną rządową a MKS, które w jego imieniu podpisał Lech Wałęsa- następnie dodając: „Jest to zwycięstwo obu stron. Kochani! Wracamy do pracy(…)Uzyskaliśmy wszystko, co w obecnej sytuacji można było uzyskać. Resztę też uzyskamy, bo mamy rzecz najważniejszą: nasze niezależne, samorządne, związki zawodowe. To jest nasza gwarancja na przyszłość. Ogłaszam strajk za zakończony.”
***
Zakończeniem największej akcji strajkowej nowoczesnej Europybyło podpisanie Porozumień Jastrzębskich dających szereg przywilejów górnikom i hutnikom. Zgoda władz PRL na wolne związki była niewątpliwym sukcesem opozycji, która jednak deklarowała nie negować kierowniczej roli PZPR w państwie, nie kwestionować pozycji Polski w Układzie Warszawskim oraz uznawać socjalistyczny charakter ustroju państwowego. Ponadto na mocy postanowień- ukłonem w stronę Kościoła miała być coniedzielna transmisja z mszy na antenie radia, natomiast „prezentem” dla ogółu społeczeństwa było wprowadzenie kartek na mięso i jego przetwory, a także masło, mąkę, ryż, kaszę, mydło, proszek do prania, a nawet…papier toaletowy.
***
17 września 1980 roku, przedstawiciele robotników z całej Polski ponownie przbyli do Gdańska, gdzie utworzyli Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, który już na samym początku upodobnił się do partii politycznej nie zaś idei wolnego związku. Terenowe struktury „S” tworzono praktycznie we wszystkich zakładach pracy, z których wyłaniano komisje zakładowe- następnie tworzące regiony (obejmujące niekiedy obszar kilku województw), natomiast przedstawiciele regionów tworzyli Krajową Komisję Porozumiewawczą (KPP), której przewodniczącym został Lech Wałęsa. Doszło więc do paradoksalnej sytuacji, kiedy większością polskich przedsiębiorstw zaczęły w praktyce rządzić komisje zakładowe „Solidarności”, co rusz szantażując dyrekcję strajkiem.
***
10 Lispopada 1980 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował NSZZ „Solidarność”, ktróra miała wtedy swoje przysłowiowe „pięć minut” . Niezwykła popularność tej organizacji zwłaszcza na zachodzie, którą dość idealistycznie postrzegano jako symbol sprzeciwu i walki z totalitaryzmem,. Oczywiście przekładało się to na wymierne korzyści ekonomiczne, gdyż do Polski zaczął płynąć strumień różnorakiej pomocy ekonomicznej i materialnej na działalność „S”, która już od początku przestał być robotnicza, a stała się polityczna. Powstało zjawisko, które poxniejszy prezydent Aleksander Kwaśniewski nazwał „owczym pędem” , gdyż do organizacji będącej na topie zaczęli masowo wstępować ludzie różnych środowisk i politycznych poglądów- od Antoniego Maciarewicza po… Joannę Senyszyn.
***
Praktycznie do końca lat 80-tych w społeczeństwie istniało silne przekonanie o nienaruszalności systemu władzy w Polsce. Dlatego początkowa „S” generalnie nie zakładała walki z ustrojem, lecz zamierzała wygospodarowanie sobie jak najlepszej pozycji na scenie politycznej, zwłaszcza, że na ok. 10 milionów członków „S” co dziesiąty należał do PZPR w tym tak wpływowe osoby jak Alfred Miodowicz, czy Zofia Grzyb- późniejsi członkowie Biura Politycznego. Inną formą kontroli „S” przez bezpiekę była cała „armia” tajnych współpracowników i faktycznie początkowo ten ruch nie wydawał się groźny. Podczas rejestracji związku Wałęsa złożył deklarację, iż : „ Nie kwestionujemy socjalizmu. Na pewno nie wrócimy do kapitalizmu, ani nie skopiujemy żadnego wzora zachodniego, bo to jest Polska(…) Socjalizm, jest to system niezły i niech będzie, ale kontrolowany. Nie będziemy wysuwać programów politycznych, a w żadnym wypadku ich realizować”. 19 października 1980 roku, na stadionie krakowskiego „Hutnika” przedstawiciele „S” :Lech Wałęsa ,Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Tadeusz Mazowiecki oraz Kazimierzem Świtoń, przy kilkunastu tysiącach gości, złożyli deklarację iż :„Socjalizm jest systemem sprawiedliwości społecznej, ale tylko ten socjalizm, jakiego my chcemy”. Natomiast podczas wiecu przed Uniwersytetem Jagiellońskim A. Walentynowicz obiecywała kresowiakom odzyskanie Wilna i Lwowa (sic). Z czasem pierwsza „Solidarnosć” zaczęła przypominać dziwny twór, w którym, w dziedzinie politycznej zaczął dominować ruch prawicowy w dziedzinie społeczno-socjalnej wręcz lewacki, a wszystkiemu towarzyszyła narodowo katolicka otoczka.
***
Jeżeli dziś można się zachwycać sukcesem politycznym jakim były Porozumienia Sierpniowe, to z ekonomicznego punktu widzenia były one klęską. Porozumienia zawarte w Gdańsku, Sczecinie i Jastzrębiu oraz 628 umów branżowych zawierało tyle socjalnych postulatów, iż było w stanie „uwalić” dużo lepszą niż nasza gospodarkę. A przecież jak pamiętamy strajki lipcowo-sierpniowe unicestwiły praktycznie ostatnią próbę ratowania gospodarki podjętą przez sztab I sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Bilans więc był taki, że z planowanych reform zostały nici, a na dokładkę pojawiły się nowe postulaty ekonomiczne. Wymowne było również stanowisko państw zachodnich, głownie USA, które gorąco wspierały powstały ruch solidarnościowy, by zrazem odcinać się od wszelkiej współpracy ekonomicznej z Polską. Można to tłumaczyć na dwa sposoby – z jednej strony chciano z pewnością osłabić pozycję polskiego rządu, a powstały w Polsce chaos polityczny miał stworzyć wyłom strukturze Układu Warszawskiego, z drugiej zaś strony, trudno podejrzewać nastawione głownie na zysk światowe instytucje finansowe o pośrednie dziania reformatorskie względem naszego kraju. Po prostu zadłużona i obarczona ciężarem zobowiązań socjalnych Polska, stająca się coraz większą zakładniczką związków zawodowych, narażona na ciągłe strajki i niepokoje społeczne, traciła swoją wiarygodność jako partnera finansowego, a jej główny gwarant ZSRR dawał wyraźne sygnały, iż nie obchodzą go długi Polski.
***
Niedługo po powstaniu „Solidarności”- szef Departamentu Stanu USA- William Dyess ogłosił iż : „ Administracja prezydenta Regana podjęła decyzję o nieudzielaniu Polsce w najbliższym czasie pomocy ekonomicznej”. W ślad za tym poszły zachodnie instytucje finansowe, które wstrzymały udzielanie Polsce kredytów. Decyzja ta z pewnością wiązała się z istotnymi zmianami w polityce światowej, gdzie po względnym odprężeniu lat 70 znów powiało chłodem zimnej wojny. W 1979 roku ZSRR dokonał inwazji na Afganistan, co bardzo zaniepokoiło USA politycznie zaangażowane w Iranie. W odpowiedzi Amerykanie zaczęli finansować i szkolić awgańśką partyzantkę, której jednym z liderów był saudyjski milioner… Osama Billaden. Waszyngton próbował również wciągnąć w orbitę swoich wpływów nieprzychylne ZSRR- Chiny. W listopadzie 1980 roku prowadzącego dość liberalną politykę Jimmyego Cartera (obecnie uważanego za najlepszego prezydenta w historii USA) zastąpił republikanin Ronald Reagan, o którym mówiono, iż jest zakładnikiem lobby zbrojeniowego. Niemal natychmiast zerwane zostały prowadzone w Genewie i Wiedniu rozmowy rozbrojeniowe z Moskwą i wyścig zbrojeń znów nabrał tempa- z jednej strony radzieckie głowice atomowe SS-20, z drugiej zaś amerykańskie pociski- „Persching” i „Cruise”, które zostały umieszczone m. in. w RFN. . Wkrótce też Grupa Planowania Nuklearnego NATO przyjęła strategię „odstraszania nuklearnego”, która zakładała w przypadku ewentualnego konfliktu- państwa NATO jako pierwsze użyją broni jądrowej. Równocześnie USA wznowiła również prace nad znacznie groźniejszą bombą neutronową. Innym posunięciem administracji amerykańskiej było wspieranie prawicowych dyktatur (m. in. Etiopia, Somalia, Nikaragua) oraz wspomaganie wszelkich ognisk zapalnych mogących osłabić pozycję ZSRR. Za jedno z takich ogniw mogła być postrzegana „Solidarność”, stąd też na jej konto trafiały z zachodu pokaźne środki finansowe, choć Lech Wałęsa powtarzał, iż „Od nieprzyjaciela to ja wezmę wszystko, a nawet jeszcze więcej, aby go osłabić”.

Paweł Petryka

Nr.5. Kraków, piątek 3 luty 2012. R. LXIX.

Wisława Szymborska nie żyje

Zmarła Wisława Szymborska, poetka, laureatka nagrody Nobla z 1996 r. miała 89 lat.

Umarła najlepiej jak mogła – w swoim domu, w swoim pokoju, w swoim łóżku. Odeszła we śnie.
Wisława Szymborska urodziła się 2 lipca 1923 w Bninie koło Poznania. Początkowo mieszkała w Toruniu, później w Krakowie, gdzie chodziła do szkoły powszechnej i gimnazjum. Jako nastolatka, w czasie wojny pracowała na kolei. Po wojnie studiowała polonistykę, a następnie socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie gdzie związała się z grupą młodych poetów zafascynowanych socjalizmem i nową rzeczywistością, która roztaczała naprawdę wspaniałe perspektywy.
Debiutowała wierszem „Szukam słowa” opublikowanym w 1945 r. w „Walce”, dodatku literackim młodych do „Dziennika Polskiego”. Pierwszy opublikowany tomik to „Dlatego żyjemy” (1952) zawierał nawet obowiązkowy wówczas panegiryk na cześć Stalina, który prawicowe oszołomy wypominały poetce przez całe życie. Tymczasem właściwym debiutem poetki stał się wydany w roku 1957 roku, wyrosły z atmiosfery „polskiego Października”, tom „Wołanie do Yeti”. Tam objawia się istota jej poetyckiej maestrii – stosowanie paradoksu jako podstawowej figury retorycznej, autoironiczne spojrzenie na świat i precyzja budowanych aforyzmów. Kolejne tomy wierszy wydawała mniej więcej co pięć lat i opublikowała zaledwie nieco ponad 350 wierszy.
W 1952–66 pracowała w krakowskim „Życiu Literackim”, gdzie 1968–81 miała stały felieton „Lektury nadobowiązkowe”, choć redaktor naczelny (Władysław Machejek) musiał co jakiś czas wysłuchiwać uwag różnych „instancji.
Dla nikogo nie było tajemnicą, że Szymborska nie pałała entuzjazmem do świata „realnego socjalizmu”, a przecież była z gruntu człowiekiem lewicy i nigdy nie wyparła się swoich przekonań. Lewicowa wrażliwość zaprowadziła ją na stronę „Solidarności”, w stanie wojennym współtworzyła Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Przez lata związana była z wybitnym nowelistą, Kornelem Filipowiczem, od czasów przedwojennych związanym z lewicą, więźniem obozu w Auschwitz, a po roku 1988 jednym z liderów, odradzającego się, krakowskiego PPS.
Jej twórczość adresowana do ludzi inteligentnych i z polotem zyskała jej szerokie uznanie międzynarodowe. Poezję szymborskiej uwielbiali Umberto Eco, czy Woody Allen. Szeroki odbiór jej wiersze zyskały np. we Włoszech.
W 1991 r. otrzymała Szymborska Nagrodę Goethego, później Nagrodę Herdera i doktorat honoris causa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, ale szeropkie uznanie w kraju zyskała dopiero w 1996 r. gdy otrzymała Nagrodę Nobla. Członkowie Szwedzkiej Akademii napisali, że nagrodę przyznano „za poezję, która z ironiczną precyzją odsłania prawa biologii i działania historii we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.

Kot w pustym mieszkaniu-Wisława Szymborska

Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek

Kraków żegna Wisławę Szymborską

Wisława Szymborska, zgodnie ze swoją wolą, zostanie pochowana w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pogrzeb odbędzie się w 9 lutego (czwartek) o godz. 12:00. Będzie to ceremonia świecka.
- Wisława Szymborska była honorową obywatelką Krakowa oczywiste jest więc, że miasto przejmie na siebie wszelkie obowiązki związane z organizacją pogrzebu poinformował Prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski. Dodał także, że swoją obecność na uroczystościach zadeklarował już Prezydent RP Bronisław Komorowski, Premier Donald Tusk oraz Minister Kultury i Dziedzictwa
Narodowego Bogdan Zdrojewski. – Wieczorem w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, odbędzie się wieczór poezji Wisławy Szymborskiej. Michał Rusinek sekretarz Wisławy Szymborskiej i wykonawca jej testamentu zapowiedział, że zgodnie z wolą poetki powstanie fundacja, której celem będzie opieka nad jej spuścizną.
Mieszkańcy Krakowa mogą wpisywać się do księgi kondolencyjnej wystawionej w Urzędzie
Miasta Krakowa (pl. Wszystkich Świętych 3-4). Wpisy można także umieszczać w internetowej księdze kondolencyjnej dostępnej na stronie internetowej http://www.krakow.pl. Na budynkach Urzędu Miasta Krakowa zawisły żałobne kiry.
KK

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Gdzie pochować Szymborską?
Smierć Szymborskiej uwypukliła z całą mocą absurd pomysłu by w kościele Piotra I Pawła w Krakowie tworzyć „nekropolię narodową”. Pan rektor Ziejka et consortes z typowo „krakauerską dezynwolturą” zaczęli organizować w kruchcie jakieś miejsce pochówku dla osobistoći wybitnych nie licząc sie zupełnie z faktem, że co wybitniejszy Polak to dziś agnostyk o ile nie ateista! Ze szczególną siłą uwidoczniło się to dziś, bo już trwają rozważania gdzie położyć Naszą Noblistkę: na Wawelu, a może na Skałce (obok Miłosza), czy wreszcie właśnie w kościele Piotra i Pawła. To ostatnie rozwiązanie byłoby zaiste historycznym chichotem godnym ironicznego tonu jaki przenikał całą twórczość poetki!

Czy NIK zajrzy ci do łóżka?
Liberalna i wolnościowa Platforma Obywatelska wmontowała do ustawy o NIK zapisy dające kontrolerom możliwość zbierania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również dane o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym obywateli! Pierwszy ocknął się Sojusz Lewicy Demokratycznej i poinformował, że złożył w Sejmie projekt noweli i chce wykreślenia tych zapisów. Leszkowi Millerowi udało się wreszcie wyprzedzić w działaniach opozycyjnych samego Kaczyńskiego a nawet Ziobrę i jego przyjaciół. Chyba, że Kaczorowi i Ziobrze obecna treść ustawy bardzo się podoba. Faktycznie – jest jakby w ich stylu…

PO przeciw a nawet za!
Zabrakło jednego posła z PO i sejmowa Komisja Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii przegłosowała dezyderat wzywający premiera do odłożenia podpisania przez Polskę umowy ACTA.
Obecni na posiedzeniu posłowie PO głosowali przeciw przyjęciu takiego wezwania ale deklarują, że ich głosy należy traktować jako sprzeciw wobec formy przyjęcia uchwały, a nie jej treści.
Są jak widać przeciw podpisywaniu ACTA ale jakby za jej podpisaniem!

E-Boni
- Ja u siebie w domu poprzez świat internetu kontaktuję się z różnymi rzeczywistościami, także muzyczną i filmową, które sobie ściągam – wyznał szczerze minister cyfryzacji w Radiu Zet.
To może powinien pan przyłączyć się do dzisiejszej demonstracji przeciwko ACTA? – zasugerowała prowadząca poranną rozmowę Monika Olejnik strasząc przy okazji ministra maską Anonymusa którą przywdziała na tę wyjątkową okazję..

IPN – poniżej cen rynkowych
Budynek w którym od lat urzęduje IPN, własność „Ruchu”, jest wynajmowany znacznie poniżej cen rynkowych. Teraz jednak Ruch został sprywatyzowany i trafił na giełdę, więc takie numery nie przejdą. Warto się też zastanowić, czy kierownictwo firmy, gdy była jeszcze w rękach państwa, nie powinno beknąć przed prokuratorem, bo to klasyczne działanie na niekorzyść spółki!

Inspekcja jak umarłemu kadzidło!
Ponad 80 pracownic firmy z Olecka na Mazurach, która produkuje bieliznę, od dwóch dni strajkuje. Kobiety boją się, że właściciel zniknie z towarem, nie wypłacając im zaległych pensji, bo zakład ma poważne problemy finansowe. Tylko z grudzień firma jest im winna ponad 140 tysięcy złotych.
Już od 2010 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła tam aż 9 kontroli, za każdym razem wykazując niezgodne z prawem opóźnione wypłacanie pensji. Inspektorzy nakładali mandaty a właściciele mają prawo gdzieś. Dawno powinien się nimi zając prokurator!

„Tylko matoły likwidują szkoły”

Liczne grupy dorosłych, ale i dzieci protestowały we wtorek, w mrozie, na ulicach Warszawy przeciwko planom zamknięcia około 40 szkół i przedszkoli. Ratusz chce zaoszczędzić około 6 mln złotych. Władze najwyraźniej działają wbrew mieszkańcom, bo niż demograficzny powinien być przede wszystkim okazją do zmniejszenia obowiązkowej liczby dzieci w klasach. Dziś sensowna praca nauczyciela jest często niemożliwa z powodu przeludnienia sal lekcyjnych, nie mówiąc już o dostępie do sprzętu w pracowniach specjalistycznych.
Tymczasem pani Gronkiewicz-Waltz kilkaset tysięcy złotych wydaje na premie dla szefów miejskich spółek

Emerytalne przekręty
Tak zachwalany przez neolinerałów „Trzeci filar emerytalny” znalazł się pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK skontrolował 25 banków, zakładów ubezpieczeń i funduszy inwestycyjnych oferujących Indywidualne Konta Emerytalne. Większość z nich stosowała liczne, niezgodne z prawem postanowienia, a najwięcej zastrzeżeń wzbudziła dysproporcja między prawami a obowiązkami przyszłego emeryta. Umowy przewidywały np, że w przypadku inflacji rosła składka, a suma ubezpieczenia pozostawała niezmienna. W ten sposób firmy zarabiały więcej a realna wartość takiego ubezpieczenia była wyraźnie mniejsza niż wtedy, gdy zawierano umowę.

Niech ktoś wreszcie zabierze marudę!
Wygląda na to, że odejdzie czołowa maruda III RP, płk. Edmund Klich. Za jego odwołaniem z funkcji prezesa głosowała zdecydowana większość Komisji ds. Badania wypadków lotniczych. To już drugi taki wniosek a rok temu wybronił go ówczesny minister infrastruktury Cezary Grabarczyk (To był chyba największy sukces tego ministra!). Członkowie PKBWL zarzucali mu niekompetencję i nieumiejętność nawiązania relacji z rosyjskim MAK, przy którym był akredytowany i miał badać katastrofę smoleńską. Sam Klich był postacią mocno dwuznaczną. Np zwołał konferencję prasową, w której stwierdził, że rząd nakazuje mu współpracę z polskimi prokuratorami, podczas gdy on prowadzi samodzielne śledztwo, narzekał też, że rząd zdał się na śledztwo rosyjskie (choć sam zaproponował przyjęcie w tej sprawie konwencji chicagowskiej)
Edmund Klich kandydował do Senatu przy poparciu Unii Prezydentów Miast. Przy tej okazji promował swoją książkę na temat katastrof lotniczych a ostatnio okazało się, że miał zwyczaj nagrywać swych rozmówców i teraz niektóre nagrania „wyciekły” do mediów…

Lubimy ekologów, ale…
Przygotowywana od pięciu lat przebudowa „Szkieletora”, który od prawie 40 lat straszy w centrum Krakowa, miała wreszcie rozpocząć się w tym roku. Zablokował ją jednak (nawet na kilka lat) wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, do którego złożyli skargę ekolodzy sprzeciwiający się podwyższeniu obiektu z 94 do 102,5 metra. Teraz władze miasta znalazły sposób, by wreszcie sprawę zakończyć. Nowy „plan miejscowy” dla tego terenu pozwoli inwestorowi szybkim trybie uzyskać pozwolenie na budowę. A przeciwnikom inwestycji utrudni jej zaskarżanie, ale i tak oznacza to kolejny, roczny poślizg…
JD
___________________________________________________________________________
PUBLICYSTYKA
___________________________________________________________________________

Gdzie jest prezydent?

O ACTA mówią wszyscy – w sieci, w telewizorze, w gazetach. Mówią i ci z lewa, ze środka i z prawa. Mówią nawet wtedy, gdy nie mają nic do powiedzenia. Mówią, żeby mówić, pokazać się wyborcom, zdobyć jakieś punkty w sondażach. Jedna osoba milczy. Najważniejsza osoba w państwie. Prezydent RP Bronisław Komorowski.
Milczenie prezydenta dziwi mnie bardzo. Nie, żebym liczył na odkrywcze jakieś stwierdzenia na temat tajemniczej ustawy. Nie, żebym oczekiwał zajęcia zdecydowanego stanowiska. Ja po prostu doskonale pamiętam pierwsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na które miłościwie nam urzędujący prezydent przyszedł z wydrukiem z Wikipedii. Bodajże z tym, choć głowy nie dam. W świetle tych wspomnień dziwi mnie to milczenie niezmiernie. Na razie polska Wikipedia nie protestuje, ale kto wie co się wydarzy, jak się potoczą wypadki. I co wówczas zrobi głowa naszego państwa? Jak odnajdzie dane, jak pozna swoje własne kompetencje w razie konieczności podjęcia natychmiastowych decyzji, być może kluczowych dla bezpieczeństwa kraju? Na razie internauci się właściwie bawią, ale jak zaczną odłączać monitoringi policji, grzebać w dokumentach tajnych i ściśle tajnych może być niewesoło.
Na razie prezydent dostał dziś ostrzeżenie od protestujących w chwili gdy piszę te słowa w Warszawie przed biurem Parlamentu Europejskiego. Brzmi ono następująco: „Komorowski matole, skąd będziesz ściągał pornole?”. Cóż, może to będzie argument decydujący? Zobaczymy.
KM
źródło: http://www.mlodzisocjalisci.pl

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !
___________________________________________________________________________
Historia PRL (48)
___________________________________________________________________________

Sierpień ’80

Na przełomie lipca i sierpnia 1980 roku w Polsce miała miejsce największa akcja strajkowa powojennej Europy. Jeżeli można domniemywać, iż niektóre aspekty protestów były inspirowane przez władzę, która równolegle prowadziła wewnętrzną walkę w swoich szeregach, to niewątpliwe skala tych zdarzeń wymknęła się z pod jakiejkolwiek kontroli.
Jak już było wspomniane w lipcu 1980 roku, władza wprowadziła podwyżki cen żywności w zakładowych stołówkach i bufetach oraz restauracjach. Ta decyzja rządu-podobnie jak wcześniejsze tego typu- wywołała szereg strajków w całym kraju.

Edward Gierek, którego pozycja szefa Partii wisiała na przysłowiowym włosku, nie był w stanie toczyć bojów z klasą robotniczą, zwłaszcza, że istniało duże prawdopodobieństwo, iż część robotniczych protestów była inspirowana przez jego wrogów politycznych. Dlatego przyjął taktykę uników. Media, próbując bagatelizować problem, nie mówiły o strajkach, lecz eufemistycznie o przerwach w pracy. Dziesięć lat wcześniej strajkujące zakłady były obstawiane przez wojsko, a podczas ulicznych zamieszek milicja używała broni palnej ; teraz delegaci rządowi jeździli do strajkujących zakładów i próbowali łagodzić nastroje, godząc się na większość postulatów. Nie było już mowy o jakichkolwiek represjach, zwłaszcza, że w wielu zakładach strajki wybuchały powtórnie, gdy załoga nie otrzymała wynagrodzenia za okres wcześniejszych przestojów. Można więc stwierdzić, że w 1980 r. odwaga w Polsce bardzo staniała. Obecnie tym lipcowo-sierpniowym protestom przypisuje się cechy patriotyzmu i walki z systemem, jednak miały one charakter wyłącznie socjalny. Ostrożne żądania polityczne miały pojawić się dopiero później.
Gierek coraz bardziej tracił głowę, odczuwalny był również brak byłego premiera Piotra Jaroszewicza, który mimo wszystko miał określona koncepcję gospodarki, a zarazem-przy trochę rozrzutnym Gierku-starał się być przysłowiowym „księgowym”. Pomysłem Gierka na ratowanie sytuacji było wprowadzenie podwyżek płacowych oraz rewaloryzacja rent i emerytów, które suma summarum miały obciążyć budżet państwa na kwotę dwudziestu miliardów złotych, natomiast wpływy z tych niewielkich podwyżek miały oscylować w granicach raptem dwóch miliardów złotych. Było to posunięcie zabójcze dla przeciążonego ogromnymi inwestycjami oraz zagranicznymi kredytami Skarbu Państwa. Mimo to Gierek naiwnie wierzył, że rozpoczęte inwestycje zaczną przynosić zyski i koniunktura gospodarcza się odwróci. Jednak ekonomiści bili na alarm, że bez drastycznych cięć budżetowych Polsce grozi paraliż gospodarczy. Tutaj trzeba przypomnieć, że do lat osiemdziesiątych w PRL praktycznie nie było żadnych podwyżek cen, gdyż każde ich wprowadzenie skutkowało wielkimi protestami. Ta naiwna postawa Gierka musiała tez być wyraźnym sygnałem dla jego przeciwników politycznych- uznali że przyszedł już najwyższy czas na zmianę władzy w Polsce, której w obecnym stanie grozi anarchia. Ale Gierka można było „wysadzić z siodła” jedynie przez sprowokowanie niepokojów społecznych, które w prawdzie wciąż trwały, jednak wciąż nie było” tego czegoś”.
7 Sieprnia 1980 roku dyrekcja Stoczni Gdańskiej zwolniła dyscyplinarnie za kolportaż opozycyjnej prasy suwnicową Annę Walentynowicz. Życiorys tej kobiety był charakterystyczny dla wielu ówczesnych opozycjonistów. Pochodząca z nizin społecznych sierota, co w okresie PRL było dobrze widziane, z pasją włączyła się w budowę nowej Polski. Najpierw jako działaczka Związku Młodzieży Polskiej (młodzieżówka PZPR), z ramienia której została wybrana delegatką na zjazd młodzieży socjalistycznej w Berlinie w 1951 roku, następnie jako przedstawicielka Stoczni Gdańskiej w propaństwowej Lidze Kobiet. Była wielokrotnie nagradzana- m.in. Złotym Krzyżem Zasługi. Na fali wydarzeń Grudnia ’70 zmieniła front i zaangażował się w działalność opozycyjną. W Stoczni Gdańskiej pracowała od 1950 roku, była więc doskonale znana i szanowana przez ogół załogi, a fakt, że została zwolniona pięć miesięcy przed emeryturą, pozwala sądzić, że mogło chodzić o coś więcej niż tylko ukaranie niesfornej opozycjonistki.
Wieść o losie suwnicowej szybko obiegła wszystkie wydziały tego potężnego zakładu. 14 sierpnia trzej stoczniowcy- Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prondziński- zaczęli organizować protest, a po paru godzinach kilka tysięcy robotników postanowiło przerwać pracę. O godz. 11 przez mur stoczni przeskoczył elektryk Lech Wałęsa, również zwolniony wcześniej z tego zakładu (Walentynowicz twierdziła, że został on przywieziony przez bezpiekę motorówką od strony Oksywia). Wyłoniony wówczas komitet strajkowy z Wałęsą na czele zażądał: przywrócenia do pracy Walentynowicz i Wałęsy, wzniesienia pomnika pamięci ofiar Grudnia ’70 , podwyższenia płac i zasiłków rodzinnych oraz lepszego zaopatrzenia sklepów.
Stocznia Gdańska to już nie były przelewki… Wiedzieli o tym dobrze przedstawiciele władzy, gdyż właśnie tam zrodził się protest Grudnia ’70, który w konsekwencji doprowadził do upadku ekipy Władysława Gomułki. W łagodzenie nastrojów włączył się Kościół- prymas Stefan Wyszyński w głoszonej homilii wezwał strajkujących do zachowania spokoju. Wielu robotników odebrało to tak, że Kościół stoi po stronie władzy, która szykowała się do decydujących rozgrywek. 15 sierpnia premier Edward Babiuch wygłosił telewizyjne orędzie, które zarazem było końcem jego politycznej kariery. Pozbawiony charyzmy premier zafundował domagającym się radykalnych zmian Polakom pustosłowie w stylu : „ Nasz naród tylko w warunkach jedności i tylko po przez pracę osiągał swoje cele(…). Nie szczędźmy wysiłku dla dobra Polski. Musimy wspólnie stawić czoło wyzwaniu chwili.” To wystąpienie było kompromitacją rządu i tylko zaogniło sytuację, a wzorem Stoczni, która zyskiwała miano symbolu walki z władzą, szły inne zakłady w całym kraju. Jednak nieoczekiwanie cały protest mógł zakończyć sam Wałęsa, gdyż po spełnieniu pierwotnych postulatów ( m. in. podwyżki 1500 zł ) podpisał z dyrektorem stoczni Klemensem Gniechem porozumienie i ogłosił przez radiowęzeł decyzję o zakończeniu strajku. Informacja ta spotkała się z zadowoleniem większej części załogi, jednak okazała się tragiczna dla przedstawicieli innych strajkujących zakładów, dla których postawa Stoczni Gdańskiej była podporą całego protestu- wiadomo było, że dopóty władza się będzie z nimi liczyć, dopóki strajkować będzie Stocznia. Zaczęto nawet mówić o zdarcie, a cztery kobiety: A. Walentynowicz, tramwajarka Henryka Krzywonos, która dzień wcześniej zainicjował strajk gdańskiej komunikacji, pielęgniarka Alina Pieńkowska (żona Bogdana Borusewicza) oraz Ewa Osowska wręcz zablokowały bramy i nie chciały wypuścić robotników, domagając się od nich kontynuowania protestu . Ostatecznie pozostali w stoczni, niezbyt już liczni zwolennicy protestów, zdecydowali się wznowić strajk i w porozumieniu z delegacjami innych zakładów zawiązali Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Wałęsą na czele.
Następnego dnia, w sobotę, delegacja stoczniowców udała się do metropolity gdańskiego Lecha Kaczmarka z prośbą o zgodę na odprawienie mszy na terenie stoczni, jednak biskup zaczekał na zgodę…wojewody gdańskiego Jerzego Kołodziejskiego. Zgodę taką uzyskała w końcu A. Walentynowicz, więc biskup wydelegował do stoczni księdza Henryka Jankowskiego z parafii św. Brygidy, której administracyjnie Stocznia podlegała. Tak narodziła się legenda kapelana „Solidarności”. Oczywiście wcześniej biskup poinstruował Jankowskiego, by w kazaniu wyzbył się wszelkich prowokacyjnych treści.
Po weekendzie do stoczni wrócili pozostali robotnicy i po pierwotnych perturbacjach przyłączyli się do strajku. Cały czas przybywają również robotnicze delegacje z innych strajkujących zakładów ( do końca sierpnia było ich już 700). Każdy chciał stawiać władzy jakieś żądania, lecz ostatecznie z 1500 postulatów (!) wybrano 21. Najistotniejszym był jednak fakt, że wśród postulatów ekonomicznych po raz pierwszy powiły się żądania polityczne, tj. zniesienie cenzury, zwolnienie wszystkich więźniów politycznych, a przede wszystkim legalizacja niezależnych od władzy Wolnych Związków Zawodowych, a to samo w sobie uderzało w obowiązujący w Polsce system prawny. Ponadto MKS zażądał od władz Gdańska zakazu sprzedaży alkoholu, co też stało się faktem.

18 Sierpnia z orędziem do narodu wystąpił E. Gierek. Wystąpienie to było o niebo lepsze od wcześniejszego „popisu” Babiucha. Gierek przedstawił konkrety plan ratowania sytuacji : podwyżki cen żywności miały być zamrożone, obiecane podwyżki płac – utrzymane i stopniowo miało objąć to pozostałe grupy zawodowe. A doraźną sytuację miał uratować import żywności. Gierek na ten cel miał obiecane od swojego przyjaciela- kanclerza RFN Helmuta Schmidta miliard marek zachodnioniemieckich. Do rozmów ze strajkującymi Gierek wysłał wicepremiera Tadeusza Pykę. Rząd doskonale wiedział, że jeśli uda mu się dogadać ze stoczniowcami, to reszta strajków wkrótce się załamie, dlatego Pyka zignorował MKS i rozmawiał tylko komitetem strajkowym stoczniowców. Godząc się szybko na większość postulatów ekonomicznych, zawarł z nimi wstępne porozumienie. Do zaprowadzenia spokoju brakowało więc tylko akceptacja warunków ugody przez Biuro Polityczne. Jednak nieoczekiwanie na wniosek Stanisława Kani rozmowy zostały zerwane, a Pyka został odwołany z funkcji wicepremiera . W konsekwencji doszło do zaostrzenia sytuacji, bezpieka aresztowała przywódców KOR – m. in. Jacka Kuronia i Adama Michnika- natomiast w strajkującym Szczecinie powstał analogiczny do gdańskiego MKS na czele z Marianem Jurczykiem, który wystosował 36 żądań. Tymczasem do Stoczni Gdańskiej przyjechali Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, którzy przywieźli list 64 intelektualistów solidaryzujących się ze strajkiem – z apelem, by powstrzymano się do rozwiązań siłowych. Na prośbę MKS zorganizowali oni komisję ekspertów, która odegrała ważną rolę w późniejszych negocjacjach.
Nie ulega wątpliwości, że polityczne zniszczenie Pyki było ciosem wymierzonym w Gierka, który próbował jeszcze ratować swoja pozycję, szukając wsparcia w Episkopacie. Spotkanie Gierka z Wyszyńskim zaplanowano na 25 sierpnia w pałacu w Natolinie, a organizatorem tej rozmowy były służby podległe Kani. Chociaż zdawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, to po przybyciu na miejsce zainteresowani zastali pałac pałąc zamknięty na cztery spusty. Kontekstu tej sytuacji nie trzeba komentować. Ostatecznie do rozmowy doszło w rządowej willi w Klarysewie, lecz Wyszyński doskonale już wiedział, że Gierek jest politycznym trupem i ta rozmowa niczego już nie wniesie. Dlatego żegnając się z nim, powiedział: „Panie Gierek, niech pan uważa na niektórych swoich współpracowników- niektórzy z nich są wobec pana bardzo nielojalni.”. Źródła kościelne podawały również jakoby Gierek miał szlochać w kardynalski rękaw, choć on temu zaprzeczał. Wkrótce też doszło do spotkania Wyszyńskiego z faktycznym przywódcą kraju-Stanisławem Kanią. Zaniepokojony rozwojem sytuacji prymas zapytał : „A jak tam nasi ościenni?”. Na co Kania dyplomatycznie odparł : „ „Martwią się nie mniej niż my.” Na drugi dzień podczas kazania na Jasnej Górze Wyszyński m. in. powiedział: „Praca, a nie bezczynność jest sprzymierzeńcem człowieka w jego życiu osobistym, w dobrobycie rodzinnym i domowym oraz w dobrobycie narodowym. Im sumienniej będziemy pracowali, tym mniej będziemy pożyczali”, a na koniec dodał : „Odpowiedzialność jest więc wspólna. Dlaczego? Bo wspólna jest i wina”. Na tą wypowiedź transmitowaną przez radio stoczniowcy odpowiedzieli gwizdami i niewybrednymi okrzykami.
Paweł Petryka

Nr.4. Kraków, piątek 27 stycznia 2012. R. LXIX.

Miękka arogancja władzy


Można różnie patrzeć na demonstracje i manifestacje, które odbyły się w 60 miastach polskich, podobnie jak na to, czego dotyczyły . Jeśli istnieją jakieś analogie (A. Friszke: Anatomia buntu i Czas KOR-u),chwilowo mamy do czynienia ze zjawiskiem zabrania głosu przez „społeczeństwo obywatelskie”. Zjawisko może mieć charakter efemeryczny, albo mniej lub bardziej trwały. W marcu 1968 też – jak się potem miało okazać – zabrała głos opinia publiczna. Reakcja ówczesnej władzy publicznej była bardzo brutalna. Dziś mamy do czynienia – moim zdaniem – raczej z „miękką” arogancją. Fakt istnienia internetu i funkcja portali społecznościowych stała się nową jakością w porównaniu z marcem 1968, ale zdarzyło się coś, co odczarowuje Platformę i jej Lidera. Młodzi ludzie, niemogący znaleźć pracy, zatrudnieni „na śmieciowych”, widzą w idolu PO kogoś, kto działa przeciwko nim, ręka w rękę z międzynarodowymi koncernami. Czy „ruch” na ulicach nabierze antykapitalistycznego charakteru, nie wiadomo. Jeśli jednak pełzający kryzys ekonomiczny przybierze społecznie bardziej drastyczne formy, wystąpienia społeczne mogą nabrać innego charakteru. Sytuacje społeczne wyłaniają własnych liderów. Czy „lewica” to dostrzega? Zastanawiam się nad tym, pewnie nie tylko ja. Dziś „moczarowcy” mają inną twarz i wcale nie jest pewne, czy „władza” (demokratycznie, a jakże) ,wybrana na drugą kadencję jest dostatecznie rozumna.
Coś jednak się pruje w imperium PO: lekarze, aptekarze, pacjenci, oszczędności, budżet, wiek emerytalny, KRUS, Straż Pożarna, Straż Graniczna, profosi, celnicy, ceny benzyny, 20% cicha dewaluacja PLN i drożyzna. Nowy Rok, który „bieży” wikła się w co raz to nowe „jasełka”. Nie będzie lekko w tej kadencji.
Pozdrawiam Jasiek.

Ad ACTA


Dyskusja rozwinęła się na temat wprowadzenia ACTA w życie w sobotni wieczór. Przez wiele miesięcy mało kto był zainteresowany, co przypomina cały szereg spraw, które poruszyły mniej czy bardziej opinię publiczną w naszym kraju. Mamy – co trzeba odnotować – tę ogólnonarodową cechę (wadę?), która nie pozwala nam dostrzegać zagrożeń z daleka. Potrafimy się zmobilizować najczęściej już po fakcie. I nic nie rozjaśnia tej sytuacji – nawet nieliczne zwycięskie próby przezwyciężania takich czy innych kryzysów.
Podobnie przy nowych zapisach ustawy, która najprawdopodobniej wejdzie w życie. Nie raz już przecież słyszeliśmy prezydenta Komorowskiego usprawiedliwiającego wchodzenie w życie największych głupot i bubli prawnych wyższą koniecznością zgodności z dyrektywami UE. Nawet wtedy, gdy tak nie było. Oczywiście, milczenie ze strony rządu też jest nie bez znaczenia w całej tej sytuacji. Politycy – jak zawsze zresztą i to nie tylko w naszej pięknej ojczyźnie – uważają, że po cichu przepchną wszystko. I nie jest to jedynie moje zdanie.
Blogerzy tu i ówdzie podnoszą kwestię cenzury. Tu nie chodzi tak naprawdę o cenzurę. Cenzura i tak już istnieje, a kto łudzi się, że jest inaczej, jest w dużym błędzie. Po prostu cenzura nie działa w sposób, w jaki na Mysiej w Warszawie działała w słusznie minionym ustroju. Nie działa też w sposób opisany przez Orwella. Działa za to świetnie za pomocą pieniędzy i publicznych ataków na nieprawomyślne poglądy. Ale to temat na osobny felieton.
ACTA posiada wielu zwolenników, zwłaszcza wśród twórców. Głośne ataki na „piratów” prowadzone przez Kazika Staszewskiego (co to zapomniał o własnych heroicznych czasach młodości opisanych w piosence „TDK kaseta”) czy, w jak zwykle subtelnej i artystycznej formie przez wielkiego Zbigniewa Hołdysa, co to i premiera potrafi objechać jak burą sukę. I to na antenie TVN.
Panowie i panie artyści podkreślają, że taka ochrona jest konieczna, bo tracą oni grube pieniądze, które mogłyby zmaterializować się na ich kontach. Prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Otóż najczęściej właśnie słychać głosy w obronie praw autorskich wielkich (słusznie czy niesłusznie to już inna sprawa) nazwisk. Powód jest prozaiczny – dopiero po wielu latach obecności na scenie są oni w stanie podpisać taki kontrakt z wytwórnią, który da im jakieś większe pieniądze. Początkujący artyści muzycy dostają maksymalnie 5%. Albo i mniej, co świetnie ilustruje ta grafika. Przedstawiciele innych dziedzin sztuki są często w jeszcze gorszej sytuacji. Nabywcy konstruują umowy, które odbierają całkowicie wszelkie prawa ich autorom. Kto nie wierzy niech zapyta w środowisku grafików, plastyków, malarzy.
Ochrona praw autorskich z punktu widzenia twórców to jednak jedynie niewielki wycinek istnienia całej ustawy. Zakaz podróbek wbrew pozorom nie uderzą przecież w sprzedających na bazarach (co też próbuje się nam wmówić), ale w kupujących w aptekach. Proszę sobie wyobrazić tę sytuację, gdy nie ma już odpowiedników leków kosztujących kilkaset złotych. Przerabiano to już przed kilku laty w RPA, gdzie jest najwięcej na świecie osób zarażonych wirusem HIV. Restrykcyjny zakaz produkcji i obrotu tańszymi odpowiednikami w imię ochrony praw patentowych wielkich korporacji spowodował śmierć tysięcy ludzi. Ale ludzie ci umarli szanując prawa autorskie, więc z punktu widzenia naszych domorosłych obrońców praworządności i tak zwanej własności intelektualnej są w porządku.
Nie chodzi mi tutaj o uparte twierdzenie o wolności i niezgodę na płacenie ludziom (twórcom, naukowcom, badaczom etc.) za ich wysiłki. Nie usprawiedliwiam żadnej kradzieży. Ale nie sądzę, że proponowane zapisy ustawy w jakikolwiek mogą pomóc tym ludziom. Pomogą jedynie tym, którzy te sprawy są w stanie monitorować we własnym zakresie, czyli wielkim graczom na rynku. I, co również nie jest bez znaczenia, hordom nowych urzędników, powołanych do przestrzegania prawa. I będą je egzekwować w podobny sposób, jak ostatnio w Lublinie, zamykając lokale, gdzie można było pograć w gry konsolowe. Jak słusznie zauważył ktoś w komentarzach, teraz powinno zacząć zamykać sklepy z elektroniką, bo tam też często można pograć na konsoli nie kupując gry.
Od lat próbuje się znaleźć rozsądne wyjście, będące kompromisem pomiędzy przestrzeganiem praw autorskich a użytkownikiem. Pojawiają się różne idee, które w ten czy inny sposób próbuje się wprowadzić w życie. Znany i u nas pisarz z gatunku SF Cory Doctorow udostępnia większość swoich tekstów w sieci na zasadach Creative Commons. I, co wydaje się nawet istotniejsze – podpisuje takie umowy z wydawcami, które chronią i jego prawa i prawa przyszłych nabywców jego prozy. Można? Oczywiście, że można i to bez wszechogarniającej kontroli rządu. Problem w tym, że tak naprawdę całą sprawą zajmują (i ją nagłaśniają) się ci, którzy na niej zarabiają – pośrednicy. I zarobili już tyle, że są w stanie – w ten czy inny sposób – forsować najbardziej restrykcyjne przepisy. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym większa szansa na porozumienie, które nie tylko zadowoli obie strony dzisiejszego konfliktu, ale też wyeliminuje pośredniczące korporacje, pasożytujące i na twórcach i na konsumentach.
KM

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Nie dla ACTA w internecie i w realu
W czwartek po południu (i w piątek) w wielu miastach w całej Polsce odbyły się protesty przeciw umowie ACTA. Wcześniej hakerzy z grupy Anonymous atakowali strony internetowe m.in. Sejmu, Kancelarii Prezydenta i Premiera trwały protesty w Internecie. W realu natomiast około pięć tysięcy osób demonstrowało we Wrocławiu i aż 15 tysięcy w Krakowie. Kilkaset młodych osób wzięło udział w proteście na Placu Wolności we Włocławku, a po demonstracji w Gdyni część jej uczestników wyruszyła pieszo do Sopotu, by urządzić podobny protest przed domem premiera Donalda Tuska. Na miejsce dotarło około 400 demonstrantów i skandowało m.in. „Precz z cenzurą”, „Nie dla ACTA”, „Dymisja dla Tuska” oraz – zwracając się do funkcjonariuszy zabezpieczających pikietę – „Policjanci internauci”. Ktoś ulepił bałwana. Manifestacja przed domem premiera była nielegalna, bo władze miasta nie wydały na nią zgody argumentując, że organizatorzy zbyt późno o nią wystąpili. Policja jednak nie interweniowała. Najgoręcej było w Kielcach. Po zakończeniu pikiety protestujący nie rozeszli się. Doszło do zamieszek. Policja zatrzymała 24 osoby. Demonstranci protestowali pod hasłami „Nie dla ACTA”, „O rety, rety, zabierają internety”, „Je…ać korporacje, niech żyją ludzie”, „Ty głosujesz na ACTA, ja nie głosuję na ciebie”, „Rząd na bruk. Bruk na rząd”, „Komorowski matole, skąd będziesz ściągać pornole?”. Przed siedzibą biura Komisji Europejskiej w Warszawie pojawili się m.in. poseł Janusz Palikot i lider Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke. Nie pomogło. Tusk i tak kazał pani ambasador w Tokio kartę podpisać. Typowa arogancja władzy!

Stan wojenny?
Odpowiedź władzy na kłopoty jest typowa. Jak przypomniał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej, prezydent już we wrześniu podpisał ustawę, umożliwiającą wprowadzenie stanu wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej, w przypadku zagrożenia atakami w cyberprzestrzeni. Obecnie BBN pracuje nad kwestią zdefiniowania bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni i nie wykluczono, że atak na świętą stronę premiera czy jakiego ministerstwa, zostanie opisane jako pratekst wystarczający – wypowiedzenie wojny. Propozycja nowych ustaw w tej sprawie może być gotowa w drugiej połowie roku.
Warto przypomnieć, że PRL nie miał w prawie „stanu wyjątkowego” stąd Jaruzelski wymyślił „stan wojenny”. Teraz rząd ma rozmaite narzędzia do pognębienia społeczeństwa obywatelskiego.

Kaczor kocha internautów

Choć jeszcze niedawno uważał, że internauci tylko piją piwo i oglądają pornosy, teraz zmienił zdanie. Jarosław Kaczyński ogłosił, że PiS będzie wnioskował o referendum w sprawie ACTA. No proszę, jak to niektórym przejaśnia się w łepetynach!

Tusk jak Kaczyński
Przed ambasadą Węgier w warszawie odbyło się zgromadzenie pod hasłem „Pokojowy marsz na rzecz Węgier” zapowiadano m.in. na portalu internetowym narodowcy.net i na jednym z portali społecznościowych. – Przyszło około 100 osób. Demonstranci spalili unijną flagę. Tymczasem Victor Orban znalazł niespodziewanego sojusznika w osobie Donalda Tuska. Polski premier orzekł, że na Węgrzech nie dzieje się nic wykraczającego poza europejskie standardy demokratyczne i gotów jest bronić Węgier przed przesadnymi atakami, jakich doświadcza Orban w UE, a Jarosław Kaczyński nie kryje swojego podziwu dla węgierskiego przywódcy.
Jedno łączy wszystkich trzech – chcieliby zmienić konstytucje tak, by rządzić wiecznie.

Jest praca… ale w policji
W 2011 roku z szeregów policji odeszło dokładnie 5809 funkcjonariuszy – informuje TOK FM. To najwięcej od kilku lat. Rok wcześniej formację opuściło prawie 1300 mniej osób. Wielu bało się, że obejmą ich nowe rozwiązania emerytalne, a praca w policji to zajęcie frustrujące. Żołnierze zarabiają podobnie, a roboty mają tyle, co kot napłakał.
Wiadomości o odejściach są jednak informacja dobra dla młodych – jest robota!

Radzieccy drwale w akcji?
Uderzenia w brzozę nie było, był inny dźwięk, który zaczął się wcześniej i skończył się później – tłumaczył Antoni Macierewicz na posiedzeniu zespołu badającego katastrofę smoleńską. Swoje ustalenia dotyczące ostatnich sekund lotu tupolewa przedstawili prof. Kazimierz Nowaczyk z Uniwersytetu w Maryland i prof. Wiesław Binienda, dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej Uniwersytetu w Akron w Ohio. Z ich ustaleń wynika, że samolot nie mógł uderzyć ani w brzozę, ani w inne znajdujące się w pobliżu drzewa bo przeleciał 14 metrów nad nimi. Jaki był powód katastrofy, tego „amerykańscy naukowcy” nie ustalili, nie ustalili, też kto był w stanie łamać drzewa na odpowiedniej wysokości na trasie opadającego samolotu. Chyba tylko „radzieccy drwale!”

Zespół Macierewicza
Janusz Palikot zwrócił się do Kancelarii Sejmu o rozwiązanie parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Powodem jest fakt, że Antoni Macierewicz nie chce dopuścić do zespołu posła Ruchu Palikota Marka Poznańskiego, archeologa, który był przez rząd polski wysłany do Smoleńska, a w ubiegłej kadencji nie dopuścił tam Palikota, co jest sprzeczne z zasadami działania takiego „zespołu parlamentarnego”, który musi mieć charakter otwarty. Macierewicz odpowiada, że cele kierowanego przez niego zespołu są sprzeczne z celami Ruchu Palikota. Podkreślił też, że marszałek Sejmu nie może rozwiązać zespołu parlamentarnego, bo to nie leży w kompetencjach marszałka, ani prezydium Sejmu.
Także naszym zdaniem marszałek sejmu nie może rozwiązać „zespołu Macierewicza” bo to przecież jednostka chorobowa.

Watykan olewa lokatorów w Krakowa
Przedstawiciele Watykanu nie pomogą w rozwiązaniu sytuacji lokatorów z ulic Józefa i Bożego Ciała, którzy mieszkali od pokoleń w budynku należącym do „kanoników laterańskich” a teraz grozi im wyrzucenie na bruk. W kamienicach mieszka około 300 osób i mieści się kilka punktów usługowych, a ponad rok temu budynki zostały wydzierżawione firmie De Silva Haus, która zamierza opróżnić je z lokatorów i przekształcić w luksusowe centrum konferencyjno-hotelowe. Mieszkańcy przy wsparciu Federacji Anarchistycznej Kraków rozpoczęli akcję protestacyjną. Zebrano kilka tysięcy podpisów, wysmażono list do kierownictwa zakonu w Rzymie, ale nie pomogło. Także nuncjatura odpowiedziała, że nic jej to nie obchodzi.
A może problem polega na tym, że w pałacu na wzgórzu laterańskim rezyduje dziś prezydent Republiki Włoskiej i „kanonicy laterańscy” jemu podlegają, a nie papieżowi?

Telefon 112 alarmuje!

Dyrektor z Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie i dwóch biznesmenów związanych z firmą teleinformatyczną MediumSoft zostało zatrzymanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dowiedział się „Dziennik Gazeta Prawna”. Działania służb mają związek z zamówieniem udzielonym bez przetargu tej firmie przez Jerzego Millera, do niedawna ministra spraw wewnętrznych i administracji, a dziś wojewodę małopolskiego. Chodziło o system obsługi telefonu alarmowego 112. Miller również już jako minister działał na korzyść firmy i wystarał się u rządowego kolegi, ministra finansów, o zwiększenie rezerwy celowej na budowę systemu 112 w Krakowie. W efekcie bez przetargu firma dostała około 3 miliony złotych. Sprawę przejęło Centralne Biuro Antykorupcyjne i doprowadziło do pierwszych zatrzymań.

Przestańcie zajmować się sobą!
Szef SLD Leszek Miller zaproponował podczas Rady Krajowej Sojuszu, by kongres partii odbył się 28 kwietnia. – Musimy jak najszybciej uporządkować nasze sprawy i ruszyć do przodu – mówił lider Sojuszu. Przekonywał, że „grupa, która nie jest dobrze wyodrębniona, naraża się na dekompozycję”. – Zatem SLD musi mieć wyraźną programową i organizacyjną tożsamość, żeby rozmawiać z innymi z pozycji partnera, a nie rozbitka szukającego ratunku. Jego konkurenci (w tym Napieralski) próbowali opóźnić termin wyborów władz licząc, że osłabnie wrażenie wyborczej porażki i zdołają „zewrzeć szyki”.

Kolejka do IPN-u
Najbardziej poszukiwanym dobrem IPN-u nie są dziś teczki, ale gra planszowa „Kolejka”. Gra przypomina, jak ciężko żyło się w PRL-u. W „Kolejce” wysyłasz rodzinę do sklepów, aby kupiła produkty z wylosowanej listy. W sklepach nie ma jednak towaru i trzeba się ustawić w kolejce, nie wiedząc, kiedy i co zostanie dowiezione. Można też wylosować kartę: „Pan tu nie stał”. Wprawdzie takie sytuacje w PRL nie były wcale regułą (wbrew wyobrażeniom młodych wilków z IPN, którzy informacje historyczne czerpią od Macierewicza) ale i tak zabawa jest przednia.
Trzy edycje rozeszły się w nakładzie 16 tys. egzemplarzy. Na aukcjach internetowych nie brakuje chętnych do kupna nawet za 110zł (z przesyłką). Branża gier przeciera oczy ze zdumienia!
Z IPN-u właśnie wyjechała japońska telewizja, która kręciła reportaż o „Kolejce”. Pisały już o niej gazety i portale z całego świata. -To także spowodowało większe zainteresowanie grą – mówi Karol Madaj, autor i wydawca „Kolejki” z IPN-u.
No i chwała Bogu! Wreszcie IPN zajął się czymś sensownym.

Nasza mała katastrofa
Służby ratownicze na całym świecie odebrały sygnał wzywania pomocy z okolic Lęborka jako pierwsze odebrały go stacje z Kanady i z Rosji. Do akcji ratowniczej ruszył śmigłowiec polskiej Marynarki Wojennej. Ratownikom szybko udało się odnaleźć źródło sygnału. Nadajnik spoczywał na jednym z tamtejszych złomowisk i było tam więcej podobnych urządzeń alarmowych, jakie są montowane m.in. na statkach i samolotach.

Nie zapłaci i już!
Sąd Rejonowy w Toruniu zlecił komornikowi wyegzekwowanie od o. Tadeusza Ryzyka zapłaty 3,5 tysiąca grzywny i tysiąca złotych kosztów sądowych, zasądzonych w procesie o prowadzenie nielegalnej zbiórki pieniędzy. Jak poinformowała w piątek PAP przewodnicząca Wydziału Wykonywania Orzeczeń Karnych Jolanta Tokarska, komornik zobowiązany jest działać szybko, a w przypadku gdy egzekucja nie będzie skuteczna, możliwe jest zamienienie grzywny na prace społecznie użyteczne, a nawet orzeczenie zastępczej kary pozbawienia wolności.
Coś nam się wydaje, że Rydzyk i tak wynegocjuje zamianę kary na prace społeczne – dwie godziny przed mikrofonem radia Maryja!

Trzecia płeć wedle PiS
Poseł PiS, niejaki Dziedziczak celowo zwrócił się do posłanki Grodzkiej, pierwszej w polskim parlamencie transseksualistki, per „pan” i była to swego rodzaju zemsta za to, że posłanka mówiła per „pan” o księżach katolickich. Widać zdaniem PiS księża to „trzecia płeć”! Inne pisowskie chamidło ośmieliło się nazwać posła Godsona (PO) „murzynkiem”. Ręce opadają.

JD

___________________________________________________________________________
PUBLICYSTYKA
___________________________________________________________________________

Na poniższe informacje zwróć uwagę, komu trzeba.


Ostatnie dane opublikowane przez GUS wskazują, że w zeszłym, 2011 roku zarobki Polaków (zatrudnionych w przedsiębiorstwach wzrosły, ale najmniej od 20 lat
W całym ubiegłym roku realny wzrost płac (czyli po uwzględnieniu inflacji) w przedsiębiorstwach wyniósł 0,7 proc. To najgorszy wynik od 1992 roku!
Kiepskie podwyżki nie idą w parze z sytuacja finansową firm – w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2011 r. zarobiły one rekordową sumę 77,4 mld zł i prawdopodobnie cały rok zamkną wynikiem przekraczającym 100 mld zł.
Podwyżki płac były w ubiegłym roku skąpe, ponieważ w większości firm płace nie są powiązane z zyskami – twierdzi prof. dr Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Innymi słowy właściciele przechwytują cały zysk wypracowywany przez pracowników.
- Stopa bezrobocia w grudniu zeszłego roku wyniosła 12,5 proc., czyli bez pracy pozostawało 1,983 miliona osób.Tylko 16 proc. polskich bezrobotnych otrzymuje zasiłki. (305 tys.)
Oprócz bezrobotnych w skrajnie trudnym położeniu jest grupa tzw. – working poor, czyli”biedni pracujący” – 6,6 proc. Polaków to pracujący biedni, a 8,4 proc. gospodarstw domowych pozostaje biednych, mimo że pracuje w nich przynajmniej jedna osoba.
I w dodatku: Z raportu „Global Wealth 2011”, przygotowanego przez Credit Suisse, wynika, że 50 tys. Polaków ma na koncie przynajmniej milion dolarów (ok. 3,4 mln zł). Fortuną o wartości powyżej 1 mld dol. może pochwalić się trzech Polaków.
Najbogatsze 10 proc. polskiego społeczeństwa miało (w 2010 r) dochody 4,19 razy wyższe, aniżeli najuboższe 10 procent.
KK

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________

Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !

___________________________________________________________________________
Historia PRL (47)
___________________________________________________________________________

Upadek Gierka

Pod koniec lat 70., w wyniku narastającego kryzysu polityczno- gospodarczego, w pozornie spójnym kolektywie kierownictwa PZPR dało się zauważyć pierwsze poważne pęknięcia, co wróżyło w nieodległej perspektywie konfliktami społecznymi oraz próbą odsunięcia od władzy Edwarda Gierka.

Wydarzenie Czerwca ’76 można oceniać w dwójnasób. Oficjalna wykładnia historii mówi, że były to spontaniczne wystąpienia robotników przeciwko dyktaturze PZPR. Kiedy jednak zagłębić się w kulisy tego problemu, to ewidentnie nasuwa się wniosek, że wydarzenia te, były klasyczną prowokacją polityczną inspirowaną przez służby specjalne PRL i maiały na celu zmianę przywództwa w kraju. Tak ,czy inaczej po tych wydarzeniach dni Edwarda Gierka piastującego najważniejszy urząd w kraju były już policzone. Wielokrotne postępowanie wbrew sugestiom Kremla, czy wręcz spory z Leonidem Breżniewem marginalizowały jego dotychczas silną pozycję w Moskwie. W kraju po wyborze Wojtyły na papieża znacznie umocniła się pozycja Kościoła i coraz większe znaczenie zyskiwała opozycja, wobec której Gierek nie bardzo wiedział jak postępować. 17 września 1979 roku, w czterdziestą rocznicę agresji ZSRR na Polskę, przywódca KPN Leszek Moczulski zorganizował przed warszawskim Grobem Nieznanego Żołnierza od dawna zapowiadaną manifestację antyradziecką, w której wzięło udział 10 tysięcy ludzi. Edward Gierek natomiast, ku osłupieniu radykalniejszej części aktywu PZPR, która domagała się niedopuszczenia do uroczystości godzącej bezpośrednio w coraz bardziej napięte stosunki z Moskwą, polecił wszystkim jednostkom Milicji wycofanie się z okolic placu Zwycięstwa. Gierek również odgórnie zlecał wypuszczanie na wolność aresztowanych opozycjonistów- na przykład Mirosława Chojeckiego, twórcy podziemnego wydawnictwa lub wielu członków KOR. Oczywiście w tym miejscu wypadałoby pochwalić Gierka za znaczną liberalizację systemu, gdyby nie fakt, że nie szły za tym żadne głębsze plany reformatorskie. Gierek miał do wyboru dwie opcje- albo spróbować dogadać się z opozycją i odpuścić ja do współrządzenia krajem, jak to miało miejsce przy Okrągłym Stole, albo zdecydować się na drastyczne rozwiązanie, co zresztą się stało za sprawą wprowadzenia stanu wojennego, jednak już bez udziału Gierka. Ostatecznie Gierek nie zdecydował się na żaden z tych wariantów i, chowając głowę w piasek, powoli tracił kontrolę nad sytuacją w kraju. Jednak to kunktatorstwo doprowadziło do tego, że opozycja zbyt pochopnie uwierzyła w słabość PZPR, której upadek miał być tylko kwestią czasu. Z drugiej zaś strony, coraz bardziej szyki zwierali polityczni przeciwnicy Gierka, tacy jak generał Wojciech Jaruzeslki oraz Stanisław Kania, którzy byli tym groźniejsi , że w praktyce sterowali resortami siłowymi w państwie.

Generał Wojciech Jaruzelski po odsunięciu od władzy Władysława Gomułki zwietrzył swoją szansę i- awansowany przez Gierka w 1973 roku na generała armii konsekwentnie czyścił przedpole usuwając z wojska lub marginalizując swoich przeciwników. Kiedy Gierek zorientował się, że ma w jego osobie potężnego rywala było już za późno. W ostatniej chwili zablokował w prawdzie, wbrew sugestii Kremla, awans Jaruzelskiego na tytuł marszałka, jednak nie zdołał już go odwołać z funkcji zwierzchnika sił zbrojnych, a sam Jaruzelski nie zapomniał mu tej zniewagi.

Inną szarą eminencją w tym okresie był Stanisław Kania, członek Biura Politycznego – ścisłego kierownictwa Partii, któremu podlegał rząd. Początkowo był on marginalizowany przez Gierka, który traktował go jako typowego aparatczyka. Jednak bardzo się przeliczył, gdyż Kania okazał się wyjątkowo sprytnym i przebiegły politykiem. Zdołał podporządkować sobie szefa MSW Stanisława Kowalczyka i w praktyce kierować resortami siłowymi. Jednak najniebezpieczniejszym dla Gierka okazał się polityczny sojusz Kani z Jaruzelskim, który trwał do czasu, gdy obaj panowie skupili w swoich rękach władzę w kraju. Polska scena polityczna zaczęła, więc dążyć ku przesileniu i w konsekwencji- odsunięciu od władzy Edwarda Gierka. Na VIII Zjeździe PZPR w marcu 1980 roku, przy biernej postawie Edwarda Gierka, zdymisjonowano premiera Piotra Jaroszewicza- rzekomo za spowodowanie kryzysu w kraju. Gierek próbował jeszcze zmienić układ sił, proponując premierostwo generałowi Jaruzelskiemu. Wiązałoby się to z ustąpieniem przez niego z funkcji zwierzchnika sił zbrojnych, jednak Jaruzelski w mig odczytał ten podstęp i wykręcił się rzekomym brakiem kompetencji, choć po roku, w okresie Stanu Wojennego, kiedy nie musiał już rozstawać się z armią, bez większych ceregieli objął urząd prezesa rady ministrów. Ostatecznie miejsce Jaroszewicza zajął Edward Babiuch nazywany „małym Edziem”, któremu zamarzyło się odegranie niezależnej roli w wielkiej polityce.

Dymisja premiera Jaroszewicza oraz bardzo niekorzystne dla Gierka zmiany w Biurze Politycznym stanowiły w zasadzie kres jego rządów . Pełnił on w prawdzie jeszcze funkcję pierwszego sekretarza PZPR, jednak był już otoczony politycznymi wrogami, którzy w każdej chwili mogli go usunąć. Jednak jeszcze przez jakiś czas chcieli go mieć w charakterze kozła ofiarnego. W tym miejscu warto dodać, że w pierwszym półroczu 1980 roku, kiedy jeszcze działał opracowany przez Jaroszewicza tzw. manewr gospodarczy, Polska wreszcie (od 1974 roku, kiedy to osiągnięto szczyt koniunktury gospodarczej) uzyskała pól miliarda dolarów nadwyżki w handlu zagranicznym, a zadłużenie kraju na koniec 1980 roku wynosiło 20 miliardów dolarów. Natomiast rząd III RP tylko do 2003 roku, w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstw powstałych w epoce Gierka uzyskał przeszło 40 miliardów dolarów dochodu. Obecnie, kiedy pokutuje przekonanie, że to Gierek jest sprawcą zadłużenia Polski, dług publiczny wynosi (na rok 2010) 275 miliardów dolarów.

W dekadę lat 80. Polska wkroczyła z poważnymi problemami ekonomicznymi. Konieczność spłacania kredytów zagranicznych oraz kontynuowania rozpoczętych inwestycji wymagało przeprowadzenia polityki zaciskania pasa, na którą jednak nie było przyzwolenia społecznego- każda próba podwyżek cen żywności kończyła się wielką ogólnonarodową awanturą. Państwo-jako jedyny pracodawca i podmiot gospodarczy- było więc zobligowane do utrzymywania stałych wynagrodzeń i sztywnych cen bez względu na koniunkturę. Doprowadziło to do takiej sytuacji, w której problemem przestało być zdobywanie pieniędzy, a zaczęło nim być zdobywanie towarów. Na przykład dwuletni samochód sprzedawany na giełdzie kosztował więcej niż taki sam nowy w salonie, którego aby w ogóle kupić, trzeba było mieć specjalny talon. Pewnym rozwiązaniem były sklepy komercyjne, gdzie był dostępny szerszy asortyment towarów, ale po wyższych cenach ; one jednak w konsekwencji także stały się pretekstem do strajków.

W lipcu 1980 roku Krajowy Zarząd Spółdzielni Spożywców „Społem”, który zaopatrywał restauracje oraz stołówki pracownicze, wprowadził podwyżki cen żywności. Na to tylko czekała opozycja. Tradycyjnie bowiem wywołało to robotnicze protesty w zasadzie w całej Polsce- tzw. „strajki o kaszankę”. Robotnicy, pomni Czerwca ’76, uwierzyli w magiczną moc strajku, jako antidotum na wszelkie zło, dzięki któremu można było praktycznie wszystko wywalczyć- w myśl popularnych wtedy powiedzeń : „ Jak nie staniesz, nie dostaniesz”, lub „ Czy się leży, czy się stoi, Partia płaci bo się boi. ” Przy okazji nadarzyła się też okazja do rozprawy z nielubianym przez załogę kierownictwem zakładów- wielu dyrektorów, sekretarzy rad zakładowych , lub kierowników opuściło swoje miejsca pracy …na taczkach. Uaktywnił się również Komitet Obrony Robotników, a przy ul. Mickiewicza na warszawskim Żoliborzu, w prywatnym mieszkaniu Jacka Kuronia powstało opozycjone centrum prasowe i sztab dowodzenia. Dzwonili tam KOR-owcy z całego kraju z informacjami gdzie i dlaczego wybuchł strajk, a współpracownicy Kuronia informowali o tym korespondentów zachodnich mediów i już po chwili wiadomości te, z odpowiednią oprawą stawały się dostępne dla ogółu społeczeństwa na antenie Radia Wolna Europa lub Głosu Ameryki. W tym przypadku, gdy zna się realia PRL, można postawić pytanie, dlaczego w mieszkaniu Kuronia po prostu nie wyłączono telefonu…

Doszło więc do paradoksalnej sytuacji, kiedy nie wypadało w Polsce nie strajkować. A do „stojących” zakładów przyjeżdżali przedstawiciele władzy, którzy godzili się na większość postulatów, w tym również na wypłatę wynagrodzeń za okres przestojów i wręcz prosili o przerwanie strajku. Polsce groził więc prawdziwy chaos i paraliż gospodarczy, w sklepach brakowało wszystkiego, bo nie mogło go być niczego, skoro większa część przemysłu strajkowała. Oczywiście za wszystko obrywała władza – po części słusznie, skoro ustawowo posiadała monopol rządzenia i ogłosiła się „przewodnią siłą narodu”. Gierek, aby ratować „tonący okręt” w porozumieniu z rządem ograniczyli zakres podwyżek cen oraz zapowiedział na przyszły rok podwyżkę płac, co generalnie trochę uspokoiło nastroje społeczne. Jednak cena ustępstw była wysoka, gdyż znacznie przewyższyła ewentualne zyski budżetowe, które spodziewano się uzyskać w wyniku tych niewielkich podwyżek. Gdy wydawało się, że sytuacja jest przynajmniej na razie opanowana, niespodziewanie silne protesty wybuchły na Lubelszczyźnie- głównie w Zakładach Lotniczych w Świdniku oraz lubelskim okręgu PKP, gdzie kolejarze zatrzymywali pociągi i przyspawali koła lokomotyw do szyn. W ten sposób m. in. na kilka dniu unieruchomili tranzyt kolejowy między ZSRR a Polską i przy okazji zablokowali zaopatrzenie dla półmilionowej armii radzieckiej stacjonującej w Polsce i NRD. Sprawa zrobiła się polityczna i było wiadomo, że Moskwa zażąda wyjaśnień. Tak dobrze zorganizowany protest, przeprowadzony na tak dużą skalę, kiedy nie było jeszcze NSZZ „Solidarność”- zwłaszcza w strategicznej i na wpół zmilitaryzowanej gałęzi gospodarki, jaką w PRL była kolej- musiał budzić szereg spekulacji. Trudno coś wyrokować, kiedy materiały na ten temat znajdują się w zamkniętych archiwach, nie mniej wielce wymownym może być fakt, że zaraz po upadku Gierka i objęciu władzy przez Stanisława Kanię pierwszy sekretarz KW PZPR w Lublinie- Władysław Kruk- został dokooptowany do składu Biura Politycznego.

Wydarzenia lubelskie miały ostatecznie pogrążyć Edwarda Gierka oraz skompromitować Edwarda Babiucha jako nieudolnego premiera. W tym czasie Gierek po pozornym uspokojeniu się sytuacji pojechał do Moskwy, żeby spotkać się z polskimi olimpijczykami oraz na planowany urlop na Krym. Jednak z pozoru spokojny wypoczynek przerwał niespodziewany telefon od premiera, który zaniepokojony informował go, że właśnie stanęła Stocznia Gdańska.

Paweł Petryka

Nr.3. Kraków, piątek 20 stycznia 2012. R. LXIX.


Szwindel emerytalno-demograficzny

17 lat temu, w 1995 roku, miała miejsce głośna „futurologiczna” konferencja, w San Francisco, w hotelu Fairmont. Na tej konferencji, która zgromadziła wpływowych biznesmenów, polityków i uczonych o głośnych nazwiskach, prof. Zbigniew Brzeziński zgłosił swój pomysł, opracowania programu tittytainment, czyli szukania sposobu na „zagospodarowanie” ludzi, którzy są zbędni (nie ma dla nich produktywnego zajęcia). W hotelu Fairmont Jeremi Riftkin – autor głośnej książki pt. „Koniec pracy”, sformułował hipotezę futurystyczną, że w XXI wieku wystarczy 20 procent zdolnej do pracy populacji, aby utrzymać gospodarkę w rozmachu. Pod koniec XXI wieku 4/5 populacji będzie „zbędne”. Już 17 lat temu coraz mocniej narastającym problem stawało się strukturalne bezrobocie. Teraz na naszych oczach problem „ludzi zbędnych” – dla których nie ma pracy – jeszcze bardziej narasta. Najbardziej brakuje płatnej pracy dla ludzi młodych i osób w wieku „okołoemerytalnym”
Dziś prof. dr Leokadia Oręziak pisze: „Zapowiedziane w exposé podwyższenie wieku emerytalnego to świetna wiadomość dla koncernów finansowych (właścicieli PTE), gdyż oznacza odsunięcie o wiele lat chwili prawdy, gdy przyjdzie im wywiązać się ze zobowiązań i zacząć wypłacać dużej grupie ludzi emerytury z OFE. Młody człowiek, który podejmie pracę jako 18-latek, powierzy im swoje pieniądze aż na 50 lat.”
Ta diagnoza odnosi się do sytuacji w Polsce i w tych nielicznych w państwach, które wprowadziły obowiązkowe, kapitałowe systemy emerytalne oparte o tzw. „zdefiniowaną składkę” (tzn. wysokość emerytury zależną od sumy wpłaconych składek, bez jakiejkolwiek dopłaty z budżetu). Po roku 2045 r. państwa – które wprowadziły system „zdefiniowanej” składki – w ogóle nie powinny mieć problemu (w ujęciu księgowym) z wydatkami na emerytury. Kompleks bankowo-ubezpieczeniowy chciałby jednak jak najdalej odsunąć moment kiedy będą musiały następować wypłaty.
Także państwa, które mają systemy emerytalne „tradycyjne” („XIX-wieczne bismarkowskie”), wydłużają wiek emerytalny, bo długoterminowe zobowiązania emerytalne – aż do 2060 roku – wobec obywateli w 19 państwach należących do Unii Europejskiej są ok. pięć razy wyższe niż suma dzisiejszych długów tych krajów! To efekt badania przeprowadzonego na zlecenie Europejskiego Banku Centralnego. Sprostanie potrzebom jakie wynikają ze zwiększającą się liczby ludzi w podeszłym wieku wymusi konieczność szerszej wtórnej redystrybucji dochodu narodowego. Innymi słowy większego obciążenia podatkiem dochodów ludzi najlepiej uposażonych oraz większego obciążenia ich podatkiem od spadków. W świetle „przykazań Konsensusu Waszyngtońskiego” to niedopuszczalna herezja. Poza tym koszt „utrzymania” bezrobotnego na zasiłku socjalnym jest dużo niższy, aniżeli koszt „utrzymania” (sfinansowania) emeryta.
I jeszcze jedno. Głównym i bałamutnym argumentem za wydłużeniem wieku emerytalnego są prognozowane zmiany demograficzne. Malejąca się liczba ludności ma prowadzić do katastrofy, bo nie będzie kto miał „pracować na emerytów”. Reczywiście współczynnik dzietności między 2,10 ÷ 2,15 jest poziomem zapewniającym zastępowalność pokoleń, a w 2000 r. współczynnik dzietności wynosił w Polsce 1,37, a w roku 2008 współczynnik ten wzrósł do 1,39.
Ale tu rodzi się pytanie, czy zmniejszanie się liczby ludności to zjawisko korzystne, czy niekorzystne? Gwałtownie rosnąca wydajność pracy i poprawa efektywności rolnictwa musi spowodować, że „dóbr doczesnych” będzie więcej niż dziś, a jeśli będzie mniej gąb do wyżywienia to cała teoria Maltusa na nic! I bardzo dobrze. Otwarta pozostaje tylko kwestia, jak te dobra dzielić? Wedle „zdefinowanej składki” czy „świadczenia zdefiniowanego”? I czy koniecznie muszą przy okazji zarabiać rózne finansowe rekiny i rekiniątka?
JD

___________________________________________________________________________
Przegląd tygodnia, czyli. Mielony z buraczkami
___________________________________________________________________________

Wreszcie wiadomo ile ma Rydzyk
Dość tajemnicza fundacja „Lux Veritatis” o. Rydzyka ujawniła na potrzeby rozmów z KRRiTV, swój potencjał finansowy. Jej aktywa obrotowe to ponad 90 mln zł, ale „większość z tego” jak pisze Rzeczpospolita, to pożyczka od polskiej prowincji zakonu redemptorystów, a redemtoryści widać nie są biedni. Lux Veritatis wpisała też we wniosku 20,5 mln zł kapitału własnego, i informację, że w 2010 r. miała też najwię(ok, 1 mln zł.) nadawania drogą cyfrową.

Aptekarze, pilnujcie recept!

Minister zdrowia zapowiada, że nie zgodzi się na zmianę ustawy refundacyjnej tak, by wykreślić z niej zapisy mówiące o karaniu aptekarzy za błędy. – Trudno spełnić oczekiwanie, by znieść mechanizmy kontroli państwa nad tak dużymi środkami finansowymi – stwierdza Bartosz Arłukowicz. Minister nie wykluczył też zmian personalnych w resorcie po „chaosie receptowym”, choć przypomnijmy wiceminister odpowioedzialny za listę odszedł już na jesieni.

Rządowi spadło
W styczniu zwolenników rządu Donalda Tuska było 36 proc., a przeciwników 31 proc. W porównaniu z grudniem liczba zwolenników rządu spadła o 8 punktów procentowych, a przeciwników wzrosła o 2 punkty – wynika z sondażu CBOS. Wybik ten jest związany z aferami wokół ustawy refundacyjnej. Pogorszyły się też notowania samego premiera. Zadowolonych z niego jest 40 proc. ankietowanych (w grudniu było ich 49 proc.).

Pobożne życznia?

SLD chce likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej. Złożył w tej sprawie w Sejmie projekt ustawy. Po 13 latach funkcjonowania Instytutu – twierdzi poseł Dariusz Joński, rzecznik partii – więcej jest pokrzywdzonych przez IPN niż przez SB – mówił na wtorkowej konferencji prasowej rzecznik SLD Dariusz Joński. Dziełem IPN było „wiele procesów politycznych, które kompromitowały Polskę na arenie międzynarodowej” w tym przede wszystkim proces Lecha Wałęsy. W projekcie tegorocznego budżetu na IPN przeznaczono 260 milionów złotych, co negatywnie zaopiniowała sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a ściganiem zbrodni rzweczywiście powinna zająć się prokuratura, a badaniem historii – historycy. Podobny pomysl ma Ruch palikota, ale potrzebnej większości nie widać…

Palikot zapali „jointa”
Janusz Palikot zamierza dziś zapalić „jointa”, w tzw. pechowym pokoju sejmowym przy okazji składania projektu depenalizującego posiadanie małej ilości marihuany. Ma to być „znakiem poparcia” dla projektu oraz służyć sprawdzeniu jak funkcjonuje obecne prawo, które dzisiaj niby już małe ilości marichuany depenalizuje – podkreślił Palikot nawiązując do nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która weszła w życie pod koniec ub. roku.
Miejsce na wypalenie, sejmowy pokój nr 143 – jeden z zajmowanych przez Ruch, został wybrany nieprzypadkowo. Słodki dym ma zdjąć z niego „klątwę”, bo według „Newsweeka”, urzędujące tam partie Unii Wolności, Unia Pracy, Samoobrona, a potem SdPl ponosiły klęskę.

Doda ma ogólnopolską reklamę za 5 tys.
Na 5 tys. zł grzywny stołeczny sąd skazał Dorotę Rabczewską za obrazę uczuć religijnych określeniem autorów Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”, bouznał, że jej słowa były „obiektywnie obraźliwe” i działała z zamiarem „wyśmiania i obrażenia”. Prokuraturę zawiadomili szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszard Nowak i senator PiS Stanisław Kogut.
Ciekawe dlaczego „Komitet ds. Obrony przed Sektami nie donosi na sekciarzy ( jak np. ks. Natanka) tylko na Dodę, która zresztą przed sądem podkreślała, że „wino było mszalne”, a „zioła z pewnością mogły być lecznicze”. Obrona zapowiada apelację.

Kto teraz pogoni przestępców?
Płk Mikołaj Przybył, który przed tygodniem postrzelił się w przerwie konferencji prasowej, mówił w jej trakcie, że poznańska prokuratura ( a w tym on sam) prowadzi najpoważniejsze śledztwa, dotyczące przestępstw gospodarczych o charakterze zorganizowanym na szkodę Sił Zbrojnych RP. Przybył, który jest zastępcą wojskowego prokuratora okręgowego w Poznaniu, powiedział, że zagrożone są setki milionów złotych. I faktycznie, są postępowania w sprawie zakupu rakiet do okrętów klasy „Orkan” bo wcześniej kupiony system trzeba będzie zmodernizować do nowo kupionych rakiet, podejrzewa się też m.in. nieprawidłowości przy budowie systemu walki dla korwety „Gawron”. Zamówienie złożono w Stoczni Marynarki Wojennej, która wkrótce ogłosiła upadłość. Służba Kontrwywiadu Wojskowego przekazała do prokuratury inn, „bardzo poważne materiały dotyczące wysokich rangą oficerów”.
No i coś Pan, Panie Przybył zrobił najlepszego? Kto się tym teraz skutecznie zajmie?

Znowu o Smoleńsku
Eksperci do fonoskopii nie zidentyfikowali głosu na nagraniach z kajuty Tupolewa, jako głosu gen. Błasika. Dla PiS to powód, by śledztwo smoleńskie prowadzić od początku, najlepiej pod nadzorem Macierewicza, dla PO – nie ma sprawy, bo komisja żadnego zarzutu generałowi nie stawiała. Zdaniem komisji Millera gen. Błasik pojawił się w kabinie załogi o godz. 8.36 (na dwie minuty przed katastrofą!) a w stenogramach komisji zapisano słowa: Witam, witam. Dzień dobry, potem padają niezidentyfikowane wypowiedzi, a następnie ktoś mówi:Dzień dobry. Żadna z osób, w tym fragmencie stenogramu, nie została zidentyfikowana, jednak komisja napisała w raporcie, że jej zdaniem to właśnie Błasik wszedł wówczas do kokpitu, bo jego ciało znaleziono wraz z ciałami załogi. Krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych również uważa, że w tym momencie ktoś się wita z załogą. Komisja przypisywała gen. Błasikowi podawanie wysokości, Instytut Sehna stwierdza, że słowa te wypowiadali nawigator i drugi pilot. Nie zmienia to faktu, w system TAWS, nadawał już komunikaty terrain ahead, i alarmował „pull up”. Pojawiai się też możliwość, że w kokpicie samolotu był jeszcze jeden generał dowódca Wojsk Lądowych Tadeusz Buk!

Stoją po szybszą emeryturę?
Po trwającej kilka miesięcy przerwie na początku stycznia pomorska policja wznowiła nabór i od razu pół tysiąca osób stanęło o świcie w kolejce po pracę. Większość ma wyższe wykształcenie. Kolejka przed znajdującą się w centrum Gdańska komendą policji była tak duża, że czekający blokowali chodnik, a porządku pilnował radiowóz. Podania przyjmowane są tylko w środy i tylko w komendzie wojewódzkiej. Starsi policjanci uważają, że kolejka jest tak dluga, bo to ostatni rok kiedy obowiązuja stare przywileje emerytalne, naszym zdaniem do kolejki pogoniło wszystskich bezrobocie.

Po pracę pod ziemię
Ponad 7 tys. osób zamierzają przyjąć w tym roku do pracy śląskie kopalnie. Zatrudnienie znajdą niemal wyłącznie górnicy dołowi. W ub. roku skala przyjęć nowych pracowników była większa – pracę w górnictwie znalazło ponad 9,3 tys. osób – podały spółki węglowe.

Z PiS skreślają esemesem
„Podjąłem decyzję o skreśleniu pana z listy członków PiS” – tej treści SMS, poznański pełnomocnik Prawa i Sprawiedliwości, pan Dziuba, wysłał do dwóch miejskich radnych tej partii. Obaj wcześniej deklarowali, że w partyjnych prawyborach poprą kandydaturę rywalizującego z Dziubą posła Górskiego. Wcześniej pełnomocnik usunął dwóch szefów partyjnej młodzieżówki. Jak p-rsze „Rzepa” powołał się na punkt statutu mówiący o … śmierci członka partii.

Do Iranu nie pojedziemy
Polska z całą pewnością nie zaangażuje się aktywnie w ewentualny konflikt w Iranie – twierdzi doradca prezydenta Roman Kuźniar w wywiadzie dla „Polski The Times”. Chodzi o konflikt dotycący ciesnimy Ormuz. Opcje, by wysłać tam naszych żołnierzy, jak to miało miejsce w przypadku misji w Iraku, nie jest nawet rozważana.

Dach nie ochroni od śniegu
Na Stadionie Narodowym w Warszawie mimo nowoczesnego systemu rozsuwania dachu, podczas spotkania z Portugalią w lutym nasi reprezentanci mogą biegać po śniegu Jak się okazało dach można uruchomić tylko w czasie dodatnich temperatur i pod znakiem zapytania staje możliwość zasunięcia go na dwa zimowe spotkania – Superpucharu Polski (Legia Warszawa – Wisła Kraków 11 lutego) i towarzyskiego spotkania reprezentacji Polski z Portugalią 29 lutego.

Samorządy w kolejce do kolejek
Wszystko wskazuje na to, że Polskie Koleje Linowe nie zostaną sprzedane prywatnemu inwestorowi, ale samorządom. Ministerstwo transportu opóźnia prywatyzację PKL, aby podhalańskie gminy zdążyły przygotować się do zakupu aukcji spółki. Zakopiańscy radni już upoważnili burmistrza do utworzenia specjalnej spółki, która ma wyemitować odpowiednie obligacje, jednak PKP, które jest właścicielem PKL zapowiada wypuszczenie oferty sprzedaży już w najbliższych tygodniach.

Temu Szwedowi możemy skoczyć
Śledztwo w sprawie milionera, który miał zamówić kradzież napisu „Arbeit macht frei”, umorzono. Napis „Arbeit macht frei” znad bramy byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz został skradziony w grudniu 2009 r. Dwóch Polaków – zodziei ujęto i dostali wyroki po dwa lata i kilka miesięcy, a bezpośredni zleceniodawca, Szwed Anders Högström dwa lata i osiem miesięcy (siedzi w Szwecji). Anders Högström jako domniemanego zleceniodawcę wskazał LarsaGörana Wahlströma, kolekcjonera sztuki. Wahlström ma neofaszystowską przeszłość. Jego nieruchomość pod Sztokholmem stanowiła znane miejsce pobytu młodych neonazistów. Niestety dowodów brakłó i prawo może mu skoczyć!
Ciekawe dlaczego kojarzy się nam to jakoś z innym Skandynawem – Bejvikiem?

Polacy też protestowali
Anglojęzyczna Wikipedia została we wtorek zamknięta w ramach protestu przeciwko dwóm ustawom antypirackim, nad którymi pracuje amerykański Kongres. Na zakończenie protestu na stronie można było znaleźć informację: „Dziękujemy za chronienie Wikipedii. Jeszcze nie skończyliśmy” i użytkownik odsyłany był do listu z podziękowaniami i instrukcji, jak kontynuować walkę z proponowanymi przez amerykańskie władze ustawami, które według krytyków grożą wprowadzeniem w Stanach Zjednoczonych systemu cenzury Internetu: Stop Online Piracy Act (SOPA), nad którą pracuje Kongres, i senatorską Protect IP Act (PIPA). Ustawy te miałyby pozwolić m.in. na blokowanie zagranicznych stron internetowych, które dziś są poza jurysdykcją amerykańską.

Grzeszni katolicy
Człowiek jest istotą ułomną, jak dodowdził przykład zajadłwego obrońcy „wartości chrześcijańskich” Kazia Marcinkiewicza. Tą samą drogą poszedł inny katolik, Adam Bielan, który ożenił się po raz drugi w październiku ubiegłego roku. I teraz ma problemy z powrotem do PiS, jednak to nie jego wybranka (sporo młodsza) jest przyczyną problemów, ale o to, że europoseł poprosił na świadka Michała Kamińskiego, czołowego „ziobrystę”!

Opozycyjny inaczej
Lider kanapowej partii KPN-OP Adam Słomka został zatrzymany przez policję, gdy przyszedł w czwartek do warszawskiego sądu, gdzie miał sprawę, którą wytoczył Skarbowi Państwa o odszkodowanie za represje w stanie wojennym.12 stycznia Sąd Okręgowy ukarał go 14 dniami aresztu za rozróby na sali sądowej. Przed ogłoszeniem wyroku w sprawie „tworców stanu wojennego”, wtargnął za stół sędziowski i choć wyroku nie znał, na wszelki wyopadek wrzaskliwie obrazał cały wymiar sprawiedliwości.
Jak widać różni bywali opozycjoniści w czasach PRL. Opozycyjni zwyczajnie i opozycyjni inaczej.

Białystok miastem cenzury?
Behemoth i kilka innych grup mają 24 stycznia wystąpić w Białymstoku w ramach ogólnopolskiej trasy koncertowej „Phoenix Rising Tour”, ale już protestują niemiłosierni chrześcijanie, którzy chcą w tym tzw. „Mieście Miłosierdzia” totalnej cenzury. Coś co im się nie pdoba, nie ma prawa pojawić się w Białymstku i piszą list-protest do prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego. Na koncert się nie wybierają, ale przeszkodzić innym mogą!
JD

___________________________________________________________________________
REKLAMA
___________________________________________________________________________
Komis meblowy „Mega” prowadzi kupno i sprzedaż:
• » mebli
• » sprzętu AGD i RTV
• » antyków
• » rowerów, sprzętu sportowego
• » bibelotów, zegarów i wielu innych rzeczy…
Skupujemy za gotówkę lub przyjmujemy w komis wszelkie rzeczy, które Państwu są zbędne, a nie straciły swoich cech użytkowych, nie są zniszczone ani uszkodzone.
U nas możesz kupić ładne rzeczy, dużo taniej niż w sklepie !
Istnieje możliwość negocjacji cen !
Na hasło „Naprzód” 10% zniżki!
Komis znajduje się przy Al. Powstania Warszawskiego 15 w Krakowie
Wjazd od ul. Żółkiewskiego:
Komis czynny:
pn-pt: 10-18
sobota: 9-14
tel (12) 431- 20 -30
kom. 0501 575 266
e-mail: megakomis@op.pl
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY OSOBY PRYWATNE I FIRMY.
Świadczymy również usługi transportowe !

___________________________________________________________________________
Historia PRL (46)
___________________________________________________________________________

Polak papieżem

Wybór Karola Wojtyły na urząd papieski stanowił szok dla partyjnej nomenklatury. Jednak w pierwszych latach pontyfikat ten, oprócz znakomitej promocji PRL w świecie, miał niewielki wpływ na sytuację polityczną w Polsce.

Wydarzenia z czerwca 1976 roku, które w następstwie doprowadziły do zablokowania programu reform gospodarczych oraz powstania Komitetu Obrony Robotników, znacznie osłabiły pozycję PZPR w społeczeństwie , a także w całym obozie państw Układu Warszawskiego. Opozycyjne wobec pierwszego sekretarza PZPR Edwarda Gierka skrzydło Partii ( Stanisław Kania, Stanisław Kowalczyk, gen. Wojciech Jaruzelski) domagało się radykalnych rozwiązań. Jednak Gierek zdecydował się na…wprowadzenie amnestii, na mocy której więzienia opuścili demonstranci Czerwca ’76 oraz członkowie Komitetu Obrony Robotników. Dziś można się spotkać z oceną, że do takich poczynań po części zmuszała Gierka polityka państw zachodnich, wobec których Polska miała pokaźnie zobowiązania finansowe. Jednak za dowód niedorzeczności tych argumentów może posłużyć przykład Rumuni, gdzie dyktatorskie rządy sprawował Nicolae Ceausecu- więzienia wówczas były pełne wszelakich opozycjonistów, a liczba ofiar śmiertelnych ze strony znanej z brutalności rumuńskiej bezpieki (Securitate) jest dziś nie do oszacowania. Mimo to „Słońce Karpat” (przydomek Ceausescu) cieszył się dużą popularnością na Zachodzie, królowa brytyjska Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki, a goszczący w Rumuni prezydent USA Richard Nixon potańcowywał sobie w najlepsze ramię w ramię z rumuńskim dyktatorem na uroczystości ludowej w Bukareszcie. W zasadzie też do końca istnienia Rumuńskiej Republiki Ludowej otwarta była linia kredytowa zachodnich banków, które ostatecznie wstrzymał sam Ceausescu wystraszony potwornym zadłużeniem kraju.

W przypadku Czerwca ’76 celem Gierka nie było karanie ludzi za udział w samych strajkach. Do odpowiedzialności karnej miały zostać pociągnięte wyłącznie osoby winne ataków na funkcjonariuszy publicznych oraz te, które dopuszczały się aktów wandalizmu i szabrownictwa. Gierek często podkreślał, że dobrze wie jak się organizuje strajki : „ Brałem udział w robotniczych protestach we Francji i Belgii, jednak z tej okazji nie zginął nikomu nawet jeden frank. A tutaj ograbionych zostało kilkadziesiąt sklepów.”. Oczywiście w przypadku tak dużych manifestacji trudno jednoznacznie stwierdzić, kto bił i rabował, a kto ograniczał się tylko do samych protestów. Dlatego Gierek jeszcze raz spróbował stworzyć państwo bez więźniów politycznych i z okazji 33 (nie okrągłej) rocznicy manifestu PKWN wprowadził powszechną amnestię. Więzienia opuścili wszyscy skazani robotnicy oraz KOR-owcy. Co ciekawe, zwolnieni opozycjoniści nie zostali zobligowani do likwidacji KOR, co można było odczytać jako ciche uznanie takiego stanu rzeczy. Gierek odniósł się do tego mówiąc : „ W jakimś sensie przyznaliśmy w ten sposób, że uznajemy, iż komunistyczna władza może żyć z KOR jak z trądzikiem czy inną delikatną przypadłością.” Decyzja ta przysporzyła Gierkowi wielu wrogów w kręgach PZPR, gdyż zaczął on się jawić jako polityk słaby i nieodporny na różne formy nacisku. Co ciekawe, ten akt łaski nie przysporzył mu też poparcia w kręgach opozycyjnych, w których rosło przekonanie o ich własnej sile oraz o tym, że durny aparatczyk ugiął się pod presją zachodnich polityków.

W krotce też zaczęły powstawać nowe opozycyjne ośrodki. Jeszcze w marcu 1977 roku prawicowo nastawieni opozycjoniści, m. in. Andrzej Czuma, były członek PZPR i autor tekstów potępiających Marzec ’68, Leszek Moczulski, Antoni Pajdak, ks. Bohdan Papiernik oraz ks. Jan Zieja- utworzyli Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), organizację propagującą katolickie wartości i przywiązanie do polskiej tradycji narodowej. Deklarację założycielską złożono w kancelarii prymasa Stefana Wyszyńskiego. Jednak w wkrótce do szło do wewnętrznych konfliktów zakończonych odejściem Leszka Moczulskiego ,który powołał jeszcze bardziej radykalną organizację – Konfederację Polski Niepodległej.

Z punktu widzenia opozycji bardzo istotne było również powstanie pod kierownictwem Mirosława Chojeckiego Niezależnej Oficyny „NOWA”, która wydawała pozycje cofnięte przez cenzurę, m. in. : „Miazgę” Jerzego Andrzejewskiego, „Nierzeczywistość” Kazimierza Brandysa, czy „Małą Apokalipsę” Tadeusza Konwickiego. Tak samo ważny był zorganizowany przez Andrzeja Celińskiego Uniwersytet Latający, w ramach którego urządzano w prywatnych mieszkaniach dyskusje i wykłady n tematy polityczne oraz związane z najnowszą historią. Sporym rezonansem w środowiskach opozycyjnych obiła się tajemnicza śmierć Stanisława Pyjasa, którego ciało znaleziono w jednej z krakowskich kamienic przy ul. Szewskiej. Środowiska studenckie odebrały to jako polityczny zamach i 9 maja 1977 roku, w dniu pogrzebu Pyjasa, zorganizowały tzw. „ czarny marsz” protestacyjny oraz powołały Studencki Komitet Solidarności na czele z Bogusławem Sonikiem, Bronisławem Wildsteinem i główną wtyczką bezpieki w tym środowisku- Lesławem Maleszką ps. „ Ketman”. Podobne organizacje szybko zaczęły powstawać w innych ośrodkach akademickich, by następnie przekształcić się w Niezależne Zrzeszenie Studentów.

Oficjalny komunikat podał, iż przyczyną zgonu Pyjasa był upadek ze schodów, na skutek upojenia alkoholowego ( w ciele denata podobno stwierdzono 2,6 promila alkoholu) dziś jednak szereg poszlak wskazuje, iż Pyjas zmarł na skutek pobicia zleconego przez Służbę Bezpieczeństwa byłemu bokserowi Cracovii- Marianowi Węclewiczowi. Wydarzenie to miało miejsce na kilka dni przed Juwenaliami, które zostały na znak protestu zbojkotowane przez większość studentów. Dodatkowo Edward Gierek, który podejrzewał, że to wydarzenie było prowokacją polityczną zdymisjonował przywódcę krakowskiego PZPR – Wita Drapicha powołując w jego miejsce dosyć liberalnego jak na pezetpeerowskie warunki Kazimierza Barcikowskiego.

Co ciekawe, łagodzenia napięć podjął się Episkopat. Prymas Stefan Wyszyński głosił pojednawcze i łagodzące nastroje kazania, apelował też do wiernych, by w pieśni „Boże, coś Polskę” nie używać słów „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, tylko : „Ojczyznę wolną pobłogosław…”. Również stosunki na linii władza-Episkopat były więcej niż poprawne- premier Piotr Jaroszewicz przekazał Wyszyńskiemu na 75 urodziny 75 róż, natomiast Gierek 29 października 1977 spotkał się z prymasem Wyszyńskim, a za miesiąc był przyjęty w Watykanie przez papieża Pawła VI.

Jednak nieoczekiwanie stosunki państwo – Kościół weszły w zupełnie nową fazę. 29 Września 1978 roku niespełna 66- letni i cieszący się dobrym zdrowiem oraz pełen nowatorskiej inicjatywy papież Jan Paweł I raptem- po trzydziestu trzech dniach urzędowania- umarł. Stolica Apostolska, pomimo wydanego zakazu o przeprowadzeniu sekcji zwłok, wydała komunikat, że przyczyną zgonu był rozległy atak serca. Nagła śmierć człowieka, który zdążył już zyskać przydomek „uśmiechnięty papież”, przerwała szereg zapowiadanych reform doktrynalno- ekonomicznych- począwszy od odtajnienia i uwiarygodnienia działalności Banku Watykańskiego podejrzewanego o kontakty z włoską mafią.

Podobnym zaskoczeniem jak ta niespodziewana śmierć, był wybór jego następcy. Otóż 16 października kolegium kardynalskie ogłosiło, że nowym papieżem będzie krakowski kardynał- Karol Wojtyła. Decyzja ta stanowiła prawdziwy szok dla polskich władz, które początkowo nie wiedziały jak się do tego ustosunkować. Pierwotnie przyjęto twarde stanowisko forsowane przez niechętnego Wojtyle Stanisława Kanię, który uważał go za „człowieka nadętego pychą”, zakładano bowiem, iż Jan Paweł I został otruty, a na nową decyzję konklawe duży wpływ miały naciski amerykańskiego wywiadu- CIA. Jednak pod wpływem włoskiej prasy, która w bardzo przychylnym tonie zaczęła rozpisywać się o PRL, zmieniono front i zaczęto przedstawiać wybór papieża Polaka jako sukces socjalistycznego państwa.

Wkrótce jednak pojawił się nowy problem związany z ewentualną pielgrzymką JPII do Polski. Wojtyła chciał przyjechać już w maju 1979 roku, z okazji 900-lecia śmierci św. Stanisława. Władza odczytała to jako prowokację polityczną, gdyż biskup Stanisław był postrzegany jako symbol walki Kościoła z władzą państwową i nie wyrażono zgody na ten termin. Ostatecznie zgodzono się na przyjazd w czerwcu , jednak Episkopat powetował sobie to ustępstwo dłuższą, bo aż 9 dniową wizytą. Z przyjazdu JPII w Polsce bardzo niezadowolony był radziecki przywódca Leonid Breżniew, który ze wszech miar próbował wpłynąć na Gierka żeby ten cofnął zgodę. Jednak Gierek nie zamierzał już zmieniać decyzji podjętej wspólnie przez Biuro Polityczne. Zrezygnowany Breżniew powiedział mu z wyrzutem, że Władysław Gomułka był lepszym komunistą, bowiem miał odwagę nie wpuścić do Polski papieża Pawła VI.

2 Czerwca 1979 roku JPII przyjechał do Polski z pierwszą oficjalną pielgrzymką. Odwiedził m. in.: Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Oświęcim i Kraków. Zaraz po przylocie podczas mszy na warszawskim Placu Zwycięstwa powiedział chyba najsłynniejsze słowa swojego pontyfikatu: „ Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Generalnie papieskiej wizycie towarzyszyły ogromne tłumy ludzi, jednak przebiegła ona bardzo spokojnie i bez opozycyjnych akcentów, których tak obawiała się władza. Dlatego sporym nadużyciem jest twierdzenie o jakiejś duchowej przemianie społeczeństwa i podwalinach pod zmiany ustrojowe. Mało tego- wybór papieża Polaka był doskonałą promocją PRL na świecie, a zarazem mógł być odczytany jako wyraz pluralizmu społecznego i pewnych swobód obywatelskich panujących w Polsce Ludowej. Zwłaszcza że JPII, będąc w Watykanie, specjalnie nie krytykował PRL, przyjmował tam często z pezetpeerowskich przywódców, a z samym generałem Jaruzelskim spotykał się aż osiem razy, w tym dwukrotnie wtedy, gdy generał nie pełnił już żadnych funkcji państwowych. Papież nawet, co z irytacją podkreślał znany z uwielbienia dla Wojtyły – Lech Wałęsa, przy każdym spotkaniu z troską pytał o generała. Jako ciekawostkę można przytoczyć wypowiedź Stefana Kisielewskiego ; „Ja mam teorię, że on został papieżem mianowany przez Zenona Kliszkę ( zastępca Władysława Gomułki- przyp. PP). Mianowicie zdarzyła się taka historia : jak on jeszcze był biskupem pomocniczym w Krakowie, partia chciała zabrać gmach seminarium na Wolskiej( obecnie Józefa Piłsudskiego- przyp. PP). I Wojtyła w cywilu, tylko w koloratce, poszedł do sekretarza partii Motyki prosić, żeby tego nie robić, że to jest zabytkowy gmach, że tam zawsze było seminarium. Był to pierwszy wypadek, że biskup poszedł do sekretarza partii. Motyka zadzwonił do Warszawy, Kliszko się zachwycił, powiedział: “Oczywiście, oddać to seminarium”. I potem, kiedy były kandydatury na metropolię krakowską – to było zdaje się siedem kandydatur. I Wojtyła nie był na pierwszym miejscu, a Kliszko go wyszukał i powiedział: Partia popiera tego”. Wart też dodać, iż kolejnej wizycie JPII w Polsce, która odbyła się w 1983 roku, sprzeciwiała się, prócz tradycyjnie partyjnego „betonu”, również część członków Solidarności. Obawiali się oni, że obecność JPII w Polsce umożliwi legalizację Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego oraz Stanu Wojennego.
Paweł Petryka

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.